Gruszki w sieci Lidl: czy to na pewno produkt polski?

gruszki z holandii

Sieć supermarketów Lidl reklamuje od wczoraj promocję na polskie gruszki. Analizując rynek owoców w Polsce można mieć jednak wątpliwości co do pochodzenia owoców z Polski. Pomimo świetnego marketingu przeczy temu szereg faktów.

Sieć sklepów na łamach mediów społecznościowych reklamowała wczoraj promocję na polskie gruszki deserowe. Sprzedawane są po 2,99 zł za kilogram. Należy dodać, że sama promocja na pewno przyciągnie wielu klientów, bo jest ciekawym rozwiązaniem marketingowym. Jednak analizując krajowy rynek owoców i zapasy w chłodniach, polscy sadownicy zastanawiają się, czy gruszki w promocji na pewno pochodzą z Polski.

Według statystyk WAPA zapasy gruszek pierwszego lutego wynosiły 9000 ton. Z kolei 1 marca 2000 ton. Obecnie zmagazynowane zapasy krajowych gruszek są bardzo małe. Mogą to być ilości śladowe, ale na pewno nie takie, które zapewniłyby zaopatrzenie dużej sieci supermarketów. Zwłaszcza przy założeniu jednakowej i wysokiej jakości, i prezentowanej odmianie.

Po drugie, w promocji jest gruszka Lukasówka, która jest w Polsce uprawiana na znacznie mniejszych areałach niż Konferencja. Co więcej polscy sadownicy nie przechowują gruszek tej odmiany do kwietnia. W sprzedaży na rynkach hurtowych od wielu tygodni jest oferowana wyłącznie importowana Lukasówka.

Gruszki mogłyby pochodzić z Belgii lub z Holandii. Sezon 2020/2021 był dla Beneluksu wyjątkowo urodzajny w produkcji gruszek. Obecnie zapasy są bardzo duże, a ceny wyjątkowo niskie. Skonsumowaliśmy i na inne sposoby zagospodarowaliśmy krajowe zbiory, więc rzeczą naturalną wydaje się import. Warto jednak prawidło oznaczać kraj pochodzenia i nie wprowadzać konsumentów w błąd.

promocja lidl

1 KOMENTARZ

  1. Byłem w Lidl, to gruszka Nojabrskaja, ze stikerem Deserowa, na kartonie prawidłowa nazwa. Dym robicie, Nojabrskaja = Ksenia, dostępna na rynku. Zdjęcie Wasze z nie fortunne, nie wiem skąd w kartonie co innego. Ja sam mam jeszcze tą gruszkę i z Polskiego sadu, chętnie sam za tyle sprzedam bo brak chętnych. Co sobie na stikerze piszą to bez znaczenia, tak jak jabłka piszą wczesne w Biedronce ale na etykiecie jest napisane Paulared.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Wpisz swoje imię
Wpisz treść komentarza

Polityka Prywatności