Parch jabłoni w sezonie 2011

    Instytut Ogrodnictwa w Skierniewicach

    Występowanie i nasilenie parcha jabłoni w poszczególnych sezonach wegetacyjnych zależy przede wszystkim od wielkości źródła infekcji i przebiegu warunków pogodowych. W wyniku bardzo częstych opadów, wysokiej wilgotności powietrza i w następstwie silnego porażenia liści oraz owoców w ubiegłym sezonie (2010 r.), w większości sadów na terenie całego kraju istniało duże lub bardzo duże potencjalne źródło infekcji, a więc i ryzyko silnego zagrożenia przez parcha jabłoni w sezonie bieżącym.

    [ngg src=”galleries” ids=”109″ display=”photocrati-nextgen_basic_thumbnails”]

    Pierwsze wysiewy zarodników

    Na porażonych ubiegłorocznych liściach, uformowało się średnio 40-50 owocników grzyba Venturia inaequalis na 1 cm2 powierzchni liścia (fot. 1). Ich rozwój, a więc proces tworzenia worków i zarodników workowych, rozpoczął się w drugiej połowie lutego, a pierwsze dojrzałe, zdolne do wysiewu zarodniki (fot. 2) stwierdzono w owocnikach około 30 marca w rejonie Skierniewic. Obecność tak dojrzałych zarodników oznacza konieczność rozpoczęcia w sadach ochrony chemicznej. W większości sadów zabiegi preparatami miedziowymi wykonano na początku kwietnia. Pierwsze wysiewy zarodników, w zależności od lokalizacji, zarejestrowano między 4 a 6 kwietnia. Były one niewielkie i nie miały, w większości rejonów, istotnego wpływu na porażenie jabłoni. Również opóźnienie wegetacji, a więc słabo zaawansowany rozwój drzew (pękanie pąków) w tym czasie, nie sprzyjał pierwszym infekcjom.

    W następstwie przelotnych opadów 8, 11, 12 i 14 kwietnia, doszło także do znacznych wysiewów. Jednak długie zwilżenie, które stworzyło możliwość zaistnienia infekcji stwierdzono tylko między 11 i 12 kwietnia (fot. 3). Wtedy to właśnie, w zależności od położenia sadu, obserwowano duże, średnie lub małe zagrożenie parchem, a w niektórych miejscach, do infekcji w ogóle nie doszło. Zabezpieczenie sadów preparatami powierzchniowymi (miedziowe, zawierające kaptan, ditianon itd.) było w tej sytuacji zupełnie wystarczające. Środki zapobiegawcze stosowane na rozwijające się tkanki jabłoni, pozostają na nich w formie osadu, który stanowi zapas substancji grzybobójczych. W czasie opadu, gdy zarodniki grzyba trafiają na wilgotne liście, zaczynają kiełkować w kroplach wody, ale także w tym samym czasie następuje aktywacja zastosowanych substancji chemicznych, które z osadu przechodzą stopniowo do wody i hamują kiełkowanie zarodników uniemożliwiając zakażenie. Skuteczność działania zapobiegawczego zależy od toksyczności substancji aktywnej oraz od trwałości powłoki ochronnej powstałej po opryskiwaniu. Na podstawie prowadzonych w różnych krajach badań uważa się, że fungicydami bardzo trwałymi, lecz stosunkowo mało toksycznymi dla grzyba, są związki miedzi. Trwałe i znacznie bardziej toksyczne są osady kaptanu, zaś trwałe, ale nieco mniej toksyczne są te zawierające mankozeb. Bardzo trwały i jednocześnie toksyczny, a także łatwo rozmywający się po powierzchni liścia jest osad fungicydu dodynowego, ale niestety w wielu sadach (35%) stwierdza się wysoki i bardzo wysoki poziom odporności na tę grupę preparatów. Dlatego też niezmiernie istotne jest przemienne stosowanie fungicydów należących do różnych grup chemicznych. Nadużywanie jednego środka w intensywnym programie ochrony jabłoni przed parchem zwiększa możliwość nagromadzenia się pozostałości substancji aktywnej lub jej metabolitów na owocach.

    Po pierwszej, tegorocznej infekcji (11/12 kwietnia), ze względu na stosunkowo niską temperaturę (średnia około 5°C), czas trwania inkubacji znacznie się wydłużył i na objawy parcha jabłoni trzeba było poczekać około 18-19 dni. Okres inkubacji to czas od zakażenia do pojawienia się objawów choroby. W tym okresie pod kutykulą tworzy się wtórna grzybnia, powstają trzonki, a następnie zarodniki konidialne. Długość okresu inkubacji zależy od temperatury i wynosi od 8 do 22 dni. Pierwsze plamy parcha jabłoni w bieżącym sezonie pojawiły się w sadach pod koniec kwietnia lub na początku maja.

    Najtrudniejszy okres w sezonie

    Następny trudny, a wszystko wskazuje na to, że najtrudniejszy w tym sezonie moment, w którym nastąpiły bardzo duże wysiewy połączone z silnymi infekcjami wystąpił w dniach 24/25 kwietnia. Intensywne opady deszczu, w niektórych rejonach nawet ponad 50 mm, spowodowały zmycie zastosowanych fungicydów, a utrzymujące się długie zwilżenie i wysoka wilgotność względna powietrza były przyczyną w niektórych rejonach kraju (Polska centralna, południowa i południowo-wschodnia) silnych infekcji, wymagających konieczności wykonania zabiegów poinfekcyjnych. Wskazane było zastosowanie wówczas preparatów systemicznych (Score 250 EC, Difo 250 EC, Suplo 250 EC*, Capitan 400 EC, Shavit 72 WG itp.) lub preparatów dodynowych, ale tylko w tych sadach, w których nie stwierdza się form odpornych grzyba na tę grupę środków. Działanie po infekcji obejmuje fazę rozwoju grzyba, pasożytującego w liściu i rozwijającego się pod kutykulą. Polega ono na przerwaniu rozwoju grzybni, która szybko obumiera i w miejscu infekcji najczęściej nie pojawiają się nawet chlorotyczne plamki. Pamiętajmy jednak, że fungicydy systemiczne nie przenikają z liści opryskanych do tych przyrastających i nie zapewniają im skutecznej ochrony przed parchem w czasie kolejnych infekcji. Są to środki, które nie hamują kiełkowania zarodników, gdyż nie blokują funkcji enzymów oddechowych. Zaczynają one intensywnie działać dopiero wówczas, gdy grzyb przestaje korzystać z zapasu związków organicznych zgromadzonych w zarodniku, nawiązuje kontakt pasożytniczy z rośliną i rozpoczyna własną syntezę związków organicznych koniecznych do dalszego rozwoju. Fungicydy systemiczne zakłócają w komórkach grzybów syntezę związków sterolowych i dlatego określa się je jako inhibitory biosyntezy ergosterolu (IBE). Powinny być one stosowane w mieszaninie z fungicydami o działaniu powierzchniowym, co z jednej strony wydłuża czas ich działania zapobiegawczego, a z drugiej zmniejsza ryzyko selekcji form odpornych grzyba V. inaequalis. Dla prawidłowego działania i szybkiego wchłaniania się w tkanki roślinne preparaty te wymagają temperatury powyżej 12°C, a najlepiej 15°C.

    Działanie zapobiegawcze jest jednak najbardziej niezawodne i na nim powinna opierać się ochrona przed parchem jabłoni. Jednym z najważniejszych elementów w zwalczaniu tej choroby jest bowiem niedopuszczenie wczesną wiosną do infekcji pierwotnych. Opryskiwanie interwencyjne powinno być wykonywane tylko awaryjnie lub jako dodatkowe, gdy infekcja była na tyle silna, że preparat powierzchniowy nie będzie w pełni efektywny. Wykonanie zabiegu interwencyjnego „solo” w czasie infekcji, w znacznym stopniu ogranicza, lecz rzadko kiedy całkowicie zapobiega zakażeniu liści przez patogena.

    Sytuacja w maju

    Rejestracja kolejnych okresów krytycznych w sezonie 2011, bardzo pomocna w śledzeniu rozwoju epidemii parcha i umożliwiająca precyzyjny wybór terminów opryskiwań, wykazała wysiewy zarodników workowych w pierwszych dniach maja (1, 3, 4 i 8 maja) we wszystkich rejonach sadowniczych. Jednak do infekcji doszło tylko 8 maja na południu i południowym wschodzie kraju, a w nielicznych tylko sadach Polski centralnej odnotowano także niewielkie infekcje 3 maja. Nie były one zbyt silne i zabiegi zapobiegawcze powinny w zupełności zabezpieczyć tkanki roślinne przed zakażeniem.

    Duże wysiewy zarodników workowych stwierdzono po opadach deszczu 13 i 15 maja. W sadach gdzie zwilżenie utrzymało się dłużej doszło do znacznych infekcji (fot. 4). Ze względu na dość niską temperaturę w tym czasie, korzystne było zastosowanie środków anilinopirymidynowych (Mythos 300 SC, Chorus 50 WG) w mieszaninie z powierzchniowymi, tym bardziej, że ze względu na fazę opadania płatków, jednocześnie zabezpieczono wówczas jabłonie przed parchem i przy okazji ograniczono rozwój szarej pleśni. W sadach, w których nie stwierdza się odporności na strobiluryny, nadal istnieje możliwość ich stosowania, oczywiście w mieszaninach z preparatami powierzchniowymi lub gotowych zarejestrowanych mieszanin typu Tercel 16 WG (ditianon + piraklostrobina) oraz Flint Plus 64 WG (kaptan + trifloksystrobina).

    Plamy parcha jabłoni pokazały się dość licznie w niektórych sadach po 10 maja, z infekcji 24/25 kwietnia. Od tej pory obok infekcji pierwotnych dokonywanych przez zarodniki workowe, rozpoczęły się także wtórne, powodowane przez zarodniki konidialne. Ryzyko rozprzestrzeniania się choroby jest wówczas jeszcze większe. W takiej sytuacji warto zastosować fungicydy wyniszczające patogena. Do środków mających zdolności zahamowania dalszego rozwoju choroby już po wystąpieniu jej objawów należą mieszaniny preparatów systemicznych ze strobilurynami (np. Score 250 EC + Zato 50 WG, Capitan 400 EC + Discus 500 WG) oraz dodynowe (Syllit 65 WP, Carpene 65 WP) pod warunkiem, że nie stwierdzono w sadzie odporności. Przy czym należy pamiętać, że w takich sytuacjach, fungicydy dodynowe stosuje się w podwyższonej do 2,25 kg/ha dawce, co u niektórych odmian jabłoni może powodować w tym czasie ordzawienia owoców. Fungicydy systemiczne łatwo przenikają przez kutykulę i działają toksycznie na dobrze rozwiniętą już grzybnię V. inaequalis. W porę wykonane opryskiwanie hamuje w znacznym stopniu rozwój trzonków konidialnych i wytwarzanie zarodników.

    Jeżeli w sadzie występują formy odporne V. inaequalis na strobiluryny, to preparaty te w mieszaninie wyniszczającej należy zastąpić środkami powierzchniowymi (np. Captan 50 WP/80 WG, Merpan 50 WP/80 WG, Delan 700 WG, Ventop 350 SC). Zabiegi wyniszczające najlepiej wykonać dwukrotnie, w odstępie 5 dni, a następnie stosować wyłącznie fungicydy powierzchniowe w celu ochrony pozostałych, zdrowych owoców.

    * środek z importu równoległego

    fot. 1-4 B. Meszka