MTAS ‘2011

    Plantpress

    Od kilku lat styczeń to miesiąc obfitujący w targi sadownicze. W tym roku VII edycję miały Międzynarodowe Targi Agrotechniki Sadowniczej, które odbyły się 14 i 15 stycznia w hotelu Gromada w Warszawie. Zorganizowały je firma BASF (fot. 1) i Katedra Sadownictwa SGGW (fot. 2). Ta bliska już wielu producentom impreza przyciągnęła ponad 4000 gości, którzy mieli okazję obejrzeć propozycje przygotowane przez około 120 firm. Jak zwykle, targom towarzyszyła dobrze przygotowana pod względem merytorycznym konferencja z wykładami, które zgromadziły rzesze słuchaczy (fot. 3). Poniżej prezentuję kilka wybranych propozycji dla sadowników z tegorocznych targów MTAS.

    Duża porcja wiedzy

    O czynnikach utrudniających efektywne zwalczanie przędziorków i mszyc mówił prof. dr hab. Remigiusz W. Olszak z Instytutu Ogrodnictwa w Skierniewicach. W przypadku wymienionych szkodników, należy pamiętać, że zwykle żerują one w miejscach, gdzie dostęp do nich jest utrudniony. Jest więc niezmiernie ważne, aby stosowane przeciwko nim środki ochrony roślin działały nie tylko powierzchniowo, ale i także wgłębnie lub systemicznie (układowo).

    Dr Adam Majewski z firmy Kopert Polska Sp. z o.o. tłumaczył, że wielu kosztownych i czasochłonnych zabiegów w sadzie można uniknąć poprzez wprowadzanie i dbanie o organizmy pożyteczne, które mogą skutecznie regulować liczebność populacji niektórych szkodników na poziomie niższym od progu zagrożenia. Żeby jednak te pożyteczne organizmy mogły w sadzie przetrwać, ochronę roślin należy prowadzić tylko środkami dla nich selektywnymi (wykluczyć należy stosowanie pyretroidów).
    Jos de Wit (fot. 4) z firmy FruitConsult doradzał jak wykorzystywać w sadzie gibereliny, z którymi sadownicy z Holandii i Belgii mają już sporo doświadczenia, podczas gdy w naszym kraju środki te można w uprawie jabłoni wykorzystywać zaledwie od ubiegłego roku (Novagib 010 SL i GIBB PLUS 11 SL, oba zawierają po około 1% GA4+7). Zdaniem tego wykładowcy, aplikacja giberelin w sadzie jabłoniowym może poprawić kondycję liści, wpływać na lepsze zawiązywanie owoców, ich kształt (jabłka są bardziej wydłużone) czy zapobiegać ordzawieniu owoców. Wadą kilkakrotnego stosowania giberelin jest natomiast zbyt silny wzrost pędów.

    Eric van der Hoeff z firmy FruitConsult tłumaczył na czym polega zrównoważone nawożenie w sadzie. Przestrzegał również, że w tym roku w polskich sadach mogą być problemy z niedoborem żelaza, gdyż w 2010 r. nadmiar wody doprowadził do zniszczenia wielu korzeni włośnikowych. Sady, które ucierpiały na skutek podtopień, zalecał nawozić chelatem żelazowym na bazie DTPA (przy niskim pH gleby) lub EDDHA (przy odczynie obojętnym).

    Monika Bieniasz z UR w Krakowie zwracała uwagę na to, że, o jakości i wielkości plonu w dużym stopniu decyduje prawidłowy przebieg zakładania pąków kwiatowych, jak i kwitnienia. Większość gatunków sadowniczych tworzy kwiaty obupłciowe, ponieważ jednak preferowane jest zapylanie kwiatów obcym pyłkiem, ważny jest precyzyjny dobór odmiany zapylającej, zwłaszcza w przypadku czereśni. U tego gatunku okres kwitnienia odmiany zapylanej i zapylającej powinny pokrywać się przynajmniej w jednej czwartej długości całkowitego okresu kwitnienia.

    Dr Beata Meszka (fot. 5) z Instytutu Ogrodnictwa w Skierniewicach mówiła m.in. o nowości do ochrony truskawek przed szarą pleśnią, czyli laminarynie. Jest to polisacharyd pozyskiwany z brunatnic Laminaria digitata, który ma zdolności stymulowania naturalnych mechanizmów odporności roślin na różne agrofagi. W ochronie truskawek przed szarą pleśnią preparat zawierający laminarynę wykazał efektywność zwalczania tej choroby na poziomie 89% (2 l/ha). W trakcie prowadzenia badań okazało się, że laminaryna wykazuje szersze spektrum działania i skutecznie (w 80%) zwalcza także białą plamistość liści truskawki oraz mączniaka prawdziwego, którego nasilenie, w zależności od podatności odmiany truskawki i wielkości źródła infekcji, zostało zmniejszone od 50% do 70% – dodała dr B. Meszka.

    Do sortowni i pakowni

    PH Najbar z Krakowa prezentowało na targach nową, 14-kanałową wagę do jabłek oznaczoną symbolem M 14 (fot. 6; producentem jest firma Sorma). Od dotychczasowych modeli rożni się budową jednostki ważącej – szalki ważące zastąpiono w tym modelu przenośnikami z palcem silikonowym. Ta zmiana umożliwia osiągnięcie wydajności wagi do 40 opakowań na minutę z zachowaniem delikatności ważenia. Dla zachowania maksymalnej wydajności, w pakowni taka waga współpracuje zwykle z dwoma maszynami pakującymi. Na targach pokazywano ją z jednym takim urządzeniem, ale za to również nowym na polskim rynku – maszyną typu multipack (CBR 170) umożliwiającą pakowanie w systemie pionowym warzyw lub owoców w siatkę ekstrudowaną (z rączką lub bez – fot. 7). Łukasz Marchański z PH Najbar zwracał również uwagę nowe w ofercie firmy urządzenie do półautomatycznego pakowania jabłek (według wagi lub liczby sztuk) w worki foliowe, którego zaletą także jest m.in. bardzo delikatne obchodzenie się z owocami).
    Przedsiębiorstwo Sorter – Polskie Maszyny Sortujące z Radomia przywiozło na targi produkowane w Polsce maszyny do sortowania owoców i warzyw. W ofercie firmy znalazły się zarówno urządzania małe, przeznaczone do niewielkich gospodarstw (wydajność około 1,5 t/godz.), jak i duże, które mogą sprawdzić się w profesjonalnych sortowniach i pakowniach (wydajność – ok. 10 t/godz. jabłek). Niektóre z tych urządzeń to maszyny z wodnym rozładunkiem oraz instalacjami do wstępnego sortowania, pakowania oraz konfekcjonowania owoców.

    Do sadu

    Duże zainteresowanie w kraju platformami sadowniczymi znalazło odzwierciedlenie w ofercie tych maszyn. Choć w Polsce oferuje je już wielu dostawców wciąż pojawiają się nowi producenci lub nowe rozwiązania. Na przykład firma Activ z Belska Dużego poszerzyła ofertę o samojezdne platformy włoskiego przedsiębiorstwa Pillon (fot. 8), którego od tego roku jest dystrybutorem w naszym kraju. Mogą one być napędzane na dwa lub cztery koła (dwa lub cztery mogą być skrętne) silnikami diesla firmy Yanmar. Platformy Pillon wyposażono m.in. w przedni balkon oraz podwójne windy z tyłu. Maszyny mają certyfikowaną masę udźwigu na 1,5 tony (ludzie + jabłka), a platforma może być podnoszona na wysokość 3 m. Druga nowością z firmy Activ (choć znaną już w Belgii oraz Holandii) jest nowa wyższa kolumna w opryskiwaczu Mitterer – dotąd kolumny oferowane na polskim rynku miały wysokość 2 m, obecnie można je kupić także w wersji o wysokości 2,7-3 m (fot. 9).

    Polska myśl techniczna (choć z włosko brzmiąca nazwą) to nowa samojezdna platforma sadownicza firmy Ditta-Seria (fot. 10) ze Żdżar koło Nowego Miasta nad Pilicą. Jednostka napędzana jest hydraulicznie silnikiem diesla (Perkins o mocy 29 KM, w standardzie na tylną oś, z przednią skrętną), jej szerokość robocza wynosi 2,2 m (po złożeniu – 1,45 m), a masa 2100 kg. Wysokość podnoszenia waha się od 110 do 164 cm. W standardzie (około 75 tys. netto) urządzenie wyposażono w sprężarkę pod 6 sekatorów. Opcjonalnie platformę można też kupić z napędem na 4 koła oraz dwiema osiami skrętnymi.

    Na stoisku przedsiębiorstwa HaMaTech prezentowano kilka typów maszyn i urządzeń równych producentów, m.in. holenderską platformę sadowniczą Onyx napędzaną silnikiem diesla (Kubota o mocy 20 KM), z napędem na wszystkie koła i pełną automatyką sterowania (wersja podstawowa – około 26 tys. euro netto). HaMaTech przywiozła tez na targi podcinacz korzeni z firmy Boreco (o wytrzymałej konstrukcji oraz prostej, płynnej regulacji szerokości i głębokości pracy – fot. 11) oraz kilka ciekawych maszyn firmy Celli. Wśród tych ostatnich sadownicy zwracali uwagę m.in. na aktywną bronę Celli Mini Go o szerokości roboczej 1,75 m (fot. 12). Może ona służyć do uprawy gleby w młodych nasadzeniach, a w starszych – np. do rekultywacji kolein w międzyrzędziach. Brona kosztuje około 27 tys. złotych (brutto) i można ją zagregatować z siewnikiem do trawy.

    Na targach MTAS pojawił się również materiał szkółkarski do zakładania sadów. Oprócz polskich drzewek, prezentowano także te importowane. Z Włoch drzewka jabłoni proponowała firma Griba (fot. 13). Jej przedstawiciele zawracali uwagę, że przy obecnym kursie euro drzewka te mają podobną do polskich cenę oraz wysoką jakość. Dla sadowników, którzy mają w sadach nawadnianie, firma oferuje dodatkowo tzw. „gwarancję optymalnego wzrostu drzewek”, czyli doradztwo po posadzeniu drzewek.

    Z włoskiego Południowego Tyrolu przyjechały także drzewka ze szkółki Nursery Malleier (fot. 14; jej polskim przedstawicielem jest firma Agrovative z Lasopola), która oferuje przede wszystkim drzewka dwuletnie z jednoroczną koroną (tzw. knip-boom), produkowane jako materiał kwalifikowany i wolny od wirusów.

    Sadzonki truskawek oferowały szkółki Vivai Mazzoni (najbardziej znana z odmiany Marmolada®/‘Onebor’; w naszym kraju dystrybutorem produktów szkółki jest PPHU Pinowa z Lwówka;) oraz Salvi Vivai z Włoch, które w ojczyźnie współpracują w ramach Zrzeszenia Włoskich Szkółek (CIV) i zajmują się m.in. hodowla nowych odmian gatunków sadowniczych.

    Ciekawostką na stoisku Katedry Sadownictwa SGGW była polska odmiana jabłoni ‘Chopin’ (fot. 15), zgłoszona w ub. roku do krajowego rejestru odmian COBORU i ochrony wyłącznego prawa. Ta odmiana powstała ze skrzyżowania odmiany ‘Granny Smith’ i mieszańca o symbolu U 211 o wcześnie dojrzewających owocach. ‘Chopin’ należy do odmian odpornych na parcha jabłoni i ma wcześnie wchodzić w okres owocowania. Jabłka mają zieloną skórkę, czasem z niewielkim rumieńcem, są średniej wielkości i nadają się do zbioru w pierwszej połowie października.

    Na stoisku szkółki Van Rijn – de Bruyn BV królowała grusza Xenia® (‘Nojabrskaja’), znana już wielu polskim sadownikom. Ostatnio wzrasta zainteresowanie tą odmianą na Zachodzie – w Holandii i Belgii rośnie już ok. 100 tys. drzewek tej odmiany, a bieżącym sezonie planuje się posadzenie dalszych 400 tys. sztuk. Wszystkie gruszki (fot. 16) tej odmiany zebrane w ub. roku w tych dwóch krajach przechowuje się w jednym obiekcie chłodniczym, co zdaniem Petera van Rijna ma pomóc w uzyskaniu wyższych cen poprzez skoncentrowanie podaży. W projekcie udział bierze 21 sadowników z Belgii i Holandii uprawiających Xenię®, ale w zamierzeniu nie ma to być typowa odmiana klubowa.

    Do przetwórni

    Wydaje się, że po latach „rozmawiania” na temat produkcji naturalnych mętnych soków jabłkowych, ten temat wszedł w końcu w fazę produkcyjną. Na przykład przedstawiciele firmy Activ informowali, że przedsiębiorstwo to rozpoczęło już wytwarzanie takiego soku, który będzie oferowany pod marką Royal Apple.

    Tłumy zwiedzających przyciągnęło stoisko firmy Dar Ogrodu, znane dotąd z usługowego tłoczenia jabłek maszyną mobilną. W Warszawie firma zaprezentowała m.in. podobną wyciskarkę do jabłek, ale w wersji stacjonarnej (fot. 17). Kompletna instalacja z wyposażeniem ma kosztować około 60-70 tys. euro i umożliwiać tłoczenie 500 litrów soku w ciągu godziny. Przeszkodą w upowszechnieniu tej technologii mogą się jednak okazać trudne do spełnienia wymagania Sanepidu. Trudności dotyczą przede wszystkim adaptacji pomieszczenia, w którym można zainstalować urządzenie. Taki obiekt powinien bowiem mieć powierzchnię minimum 200 m2 (koszty adaptacji istniejącego Dariusz Jezierski z Daru Ogrodu ocenia na około 300 tys. zł). Jeśli jednak te wymagania uda się spełnić, do produkcji soku wystarczy dwóch pracowników, z których jeden podaje jabłka, a drugi odbiera napełnione sokiem worki.

    fot. 1, 3-5 M. Sudół; 2, 6-16 W. Górka