Plonowanie w 2011 roku

    doradca sadowniczy w firmie Agrosimex

    Sezon wegetacyjny 2011 w sadach, wbrew pozorom i opiniom nie jest łatwy. Problemy zaczęły się oczywiście od uszkodzeń mrozowych po zimie 2010/2011. Przemarznięte młode sady oraz uszkodzone pąki kwiatowe i ich podstawy nie napawały optymizmem. Dodatkowo w miejscach, gdzie sady były zalane bądź podtopione w 2010 roku lub po prostu miały nadmiar wilgoci obserwuje się duże ubytki w drzewostanie, porażenie przez raka oraz zgorzel.

    Wielu sadowników poważnie potraktowało te informacje i zasilało sady od początku wegetacji. Z pewnością istotne jest zasilanie dolistne, szczególnie tam gdzie uszkodzone są korzenie i ograniczone jest pobieranie składników pokarmowych. Pamiętajmy jednak, że nic nie zastąpi racjonalnego nawożenia doglebowego, zwłaszcza takimi pierwiastkami jak azot, potas oraz magnez.

    Po słabym plonowaniu w ubiegłym sezonie, jabłonie zawiązały dużo, dobrej jakości pąków kwiatowych. Szczególnie takie odmiany jak ‘Šampion’, ‘Golden Delicious’, ‘Gala’, ‘Lobo’ kwitły bardzo obficie. Niestety na początku maja, gwałtowne ochłodzenie, zaburzyło tą sytuację i – w zależności od regionu Polski – część sadów ucierpiała z tego powodu. Największe uszkodzenia wyrządziły przymrozki (fot. 1, 2), sięgające lokalnie -10°C w województwie Kujawsko-Pomorskim. W rejonie centralnej i południowej Polski przymrozki nie były tak dotkliwe (do -4°C) i wydawało się, że plony będą dobre…

    W dniu, w którym pisałem ten artykuł (23 maja) nie można było jeszcze jednoznacznie ocenić sytuacji dotyczącej tegorocznego plonowania – przed nami wciąż był „opad czerwcowy”. Jedno natomiast jest pewne – w tym roku zbiory nie będą rekordowe. W rejonie centralnej Polski, gdzie produkuje się najwięcej owoców, odmiany takie jak ‘Ligol’, grupa Jonagoldów, ‘Lobo’, ‘Cortland’ bardzo słabo zawiązały owoce i na drzewach znajdują się tylko pojedyncze zawiązki (fot. 4, 5). Oczywiście zróżnicowanie jest duże (fot. 6) w zależności od terminu kwitnienia danej odmiany na danym stanowisku, kondycji drzew, podkładki skarlającej lub nawożenia. Są i wyjątki – sady, w których nawet te odmiany wymagały przerzedzania zawiązków…

    Wielu sadowników zadaje sobie pytanie: czym jest spowodowana taka sytuacja? Z pewnością wpłynęło na to kilka czynników:

    • uszkodzona zimą podstawa pąków kwiatowych,
    • brak owadów zapylających podczas kwitnienia (w sadach, w których na okres kwitnienia wstawia się ule z pszczołami zawiązanie jest lepsze),
    • duże kwatery bez zapylaczy (dotyczy odmian, które ich wymagają),
    • złe zaopatrzenie roślin w azot.

    Na początku sezonu, firma Agrosimex wykonała szereg analiz gleby na zawartość przyswajalnego azotu azotanowego. Okazało się, że zawartości tego najważniejszego makroskładnika kształtowały się na minimalnym poziomie kilku kilogramów na hektar, a wręcz bliskie były zeru. Wielu sadowników, z obawy o nadmierny wzrost wegetatywny drzew nawozi swoje sady azotem bardzo „ostrożnie”. Jak więc oczekiwać od intensywnych sadów karłowych, dobrego zawiązania owoców i utrzymania ich, gdy wysialiśmy N (w przeliczeniu na czysty składnik) w ilości kilkunastu kg/ha…?

    Nieco lepiej sytuacja wygląda w sadach gruszowych. Wcześniej niż jabłonie kwitnące grusze, w momencie przymrozków oraz przy niesprzyjającej pogodzie, miały już przeważnie zawiązane owoce. Dzięki temu, w większości sadów gruszowych plony są na zadowalającym poziomie, chociaż część owoców jest ordzawiona lub zdeformowana (fot. 7, 8).

    W przypadku jabłoni i grusz, w okresie kwitnienia wielu sadowników stosowało produkty giberelinowe np. Gibb Plus 11 SL w celu lepszego zawiązania owoców. W tych sadach jest ono rzeczywiście dużo lepsze, a opad zawiązków jest mniejszy niż w sadach nietraktowanych tymi hormonami.

    Najgorsza sytuacja dotyczy sadów jednak z gatunkami pestkowymi – szczególnie czereśniami (fot. 9) i wiśniami. Przymrozki uszkodziły część kwiatów na odmianach ‘Kordia’ i ‘Łutówka’ (fot. 10, 11), a pozostała część nie została zapylona. W związku z tym słabe plony obserwuje się na odmianach obcopylnych czereśni (‘Kordia’ i ‘Regina’) oraz na ‘Łutówce’. Dodatkowym czynnikiem, który ograniczył zawiązanie jest porażenie rakiem bakteryjnym (fot. 12). Po ubiegłym sezonie, można już mówić o epidemii tej choroby w sadach pestkowych. W takiej sytuacji wystarczył opad deszczu lub przymrozek w okresie kwitnienia, aby sady te uległy porażeniu.

    Miejmy nadzieję, że kolejne letnie miesiące nie przyniosą żadnych niemiłych niespodzianek w naszych sadach, a średnie plony w sezonie 2011 będą się kształtowały na „zadowalającym” poziomie.

    fot. 1-10, 12 R. Binkiewicz, fot. 11 W. Górka