Choroby w sadach jabłoniowych i wiśniowych – uwagi po sezonie 2010

    ISK Skierniewice

    U progu każdego sezonu wegetacyjnego producenci zastanawiają się, jakich problemów związanych ze zwalczaniem chorób należy spodziewać się i jak ich uniknąć. Niestety odpowiedź nie jest łatwa i zawsze obarczona dość dużym błędem, ponieważ jednym z podstawowych czynników decydujących o wystąpieniu i nasileniu chorób w danym sezonie wegetacyjnym są warunki pogodowe, które mogą całkowicie zmienić stawiane prognozy. Niemniej jednak warto zwrócić uwagę na niektóre aktualne problemy w ochronie sadów, aby wiedzieć czego spodziewać się w nadchodzącym sezonie.

    W sadach jabłoniowych

    Parch jabłoni i ochrona przed nim nadal stwarza najwięcej problemów. Warunki pogodowe jakie wystąpiły wiosną 2010 r. (duża ilość opadów – 145 mm w kwietniu i maju, średnia temperatura 10,5°C), a potem także latem (łącznie opady w czerwcu, lipcu i sierpniu – 262 mm) spowodowały, że grzyb Venturia inaequalis, który jest sprawcą choroby, doskonale rozwijał się zarówno w stadium saprotroficznym (niepasożytniczym, na opadłych liściach), jak i pasożytniczym. Następowały intensywne wysiewy zarodników workowych oraz silne i długotrwałe infekcje pierwotne, a następnie, po pojawieniu się objawów choroby (fot. 1, 2) – infekcje wtórne, dokonywane przez zarodniki konidialne. Z powodu bardzo wysokiej wilgotności w dalszej części sezonu, we wrześniu (na terenie Polski centralnej zanotowano 100 mm opadów deszczu, a południowej – nawet 165 mm), zarodniki konidialne zachowały żywotność i aktywność zakażeniową praktycznie do samych zbiorów. W wielu sadach obserwowano w drugiej części sezonu objawy parcha wtórnego zarówno na liściach, jak i rosnących owocach.

    Parch jabłoni. Należy liczyć się więc z bardzo dużym źródłem infekcji w nadchodzącym sezonie i ryzykiem, że w sprzyjających warunkach pogodowych, może dojść do wystąpienia epidemii.

    Do takiej sytuacji warto się więc dobrze przygotować, gdyż nawet najmniejsze uchybienia w ochronie mogą doprowadzić do wystąpienia objawów chorobowych. W sezonie 2010 warunki pogodowe sprzyjające rozwojowi choroby utrudniały zarazem prowadzenie terminowych oraz dokładnych zabiegów ochrony. Okazało się, że bardzo dużo porażonych liści i owoców znajdowano w wierzchołkowej części koron, co świadczyło o niedopryskiwaniu fungicydami tych partii drzew. Dlatego warto zadbać o stan techniczny opryskiwaczy i sprawdzić ich efektywność w wykonywaniu zabiegów.

    Na pewno, w bieżącym sezonie, w celu ograniczenia źródła infekcji konieczne było, właściwie we wszystkich sadach, wykonanie jesiennego zabiegu 5% roztworem mocznika. Okazuje się bowiem, że nawet w tych dobrze chronionych, znajdowano w okresie zbiorów objawy choroby na owocach i najmłodszych, wierzchołkowych liściach. Zabieg mocznikiem należało wykonać w październiku, w pierwszej fazie opadania liści, tak aby, jak najwięcej azotu zostało przez nie zaabsorbowane. Azot stymuluje bowiem rozwój mikroorganizmów odpowiedzialnych za rozkład liści. Szybki, całkowity rozkład liścia przez mikroorganizmy to jednocześnie likwidacja formujących się w jego tkankach owocników – czyli wiosną ograniczona liczba owocników, a co z tego wynika także zarodników workowych, w efekcie – łatwiejsza ochrona chemiczna.

    Warto wiedzieć. W zwalczaniu parcha jabłoni bardzo ważny jest prawidłowy dobór fungicydów. W pierwszym okresie, w czasie trwania infekcji pierwotnych, ochrona powinna opierać się głównie na zabiegach zapobiegawczych. Jedną z przyczyn niepowodzeń w zwalczaniu tej choroby jest przejście z programu zapobiegawczego na interwencyjny, zwłaszcza w okresie od różowego pąka do około 2 tygodni po kwitnieniu. Opryskiwanie zwartych pąków kwiatowych po okresie, kiedy doszło do ich zakażenia, zazwyczaj nie przynosi oczekiwanych wyników. Substancje aktywne stosowanych fungicydów mają wówczas utrudniony dostęp do porażonej tkanki. Preparaty o działaniu poinfekcyjnym (wgłębne i systemiczne) stosowane są często przy nieodpowiedniej temperaturze, co wydłuża czas ich wnikania do tkanek lub powoduje zbyt szybkie ich odparowanie, a w związku z tym mniej skutecznie oddziaływają na patogen. Innym popełnianym błędem, zwłaszcza kiedy pojawią się objawy choroby, jest nieprzestrzeganie, szczególnie środkami systemicznymi z grupy IBE (inhibitory biosyntezy ergosterolu), zalecanej liczby 2 lub 3 zabiegów w sezonie, co stwarza większe ryzyko selekcji (powstania) odpornych form grzyba. W bieżącym sezonie wiele było sadów, w których nadużywano preparatów z tej grupy w celu wyniszczenia zarodnikujących plam parcha (tabela).

    Aby zapobiec zjawisku odporności należy:

    • ograniczyć liczbę wykonywanych zabiegów środkami z grup dużego ryzyka do 2 najwyżej 3 w sezonie, a w sadach, gdzie stwierdzono już znaczną liczbę odpornych form grzyba, nawet zupełnie wyeliminować je z programów ochrony;
    • tosować rotację fungicydów o różnym mechanizmie działania (zalecenie to dotyczy również środków powierzchniowych);
    • preparaty anilinopirymidynowe, strobilurynowe i systemiczne stosować w mieszaninie ze środkami o działaniu powierzchniowym.

    Mączniak jabłoni jest kolejną groźną chorobą w sadach jabłoniowych. Zabezpieczenie przed nim drzew wymaga jednak zupełnie odmiennej strategii niż przed parchem jabłoni. W przypadku mączniaka (fot. 3) nie ma potrzeby całkowitego wyeliminowania choroby z sadu będącego już w pełni owocowania. Decyzja dotyczącą programu ochrony powinna być oparta na wynikach przeprowadzonej wiosną lustracji.

    Mączniak jabłoni. Biorąc pod uwagę fakt, że w sezonie 2010 nasilenie mączniaka jabłoni było dużo mniejsze w porównaniu z wcześniejszych latami, źródło infekcji (w nadchodzącym sezonie) będzie ograniczone.

    Przyczyniła się do tego niska temperatura zimą 2009/2010. W wielu sadach porażone grzybem Podosphaera leucotricha (sprawcą mączniaka jabłoni) pąki zostały uszkodzone przez mróz. Decyzja o konieczności wykonania zabiegu wiosną powinna być poprzedzona dokładną lustracją drzew, zwłaszcza odmian podatnych i bardzo podatnych na mączniaka (‘Paulared’, ‘Idared’, ‘Lodel’, ‘Early Geneva’, ‘Cortland’). Jeśli istnieje konieczność zwalczania mączniaka jabłoni, w pierwszej fazie ochrony (przed kwitnieniem i po kwitnieniu) bardzo przydatne są fungicydy siarkowe. W dalszej części sezonu można włączyć do ochrony środki typowo mączniakobójcze np. bupirymat (Nimrod 250 EC) lub tetrakonazol (Domark 100 EC). Poza tym niektóre środki stosowane do zwalczania parcha jabłoni ograniczają także mączniaka jabłoni.

    W sadach wiśniowych

    Niska koniunktura na owoce wiśni w poprzednich latach, sprawiła, że w wielu sadach zaprzestano ochrony tego gatunku lub stosowano ją bardzo oszczędnie. Tymczasem sezon 2010 wymagał jednak bardzo intensywnej i umiejętnej ochrony wiśni. Duża ilość opadów wiosną i latem sprzyjała rozwojowi wielu chorób grzybowych i bakteryjnych.

    Brunatna zgnilizna drzew pestkowych wystąpiła wiosną w dużym nasileniu. W wielu sadach wiśniowych, zwłaszcza w tych słabo chronionych, choroba spowodowała duże straty – zamierały bowiem nie tylko kwiatostany i pędy (fot. 4a, b), ale także całe drzewa. Sprawcą choroby na wiśniach jest grzyb Monilinia laxa, który na przełomie kwietnia i maja, w warunkach dużych opadów i wysokiej wilgotności powietrza masowo porażał kwiaty drzew pestkowych. Z porażonych kwiatostanów grzyb przerastał do pędów powodując ich zamieranie. Silne porażenie kwiatostanów oraz wierzchołkowych pędów obserwowano nie tylko na najbardziej podatnych odmianach takich, jak: ‘Northstar’, ‘Kelleris’ i ‘Nefris’, ale także na drzewach odmian ‘Łutówka’ czy ‘Groniasta z Ujfehertoi’. Przyczyną dużego nasilenia brunatnej zgnilizny drzew pestkowych na wiśniach były warunki pogodowe – wyjątkowo sprzyjające rozwojowi grzyba i… niestety obniżające efektywność fungicydów. Niska temperatura podczas kwitnienia wiśni wykluczała stosowanie środków IBE (np. zawierających tebukonazol), a częste i obfite deszcze uniemożliwiały terminowe wykonanie zabiegu lub powodowały zmycie zastosowanych fungicydów. Efektem tego w wielu sadach było silne porażenie drzew. Tam gdzie nie wycięto zainfekowanych organów drzew, wiosną przyszłego roku należy spodziewać się obfitego źródła zarodników konidialnych.

    Brunatna zgnilizna drzew pestkowych. Tam gdzie nie wycięto zainfekowanych organów drzew, wiosną przyszłego roku należy spodziewać się obfitego źródła zarodników konidialnych.

    Prognozowanie występowania brunatnej zgnilizny drzew pestkowych w następnym sezonie jest jednak niemożliwe, gdyż nasilenie choroby będzie ściśle uzależnione od przebiegu warunków atmosferycznych wiosną przyszłego roku.

    Rak bakteryjny drzew pestkowych pojawił się w okresie rozwijania i wzrostu owoców wiśni. Choroba ta utożsamiana jest głównie z rozległymi nekrozami i wyciekami gumy na konarach. Tymczasem w latach z dużą ilością opadów podczas kwitnienia drzew i zawiązywania owoców, bakteriami mogą zostać porażoneć również kwiaty, owoce (fot. 5) i liście wiśni. Dlatego w sezonie 2010, w niektórych sadach (zwłaszcza na odmianach ‘Nefris’ i ‘Wanda’) obserwowano objawy raka bakteryjnego w postaci wodnistych, a następnie brunatnych, zagłębionych plam najpierw na zielonych, a potem na dojrzewających owocach. Aby zapobiec występowaniu choroby należało w okresie kwitnienia i po kwitnieniu, zwłaszcza na podatnych odmianach, wykonać 2 lub 3 zabiegi preparatami miedziowymi. Ponadto w późniejszym okresie wegetacji dochodziło do masowych zakażeń krótkopędów, zwłaszcza przez rany po cięciu drzew i blizny po opadających liściach. Istotne w rozwoju choroby jest, że w porażonych liściach i owocach bakterie obumierają, a zimują jedynie kolonie w miękiszu korowym drzew. Dlatego w zapobieganiu rozprzestrzeniania się raka bakteryjnego szczególnie istotne jest cięcie wiśni w okresie naturalnej odporności drzew, a więc zaraz po zbiorach owoców oraz opryskiwanie preparatami miedziowymi na początku i pod koniec opadania liści.

    Drobna plamistość liści drzew pestkowych była kolejną chorobą, która silnie wystąpiła w sadach wiśniowych. Najbardziej wrażliwe na tę chorobę są odmiany: ‘Łutówka’, ‘Kelleris’ i ‘Nefris’, natomiast mało podatne to: ‘Agat’, ‘Groniasta z Ujfehertoi’, ‘Northstar’, ‘Pandy’, ‘Sabina’ i ‘Wanda’. Przy zaniechaniu ochrony na podatnych odmianach wiśni objawy drobnej plamistości występują corocznie, chociaż z różnym nasileniem. W latach sprzyjających infekcjom (z dużą ilością opadów po kwitnieniu), jakim niewątpliwie był rok 2010, może dojść nawet do całkowitej defoliacji drzew, jeszcze przed zbiorami owoców. Przedwczesna utrata liści znacznie osłabia drzewa, co wpływa ujemnie na plonowanie w kolejnym sezonie oraz obniża wytrzymałość roślin na mróz. Zwalczanie drobnej plamistości drzew pestkowych polega przede wszystkim na chemicznej ochronie wykonywanej po kwitnieniu wiśni. Liczba zabiegów uzależniona jest od nasilenia źródła infekcji i przebiegu warunków pogodowych. Przy tak dużym zagrożeniu chorobowym jakie było w bieżącym sezonie należało wykonać nawet 4 zabiegi po kwitnieniu i 1 lub 2 zabiegi po zbiorach owoców. Do ochrony przed drobną plamistością polecane są przede wszystkim fungicydy dodynowe, a także Kaptan Plus 71,5 WP, Score 250 EC oraz Topsin M 500 SC. W niektórych sadach mogą jednak występować formy grzyba odporne na preparaty dodynowe lub tiofanat metylu (składnik fungicydu Topsin M 500 SC), czego objawem jest spadek skuteczności tych fungicydów. W takich przypadkach należy całkowicie zaprzestać ich stosowania, a ochronę oprzeć na preparatach należących do innych grup chemicznych.

    Gorzka zgnilizna wiśni i jej duże nasilenie w wielu sadach to efekt obfitych opadów od maja do lipca tego roku. Objawy tej choroby obserwowano zwłaszcza na odmianach: ‘Northstar’, ‘Pandy’, ‘Groniasta z Ujfehertoi’, ‘Łutówka’, ‘Nefris’ czy ‘Kelleris’. Jej symptomy w niektórych sadach były już widoczne na zielonych owocach. Jednak intensywne opady w drugiej połowie lipca sprawiły, że najsilniejsze objawy gorzkiej zgnilizny wiśni obserwowano tuż przed zbiorem owoców, a także w jego trakcie. Czasami choroba miała przebieg utajony, bez wyraźnych objawów w sadzie, a zbrązowienie i gorzknienie pojawiało się na owocach dopiero podczas ich transportu i przechowywania. W sadach, w których choroba wystąpiła, konieczna będzie intensywna ochrona w następnym sezonie.

    Gorzka zgnilizna wiśni. W sadach, w których choroba wystąpiła w 2010 r., konieczna będzie intensywna ochrona w nadchodzącym sezonie.

    W celu zabezpieczenia owoców wskazane jest wykonanie 3, 4 opryskiwań co 10–14 dni, począwszy od 2–3 tygodnia po kwitnieniu. Najskuteczniejsze w zapobieganiu chorobie są fungicydy zawierające kaptan (Captan 80 WG, Captan 50 WP, Kaptan Plus 71,5 WP, Kaptan zaw. 50 WP) lub tiuram (Pomarsol F 80 WG, Sadoplon 75 WP, Thiram Granuflo 80 WG). Nieznaczne ograniczenie choroby daje także fungicyd Score 250 EC, polecany do zwalczania drobnej plamistość liści drzew pestkowych. Jednak przy dużym nasileniu gorzkiej zgnilizny jego skuteczność może być niewystarczająca. W sezonie 2010 w rejonie Skierniewic, w okresie wykonywania zabiegów (25 V – 15 VII) przeciwko gorzkiej zgniliźnie wiśni spadło ponad 100 mm deszczu, a w czasie zbiorów wiśni (15 VII – 05 VIII) – aż 80 mm deszczu. Stosowane przeciwko tej chorobie preparaty kaptanowe i tiuramowe to typowe fungicydy powierzchniowe, które przy sumie opadów przekraczającej 20–25 mm ulegają zmyciu i zabieg wymaga wówczas powtórzenia. Bardzo często o powodzeniu ochrony wiśni przed gorzką zgnilizną decyduje ostatnie opryskiwanie drzew przed zbiorem owoców. Zabieg ten można przeprowadzić nie później niż 7 dni przed zbiorem, gdyż tyle wynosi karencja dla środków zawierających kaptan lub tiuram.

    Znaczne nasilenie chorób wiśni w sezonie 2010 prognozuje duże problemy w ochronie tego gatunku w przyszłym sezonie. Grzyby i bakterie będące sprawcami chorób wiśni zimują na/w porażonych organach i będą źródłem infekcji pierwotnych. Nasilenie chorób w następnym roku, w dużej jednak mierze, będzie zależało od przebiegu warunków atmosferycznych. Należy także pamiętać, że drzewa które wcześnie straciły liście, z powodu silnego porażenia przez sprawcę drobnej plamistości liści drzew pestkowych są osłabione, mogą przemarzać, a także słabo plonować.

    Fot. 1-3 B. Meszka
    Fot. 4, 5 A. Broniarek-Niemiec