Obserwacje w pierwszej połowie roku

    Świętokrzyski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Modliszewicach Oddział „Centrum Ogrodnicze” w Sandomierzu

    W pierwszej połowie sezonu wegetacyjnego zagrożeniem dla roślin sadowniczych są patogeny chorobotwórcze oraz szkodniki. Rozwojowi patogenicznych grzybów i bakterii sprzyjają warunki atmosferyczne oraz młoda tkanka roślin, bardziej podatna na infekcje niż dojrzała w pełni sezonu. Cykl rozwojowy szkodników jest skorelowany nie tylko z warunkami pogodowymi, ale także z fazą fenologiczną danej rośliny. Aby łatwiej wyznaczyć odpowiedni termin wykonania zabiegu chemicznego trzeba znać warunki sprzyjające rozwojowi agrofagów, prowadzić obserwacje ich rozwoju, przebiegu pogody oraz lustracje w sadach.

     Przy użyciu mikroskopu

    Jednym ze sposobów obserwacji rozwoju patogenów chorobotwórczych są badania mikroskopowe. Samodzielnie trudno je wykonać. Najczęściej prowadzą je jednostki doradcze posiadające odpowiednią aparaturę.

    W trakcie mikroskopowych badań nad parchem jabłoni, które prowadziłam w 2014 r. wyizolowałam znaczną liczbę zarodników grzyba Alternaria spp. Jest on uznawany za organizm saprofityczny, rozwijający się na uszkodzonych lub starszych tkankach roślin warzywnych i ozdobnych. Może on także być sprawcą zgorzeli siewek, organów zapasowych roślin oraz zgnilizny owoców. Od kilku lat odgrywa w sadownictwie coraz poważniejszą rolę, wywołując plamistości zdrowych liści oraz jest jedną z przyczyn gnicia jabłek podczas przechowywania (fot. 1).

    Na tkankach porażonych przez Alternaria spp. tworzy się grzybnia z charakterystycznym brunatnoczarnym nalotem, który stanowią liczne, maczugowate, podzielone zarodniki konidialne, za których pomocą grzyb infekuje następne rośliny lub ich organy. Zarodniki grzyba rozprzestrzeniają się szybko i łatwo z kroplami wody oraz z wiatrem. Pierwsze objawy choroby, w postaci drobnych, czasem koncentrycznych plam, o średnicy 1,5–5 mm i przeważnie z jaśniejszą obwódką, ukazują się już wiosną i wczesnym latem. Takie liście mogą opadać, co osłabia rozwój drzew i owocowanie oraz ogranicza zawiązywanie pąków kwiatowych na rok przyszły. Chorobie sprzyja temperatura 21–27°C oraz wilgotna pogoda. Owoce porażane są rzadziej i wówczas jeszcze w sadzie występuje sucha zgnilizna przykielichowa lub patogen uaktywnia się dopiero podczas przechowywania.

    W ub.r. obserwowałam poparzone nieodpowiednim środkiem chemicznym pędy, które były pobrane z sadu wyglądającego, jakby uległ spaleniu lub silnemu porażeniu zarazą ogniową. Liście były brązowe, a końce pędów zawijały się pastorałowato. Jednak zmiany te dotyczyły tylko tego sadu, w sąsiednich nie było żadnych oznak chorobowych. Po kilkudniowym przetrzymaniu chorych pędów w eksykatorze, w warunkach wysokiej wilgotności, porażone pędy i liście pokryły się m.in. zarodnikującą grzybnią Alternaria spp., patogenem często zasiedlającym martwe tkanki oraz grzybnią Phoma spp., wywołującym zgniliznę owoców podczas przechowywania.

    Alternaria spp. jest jedną z przyczyn nekrotycznej plamistości liści jabłoni (fot. 2), która występuje na odmianach ‘Golden Delicious’, ‘Gloster’, ‘Ligol’ oraz ‘Gala’. Plamy na liściach tych odmian są duże, często o kanciastych konturach i średnicy nawet 5 cm. Tkanka w ich obrębie zamiera. Nasilenie tych objawów w pełni sezonu ma miejsce po nagłej zmianie pogody, najczęściej gdy po okresie wysokiej temperatury przychodzi ochłodzenie z opadami deszczu. Podejrzewa się, że inną przyczyną nekrotycznej plamistości liści są niedobory magnezu i cynku. Nasilenie plam występuje zazwyczaj pod koniec sierpnia lub na początku września na najstarszych liściach i obejmuje je kolejno w górę pędu za wyjątkiem najmłodszych. Chore liście szybko starzeją się, opadają ogałacając pędy. Zaobserwowano, że im dokładniejsze przerzedzanie zawiązków na jabłoniach, tym plamistości takie są rzadsze, co może świadczyć o tym, że równowaga wzrostu generatywnego i wegetatywnego zapewniająca równowagę hormonalną ogranicza występowanie nekrotycznej plamistości liści. Opadanie liści z drzew jest skutkiem właśnie jej zakłócenia. Gdy obniżona jest produkcja auksyn, a zwiększona kwasu abscysynowego i etylenu, następuje tworzenie się warstwy oddzielającej przy ogonku liściowym oraz opadanie liści.

    Patogeniczne bakterie

    W ubiegłym roku panowało duże zagrożenie ze strony zarazy ogniowej. W rejonie Sandomierza, w wyniku błędu jednego sadownika, który po cięciu drzew zamiast spalić pędy z patogenem rozdrobnił je, doszło do rozprzestrzenienia się bakterii Erwinia amylovora na znacznym obszarze. Dodatkowo warunki pogodowe sprzyjały infekcji i walka z chorobą była trudna. Pierwsze jej objawy w postaci brunatniejących i zamierających kwiatów, które nie opadają, mogą być widoczne już wiosną na drzewach dotkniętych chorobą w lata poprzednie. Objawy na drzewach porażanych w roku bieżącym ujawniają się dopiero po 6 tygodniach od zakażenia kwiatów, gdyż z nich po infekcji bakterie przenikają do pędów i rozprzestrzeniają się w roślinie (dlatego objawy mogą pojawiać się w różnych partiach drzew). Zawiązki owocowe na takich roślinach czernieją, marszczą się, ale pozostają na drzewie (fot. 3). Na gruszkach często występują krople szarobiałego wycieku bakteryjnego. Z zakażonych owoców bakterie wnikają do krótkopędów i gałęzi. Na nich tworzą się zagłębione, nekrotyczne plamy, wyraźnie oddzielone od zdrowej tkanki. Powyżej miejsca porażenia pędy mogą zamierać. Młode brunatnieją wraz z liśćmi, a ich wierzchołki wyginają się na kształt pastorału. Patogen zimuje w porażonych, ale żywych pędach drzew. W warunkach umiarkowanej temperatury 20–24°C oraz przy wysokiej wilgotności powietrza bakterie bardzo szybko się namnażają, natomiast wysoka temperatura z silnym nasłonecznieniem ograniczają ich rozwój. Bakterie mogą być przenoszone na znaczne odległości, najczęściej z prądami powietrza i kroplami wody oraz na ciele owadów i ptaków. Znaczne zagrożenie rozwojem choroby panuje na terenach, gdzie rosną inni żywiciele E. amylovora, np. głogi, irgi, pigwy, jarzębiny lub ogniki.

    Trudno przewidzieć warunki pogodowe w bieżącym sezonie, ale w rejonach, gdzie wystąpiła zaraza ogniowa w poprzednim sezonie dobrze jest zaplanować zabiegi ochrony w okresie kwitnienia drzew. W tym celu można użyć preparatów miedziowych. Można je stosować także w dalszej części sezonu wegetacyjnego, ale w połowie zalecanej dawki i koniecznie na suche rośliny (co najmniej na 6 godzin przed deszczem). W walce z zarazą ogniową sadownicy wykorzystywali także preparat zawierający nadtlenek wodoru, stabilizowany jonami srebra. Można go także stosować po gradobiciu, zwłaszcza, gdy jest za późno na użycie preparatu Topsin M 500 SC lub stwierdzono odporność na benzimidazole.

    Innymi bakteriami, które od kilku lat stanowią znaczne zagrożenie dla upraw sadowniczych są Pseudomonas syringae pv. syringae oraz P. syringae pv. morsprunorum, sprawcy raka bakteryjnego drzew owocowych. Patogeny te występują najczęściej na czereśniach i wiśniach, ale także na morelach, brzoskwiniach, rzadziej na jabłoniach oraz gruszach. U dwóch pierwszych gatunków porażeniu ulegają wszystkie nadziemne części drzew. Wiosną zamierają kwiaty, po nich krótkopędy i pędy, na których pojawiają się bursztynowe wycieki, będące siedliskami bakterii. Na zielonych jeszcze owocach plamki są czarne i małe, średnicy 1–2 mm (fot. 4). Starsze owoce pokrywają się brunatnymi, prawie czarnymi, pomarszczonymi plamami gnilnymi. Objawem na liściach są wodniste, najpierw żółte, potem brunatniejące, owalne przebarwienia, gdzie tkanka w końcu zamiera, wykrusza się i powstają dziury (fot. 5).

    Jesienią bakterie wnikają do pędów poprzez blizny po opadniętych liściach i tam zimują. Kora na pniach porażonych rakiem bakteryjnym drzew zamiera, pęka, tworzą się zgrubienia kalusowe i wycieki tzw. gumy, przez co odsłaniane jest drewno. Bakterie nie tworzą szarobiałych, wycieków, charakterystycznych dla innych gatunków, a jedynie obfite wycieki substancji o barwie bursztynowej tzw. gumy. Dodatkowo wydzielają toksyny, które osłabiają drzewa.

    Rak bakteryjny występuje w większym nasileniu po przymrozkach wiosennych, gdyż uszkodzone tkanki stanowią otwarte wrota do infekcji dla bakterii. Sprzyjają im opady deszczu. Tak było w sezonie 2014, kiedy po przymrozkach na początku maja, pod koniec tego miesiąca i na początku czerwca padały obfite deszcze oraz utrzymywała się wysoka wilgotność powietrza przy umiarkowanej temperaturze. Wówczas doszło do licznych infekcji rakiem bakteryjnym w sadach wiśniowych, a ich oznaką były plamki na zawiązkach owocowych oraz liściach.

    W przypadku jabłoni i gruszy objawy raka bakteryjnego są podobne. Kwiaty na jabłoniach są infekowane rzadko, natomiast u gruszy często. Na tym ostatnim gatunku objawy mogą pojawić się także na liściach i owocach. Na gruszkach są to małe plamki o średnicy 2–3 mm, natomiast na liściach są one drobne, często kanciaste, brunatne z czerwoną obwódką.

    W przypadku bakterii, ogromną rolę w ochronie upraw sadowniczych odgrywa profilaktyka, polegająca na usuwaniu porażonych drzewek ze szkółki oraz drzew z sadu lub wycinaniu chorych organów z okładem i zamalowaniu ran np. farbą emulsyjną z dodatkiem fungicydu miedziowego lub gotową pastą sadowniczą. Wycinanie pędów bywa wystarczające, przy niewielkim porażeniu drzew. Rany powstałe na pędach po gradobiciu należy koniecznie zabezpieczyć fungicydem miedziowym lub zawierającym nadtlenek wodoru.

    Poważne zagrożenie dla wiśni

    Na drzewach pestkowych, głównie na słabiej chronionych wiśniach, czy brzoskwiniach może wystąpić drobna plamistość liści drzew pestkowych. Początkowo na liściach wymienionych gatunków pojawiają się drobne, brunatnoczerwone plamy o średnicy  1–3 mm, najczęściej na brzegach liści. W tych miejscach, po dolnej stronie liści powstają białoszare wzniesienia. Są to skupiska sierpowatych, ostro zakończonych zarodników konidialnych, które przy wysokiej wilgotności, wraz z wiatrem bardzo szybko rozprzestrzeniają się i porażają następne nasadzenia, zaczynając od ich najmłodszych liści. Pierwsze symptomy choroby mogą się ujawnić już po 5 dniach od zakażenia. Porażone liś­cie wcześnie opadają z drzew, osłabiając poważnie ich rozwój. Do zakażeń dochodzi na przełomie maja i czerwca, ale w pełni sezonu rozwój choroby przyspiesza doprowadzając drzewa do całkowitej defoliacji.

    Choroby wirusowe

    Ospowatość śliw, czyli szarka jest chorobą wirusową groźną dla śliw i moreli. Pierwsze objawy widoczne są na liściach już wiosną w postaci chlorotycznych przebarwień w kształcie pierścieni, smug lub rozmytych plam (fot. 6). Są one różne na poszczególnych gatunkach pestkowych (nawet odmianach śliw). U odmian szczególnie podatnych na porażenie wirusem (np. z grupy ‘Węgierki’) przebarwienia te stopniowo zamieniają się w nekrozy, ale dopiero pod koniec lata. U tych odmian oraz u moreli porażeniu ulegają także owoce. Na wyrośniętych, ale jeszcze zielonych śliwkach powstają fioletowe, okrągłe plamy, które ciemnieją i w miarę dojrzewania owocu zapadają się. Na morelach plamy te są jaśniejsze od miąższu, a na pestce widoczne są charakterystyczne odbarwienia (fot. 7). Powstają wówczas bruzdy, a miąższ w tych miejscach staje się czerwonawy, zawiera kropelki stwardniałej gumy i jest kwaśny. Takie owoce wcześniej dojrzewają i opadają. Wektorem patogenu są mszyce, stąd podstawą profilaktyki w przypadku wirusów jest zwalczanie szkodników, aby nie dopuścić do przenoszenia się choroby. Innym sposobem rozprzestrzeniania się szarki są zainfekowane zrazy, oczka oraz podkładki. Niezwykle istotna jest więc zdrowotność materiału szkółkarskiego

    Szkodniki

    W ub.r. znaczne problemy w ochronie sprawiały mszyce i przędziorki. Były one obecne w sadach niemal do końca sezonu, a niezwalczone z łatwością przezimują podczas tak łagodnej zimy jak obecna i już od wczesnej wiosny mogą zacząć żerować. Przędziorek chmielowiec może pojawić się na plantacjach porzeczki czarnej nawet w kwietniu, podobnie jak w 2014 r. (dotyczyło to głównie plantacji, na których szkodnik ten wystąpił w sezonie 2013). W poprzednim sezonie, a obecny może być podobny, znacznie przyspieszona wegetacja zmyliła niektórych plantatorów i niechcący dopuścili do nadmiernego namnożenia się tego roztocza i zwalczania go później niż zazwyczaj. Do tego celu zarejestrowany jest jedynie Ortus 05 SC (można go stosować na odpowiedzialność użytkownika) w dawce 1,5 l/ha do dwóch zabiegów, przy czym pierwszy należy przeprowadzić, gdy na pędach pierwszy liść jest w pełni rozwinięty (fot. 8).

    Plantacje porzeczki coraz częściej są zasiedlane i uszkadzane przez pryszczarka porzeczkowiaka liściowego. Owad dorosły jest muchówką wielkości 1–1,5 mm, larwa jest biała lub białokremowa, beznoga, długości do 2,4 mm (fot. 9). Szkodliwe są larwy, które żerują w najmłodszych liściach porzeczki. Te przez nie zasiedlone są wachlarzykowato zwinięte i lekko skręcone. Blaszka liściowa jest krucha i przy rozłożeniu pęka. Uszkadzane tkanki liści zamierają i wykruszają się. Przy licznym występowaniu tego pryszczarka najmłodsze liście mogą zamierać, osłabiając wzrost pędów i rozwój krzewów. Formą zimującą są larwy w wierzchniej warstwie gleby pod krzewami. Wylot muchówek pierwszego pokolenia rozpoczyna się pod koniec kwietnia lub na początku maja, zwykle w czasie kwitnienia porzeczek i trwa do początku czerwca. Muchówki drugiego pokolenia pojawiają się pod koniec maja i w czerwcu, a trzeciego i czwartego – od czerwca do sierpnia. Muchówki żyją tylko 2–3 dni, a samice składają po  20–40 jaj na najmłodszych, nierozwiniętych jeszcze liściach. Larwy wylęgają się po 2–5 dniach i żerują przez 6–23 dni. Pełen cykl jednego pokolenia trwa 28–35 dni. W sezonie rozwijają się 2–4 pokolenia.

    Zabieg zwalczający należy wykonać tuż po kwitnieniu i powtórzyć po 2 tygodniach. Użyć do tego celu można Mospilan 20 SP w dawce 0,2 kg/ha lub Stonkat 100 EC w tej samej dawce (drugi na odpowiedzialność użytkownika). Następne zabiegi należy wykonać po zauważeniu kolejnych zwiniętych liści. Szkodnik ten jest także zwalczany przy okazji innych zabiegów, np. przeciwko mszycom lub gatunkom zjadającym liście.

    Tam, gdzie na jabłoniach bawełnica korówka nadmiernie namnożyła się w latach poprzednich, również i w tym roku może stanowić spory problem, zwłaszcza, że długa jesień sprzyjała jej namnażaniu się, a zima przezimowaniu. Szkodnik ten licznie występuje na starszych drzewach o zagęszczonych koronach, zasiedlając rany i potem najmłodsze pędy. W przypadku bawełnicy korówki ważne są pierwsze zabiegi zwalczające, zanim kolonie pokryją się grubą warstwą woskowego nalotu. W drugiej połowie maja i w czerwcu aż do opadania zawiązków można w celu ograniczenia populacji szkodników użyć preparatów Actara 25 WG lub Movento 100 SC, opryskując nie tylko konary i pędy, ale także i pnie.

    Ważną grupę szkodników, zagrażających uprawom sadowniczym od początku sezonu wegetacyjnego są zwójki liściowe. Dla jabłoni najgroźniejsza jest zwójka siatkóweczka. W naszych warunkach klimatycznych rozwijają się dwa pokolenia tego szkodnika. Już w kwietniu uaktywniają się zimujące gąsienice, które żerują na pąkach i rozwijających się liściach. Lot motyli pierwszego pokolenia rozpoczyna się w II i III dekadzie maja i trwa do końca czerwca lub do I dekady lipca. Zazwyczaj w czerwcu, z jaj złożonych przez samice pierwszego pokolenia, wylęgają się zielone larwy z ciemniejszą głową, które żerują na liściach (wyjadając miękisz) oraz na zawiązkach (wygryzając w nich wgłębienia). Motyle drugiego pokolenia pojawiają się zwykle w II połowie lipca i w sierpniu. Gąsienice drugiego pokolenia żerują na powierzchni wyrośniętych jabłek pod osłoną ze sprzędzionych liści.

    Gąsienice zwójki siatkóweczki wiosną najlepiej jest zwalczać tuż po wyjściu z kryjówek zimowych, zazwyczaj przed kwitnieniem jabłoni, w fazie zielonego pąka kwiatowego, zaś gąsienice letnie (pierwszego pokolenia) w II lub III dekadzie czerwca, a drugiego pokolenia – zwykle w sierpniu. Niezwykle pomocne w takich wypadkach są pułapki feromonowe. Nieodzowne są również częste lustracje sadów i plantacji, podczas których można zauważyć momenty strategiczne dla szkodników oraz chorób, a to z kolei jest nieodzownym, elementem profilaktyki i ochrony.
    Pyretroidy zarejestrowane do zwalczania gąsienic zjadających liście, w tym zwójkówek, można stosować jedynie wczesną wiosną, na stadia zimujące. Potem ich stosowanie jest niebezpieczne dla fauny pożytecznej. Drugą grupę insektycydów stanowią: Affirm 095 SG, Coragen 200 SC, Reldan 225 EC, Rumo 30 WG, Runner 240 SC, SpinTor 240 SC oraz Steward 30 WG. Działają one skutecznie na najmłodsze stadia larwalne (Affirm 095 SG, Coragen 200 SC, Reldan 225 EC i SpinTor 240 SC także na gąsienice ukryte w sprzędzionych liściach).

    Szkodnikiem, który od kilku sezonów występuje w znacznym nasileniu jest pryszczarek jabłoniak. Objawem jego bytowania i żerowania są charakterystycznie zwinięte brzegi liści jabłoni (fot. 10). Owad dorosły jest maleńką muchówką, natomiast stadium szkodliwym są beznogie, białe, a później żółte lub różowopomarańczowe larwy, żerujące gromadnie. Największe szkody wyrządzają one w szkółkach i młodych nasadzeniach, natomiast stosunkowo niewielkie w przypadku starszych nasadzeń. Stadium zimującym są larwy w kokonach, w wierzchniej warstwie gleby. Samice wylatują w kwietniu i składają liczne jaja na brzegach liści. Wylęgające się larwy wysysają z nich soki, co powoduje ich zwijanie się. W ciągu roku występują 3 pokolenia szkodnika.

    Do zwalczania pryszczarków w jabłoniach zarejestrowane są układowe insektycydy Movento 100 SC (2,25 l/ha), Mospilan 20 SP (0,2 kg/ha) oraz Stonkat 20 SP (0,2 kg/ha). Dwa ostatnie mają tą samą substancję czynną, co należy uwzględnić w rotacji preparatów, aby wypełnić zalecenia strategii antyodpornościowej.

    fot. 1, 2, 4, 6, 8 E. Żak
    fot. 3, 5, 7, 9, 10 A. Łukawska