Rynek Jabłek Ukrainy i Rosji

    Po kongresie Prognosfruit zorganizowanym w 2010 r. w Kijowie spotkania osób zainteresowanych rynkiem jabłek we wschodniej części Europy stały się w tym mieście tradycją. Konferencje te odbywają się pod nazwą Rynek Jabłek Ukrainy i Rosji. Ostatnia odbyła się 9–10 sierpnia 2012 r., tydzień po kongresie Prognosfruit w Tuluzie (Francja) i zainteresowała około 80 firm z 12 krajów (w Tuluzie było około 250 delegatów z 20 krajów. Organizatorów kongresu reprezentowała w Kijowie sekretarz generalny WAPA Raquel Izquierdo de Santiago.

    Według pani sekretarz zapowiadające się w UE zbiory jabłek miały osiągnąć około 9,7 mln ton i być ósmymi co do wysokości w ostatnim dziesięcioleciu. Najwyższe (11,56 mln ton) odnotowano w 2004 r. W porównaniu do danych z 2011 r. państwa UE zbiorą tych owoców o około milion ton (9%) mniej. Większe zbiory zapowiadały się tylko w czterech z 27 państw członkowskich: w Czechach (92 tys. t), na Węgrzech (418 tys.ton), w Polsce (2,8 mln t) i na Słowacji (39 tys. t). Tylko w Polsce można było oczekiwać plonów mających poważne znaczenie dla europejskiego rynku jabłek. Globalnie jabłek miało być o około 2% mniej niż w ubiegłym sezonie – największy regres produkcji odnotowywano w Ameryce Północnej (18%). Na południowej półkuli będzie ich o 3% mniej, zaś w Chinach – o 2% więcej.

    Wschód nie jest monolitem

    Rosja i Ukraina (dla uproszczenia pominąłem mniejsze państwa) różnią się od siebie nie tylko wielkością powierzchni kraju. Ich rynki owoców również są zupełnie inne. Mają jednak też wspólny czynnik – łączy je przede wszystkim to, że głównym gatunkiem w obrocie w obu państwach są jabłka. Wspólnymi tendencjami rynku jabłek w obu krajach jest poziom ich rozwoju – wyższy niż w przypadku innych gatunków owoców czy warzyw. Tak samo jest z zależnością rynku wewnętrznego od importu oraz rozwijaniem własnej produkcji sadowniczej – informowała podczas spotkania Tatiana Getman, redaktor naczelna tygodnika „Warzywa i Owoce”.

    W Rosji rynek jabłek wzrasta o około 17% rocznie, zaś na Ukrainie – o 1,5–2%. W ubiegłym roku wartość rynku jabłek w Rosji osiągnęła 1,4 mld euro. Popyt na te owoce wyniósł tam 2,478 mln t (+21% w stosunku do poprzedniego sezonu). Przy czym własna produkcja osiągnęła 1,5 mln t (+22%), zaś import wzrósł z 1,085 mln t w sezonie 2010/2011 do 1,217 mln t w następnym, ale jego udział w rynku spadł w ostatnim sezonie o 9% (z 86% do 77%).

    Ten sam segment handlu na Ukrainie był wart w 2011 r. 267 mln euro. W 2011 r. na Ukrainie zebrano 1,054 mln t jabłek (+1%), zwiększył się również import tych owoców – wyniósł on bowiem 126 tys. t (+32%). Rynek jabłek wzrósł w 2011 r. o 7%. Według prognoz specjalistów z ukraińskiej firmy APK Inform Warzywa i Owoce (główny organizator kijowskich konferencji), import jabłek do Rosji w ostatnich latach, mimo wahań, jest stabilny i wynosi około 80% udziału w rynku. Tymczasem na Ukrainie w ostatnich 5 latach import tych owoców zmniejszył się dwukrotnie – z prawie 70% w sezonie 2008/2009 do 31% w sezonie 2011/2012. Szacuje się, że w nadchodzącym wyniesie on 34%.

    Od trzech lat zmniejsza się ukraiński eksport jabłek wiosną. W sezonie 2010/2011 na rynku ukraińskim zaznaczyła się ciekawa, nienotowana wcześniej tendencja. Wiosną ceny zaczęły rosnąć o wiele dynamiczniej niż na rynku rosyjskim, dotąd zawsze największym rynku zbytu tych owoców. Hurtowe ceny na wewnętrznym, znacznie przecież mniejszym, rynku ukraińskim okazały się atrakcyjniejsze!

    Wątkiem najbardziej nas interesującym jest struktura importu jabłek na Wschód. Dla Rosji za sezon 2011/2012 przedstawia się ona następująco (w nawiasach wielkości z poprzedniego sezonu): Polska 37% (24%), UE bez Polski 16% (22%), Mołdowa 15% (14%), Chiny 11% (13%), Serbia 7% (9%), Ukraina 2% (5%), inne 12% (13%). Jak wynika z przedstawionych danych, tylko Polska wyraźnie zwiększyła swój udział w rosyjskim rynku kosztem innych eksporterów (w ich przypadku spadki wyniosły 2–3%).

    W nadchodzących miesiącach nasz handel z Rosją będą kształtować: wyższe zbiory jabłek w tym kraju oraz na Ukrainie, wstąpienie Rosji do WTO i wyższy urodzaj jabłek w Polsce. Ponadto – jak informowała T. Getman – Polacy w ciągu najbliższych 2 lat planują zwiększenie eksportu jabłek do 1 mln t, z czego 600 tys. ton ma być lokowane na rynku rosyjskim. Ceny jabłek w sezonie 2012/13 mogą spaść w Rosji o około 15% w związku z urodzajem odnotowywanym w tym kraju. Na Ukrainie ten spadek może osiągnąć 20%. Pomimo dużych zbiorów w Rosji przewiduje się wzrost importu jabłek – do około 80% spożycia i ten poziom może być stały przez najbliższe 5 lat. Import ukraiński będzie wynosił około 33% zapotrzebowania rynku krajowego na jabłka. W obu krajach przewidywany jest spadek cen i ta tendencja będzie trwała.

    W cieniu wielkiego sąsiada

    Wielkość i stopień uzależnienia rynku Rosji od importu sprawia, że zapominamy o drugim sąsiedzie – Ukrainie. Przytoczona wyżej „wyliczanka” sugeruje jednak, że to, co dzieje się w tym ostatnim kraju, warte jest refleksji. Aby skłonić do niej polskich sadowników i handlowców, przytoczę jeszcze kilka danych ilustrujących dynamikę ukraińskiego sadownictwa. Bez obawy popełnienia większego błędu można utrzymywać, że nasi wschodni sąsiedzi przekroczyli już granicę 1 mln ton regularnych zbiorów jabłek i to przy zmniejszającej się powierzchni sadów. Obecnie jest ich na Ukrainie 138,2 tys. ha, z czego tylko 61 tys. ha jest w użytkowaniu dużych gospodarstw zbierających rocznie nieco powyżej 260 tys. ton jabłek. Co roku głównie w tym sektorze zakłada się około 2,5 tys. ha nowych sadów (na co przeznacza się 350 mln UAH), zaś na budowę chłodni przeznaczanych jest 300 mln UAH (1 zł = około 2,4 hrywny). Do tego należy dodać kolejne 200 mln UAH na zakupy maszyn i 2,4 mld UAH na prowadzenie sadów. Łącznie w ostatnim czasie daje to 3,2 mld UAH. Taki optymistyczny (zwłaszcza dla Ukraińca) obraz przedstawiła Olena Poperecznaja z firmy doradczej Fruktowyj Projekt w Winnicy. Według kalkulacji prelegentki, w zakładanych teraz intensywnych sadach jabłoniowych na ‘M.9’ w czwartym roku po posadzeniu koszty równoważą się z dochodami, a w następnym sadownik osiąga już zyski. W 10-tym roku Ukrainiec (w obecnych warunkach fiskalnych i ekonomicznych) może uzyskać sumaryczny dochód netto w wysokości 697 tys. UAH. Koszty założenia hektara sadu (wydatki w pierwszym roku) sięgają 208 tys. UAH w przypadku intensywnego sadu (ok. 3000 szt. jabłoni na ‘M.9’) lub 52 tys. UAH przy około 1700 drzew na ‘MM 106’. W ostatnich pięciu latach koszty produkcji (liczone dla drzew na ‘MM 106’ wzrosły  z 0,97 UAH/kg do 1,81 UAH/kg (z 0,17 do 0,22 $/kg).

    Na Ukrainie przybywa komór chłodniczych wyposażonych w instalacje dla utrzymywania KA. Struktura kosztów takiej inwestycji (wg obliczeń firmy Fruktowyj Projekt) przedstawia się następująco: 87% stanowi koszt budynku, 2% wyposażenie, urządzenia chłodnicze, 11% linia sortownicza.

    Ogólny obraz

    Andriej Jarmak, pierwszy szef APK Inform Warzywa i Owoce, obecnie pracownik FAO w Rzymie, scharakteryzował strukturę gospodarstw sadowniczych u naszych ukraińskich sąsiadów oraz problemy, jakie będą napotykać w najbliższych latach. Według niego, gospodarstwa rodzinne na Ukrainie osiągają zwykle wyższe plony niż duże firmy, ale nie radzą sobie z przechowywaniem jabłek. Natomiast duże projekty realizowane w tym kraju często pociągają za sobą mnóstwo kosztownych pomyłek. Za optymalne w warunkach Ukrainy uznał gospodarstwa o powierzchni 35–40 ha, mające własne obiekty przechowalnicze i korzystające z najemnej siły roboczej, mogące zapewnić do 8 mln hrywien dochodu rocznie, a także gospodarstwa spółdzielcze (kooperatywne) o powierzchni powyżej 400 ha. W najtrudniejszej sytuacji ekonomicznej – według A. Jarmaka – będą gospodarstwa o powierzchni 2–5 ha, 10–35 ha i większe niż 100 ha, lecz mniejsze niż 400 ha. Ważnym czynnikiem warunkującym rozwój gospodarstwa jest jego specjalizacja wyrażająca się wysoką urodzajnością drzew i efektywnością pracy.

    A. Jarmak przestrzegał ukraińskich sadowników również przed sadzeniem zbyt wielu odmian w jednym gospodarstwie. Takie rozdrobnienie produkcji – przywołując przykłady z naszych sadów nazwał „polską pomyłką”. Za przykład godny naśladowania podał sadownictwo USA, gdzie w nasadzeniach dominują trzy odmiany jabłek (24% zajmuje ‘Red Delicious’, 15% ‘Gala’, 11% ‘Golden Delicious’). Przy tym dwie z nich nie są uprawiane na Ukrainie, co może być dla ukraińskich sadowników szansą na uniknięcie konkurencji poprzez zaproponowanie rynkom czegoś oryginalnego. Ponadto zachęcał, aby i w ukraińskich warunkach uzupełnić ofertę gospodarstwa o inne gatunki sadownicze – obok jabłoni, opłaca się uprawiać tam czereśnie, grusze, brzoskwinie czy truskawki lub winorośl. Niezależnie od struktury nasadzeń – i to nie tylko na Ukrainie – sadownicy powinni bowiem liczyć się ze spadkiem opłacalności produkcji.

    Portrety

    Tatiana Lewczenko (redaktor tygodnika „Warzywa i Owoce”) próbowała przedstawić zbiorowy portret sadownika ukraińskiego i rosyjskiego. Pierwszy powstał na podstawie osiemdziesięciu ankiet, drugi – stu. Pierwsza różnica wyszła już przy wyznaczaniu kategorii wielkościowych gospodarstw. Autorka podzieliła je na trzy grupy, w każdej określając średnią arytmetyczną. Na Ukrainie były takie grupy: poniżej 50 ha (średnia: 16 ha), od 50 do 100 ha (79 ha) i ponad 100 ha (327 ha). Natomiast 3 grupy rosyjskich gospodarstw sadowniczych wyglądały tak: poniżej 100 ha (47 ha), 100–500 ha (280 ha) i ponad 500 ha (1043 ha). Jeśli polski Czytelnik ochłonął, możemy podążać za panią Tatianą. Nawadnianiem kroplowym (wszystkie kategorie łącznie) – na Ukrainie dysponuje 42% sadów, w Rosji – 20%. Młode nasadzenia – tu jest prawie idealna równowaga – na Ukrainie stanowią 21%, w Rosji 30%. Schładzanie owoców przed przechowywaniem: Ukraina – 43% sadów, Rosja 55%. Różne metody ochrony przed przymrozkami – Ukraina 31%, Rosja 26%.