Stosowanie nawozów w sadownictwie. Prawdy, mity i przyzwyczajenia

    Stosowanie nawozów dla poprawy zaopatrzenia roślin w składniki pokarmowe od wieków towarzyszyło staraniom zmierzającym do poprawy warunków uprawy, zwłaszcza tych decydujących o zwiększeniu plonowania roślin. Z rozwojem nauki oraz poszerzaniem wiedzy, m. in. z dziedziny chemii, fizjologii roślin, gleboznawstwa zmieniały się poglądy dotyczące nawożenia i roli jaką pełni ono w produkcji roślinnej. Niestety, nie zawsze te dominujące i obowiązujące w praktyce odpowiadały rzetelnej wiedzy, czego przykładem może być tzw. próchnicowa teoria odżywiania się roślin obowiązująca jeszcze na początku XIX wieku. Według niej, próchnica glebowa i woda stanowiły podstawowy pokarm dla roślin, zaś składniki mineralne pełniły jedynie rolą wspomagającą i stymulującą wzrost roślin. Stąd powszechne w tym czasie było stosowanie obornika w celu zwiększenia przede wszystkim plonowania roślin. Dopiero w połowie XIX otwarto nowy etap w rozwoju nauk rolniczych wskazując, iż to nie próchnica, ale związki mineralne pobierane wraz z wodą przez korzenie roślin stanowią jedyne źródło odżywiania się.

    Obecny stan wiedzy bezpośrednio dotyczący odżywiania się roślin pozwala na precyzyjne określanie zaleceń nawozowych na podstawie potrzeb pokarmowych roślin, zasobności gleb w składniki mineralne, kwasowości gleby, itp. Wydawałoby się, iż okres dominacji poglądów i teorii z pogranicza prawdy lub wręcz nieprawdziwych mamy już za sobą. Zapewne tak właśnie by było gdybyśmy łatwo nie ulegali rutynie i przywiązaniu do niezbyt już aktualnych standardów działania, również w nawożeniu sadów, a mających swoje źródło najczęściej w sięganiu do rozwiązań sprzed wielu dziesiątek lat. Rozwiązania takie budują wprawdzie pewnego rodzaju tradycję w stosowaniu nawozów w sadach, ale często tradycje te bliskie są raczej mitom, nie wnosząc postępu do produkcji owoców.

    Co zatem jest mitem w nawożeniu sadów, a co prawdą? Najprościej można powiedzieć, że mitem jest zazwyczaj to, co jest powszechnie głoszone i znane, ale jednocześnie nieskuteczne w praktyce sadowniczej. Prawdą zaś to, co praktyka pozytywnie weryfikuje, a więc wszelkie zalecane i sprawdzone działania przynoszące spodziewany trwały i powtarzalny efekt. Wysokie plony jabłek uzyskiwane w naszych sadach wskazują raczej na dobrą praktykę nawożeniową. Niemniej jednak wciąż wśród sadowników pokutują poglądy, którym wprawdzie z racji wieku należy się szacunek, jednak dla produkcji sadowniczej są mało przydatne. Oto najważniejsze z nich:

    • Wielkość plonu jest podstawowym kryterium oceny nawożenia;
    • Ograniczenie nawożenia w pierwszych latach po posadzeniu sadu;
    • Źródło azotu (typ nawozu) nie wpływa na efektywność nawożenia;
    • Dokarmianie wapniem – tylko pozakorzeniowo;
    • Nawożenie pozakorzeniowe jako standard;
    • Nawadnianie sadu gwarancją sukcesu;
    • Fertygacja – nieskuteczny sposób podawania nawozów w sadach;
    • Koszty nawożenia sadów są wysokie.

    Wielkość plonu jest podstawowym kryterium oceny nawożenia.
    — Nie.

    Nawożenie mineralne drzew ma na celu dostarczenie im odpowiedniej ilości składników mineralnych niezbędnych do uzyskania maksymalnego plonu. Jego wielkość może służyć zatem do oceny programu nawożenia, ale nie może stanowić podstawowego kryterium tej oceny, bowiem nawet obfitość plonowania przy jednoczesnej niskiej jakości owoców trudno uznać za sukces. Program nawożenia powinien zatem gwarantować uzyskanie owoców o cechach odpowiadających oczekiwaniom konsumentów, zwłaszcza odpowiednio wybarwionych i jędrnych. Jak wiadomo, nawożenie mineralne, zwłaszcza wapniem, fosforem, potasem i borem, może bezpośrednio wpływać na te cechy. Warto również zastanowić się, jakie działania podjąć, aby wysokie plonowanie korespondowało z wysoką jakością owoców. Trudno zatem zgodzić się z opinią, iż te działania, które nie prowadzą do maksymalizacji plonowania należy uznać za niepotrzebne.

    Ograniczenie nawożenia w pierwszych latach po posadzeniu sadu.
    — Nie.

    Okres dochodzenia drzew do pełnej zdolności do owocowania jest obecnie bardzo krótki i wynosi rok lub dwa 2 lata po posadzeniu. W pierwszych latach po posadzeniu drzewa nie tylko muszą zająć odpowiednią przestrzeń w sadzie osiągając „dorosłe” rozmiary lecz także w pełni owocować. Składniki pokarmowe wnoszone do gleby przed założeniem sadu (przede wszystkim fosfor i potas) podawane są w dawkach uwzględniających przede wszystkim typ gleby oraz jej zasobność w składniki mineralne. Intensywny wzrost oraz owocowanie już w pierwszym lub drugim roku po posadzeniu sadu sprawia, że drzewa pobierają z gleby znaczne ilości składników niezbędnych do realizacji ich potrzeb pokarmowych. Stąd zasobność gleby, zwłaszcza jej wierzchniej warstwy, w składniki pokarmowe maleje z biegiem czasu. Dodatkowym czynnikiem ograniczającym dostępność składników mineralnych dla drzew jest naturalny proces ich wymywania do głębszych warstw gleby niedostępnych dla korzeni roślin. Najłatwiej z wierzchniej warstwy gleby „ucieka” azot w formie saletrzanej (azotanowej), choć na glebach lekkich podobnemu procesowi ulegać będzie również potas. Biorąc pod uwagę relatywnie płytkie korzenienie się niektórych podkładek, zwłaszcza ‘M.9’, zaniechanie nawożenia sadu potasem w pierwszych latach po posadzeniu może zatem negatywnie wpływać na wielkość i wybarwienie owoców. Fosfor natomiast łatwo może przechodzić w formy nie dostępne dla korzeni drzew na glebach kwaśnych (pH poniżej 5,5). Słabe zaopatrzenie młodych drzew w ten składnik ograniczać będzie prawidłowy wzrost systemu korzeniowego i bezpośrednio wpływać na pobieranie wody i składników pokarmowych z gleby.

    Źródło azotu (typ nawozu) nie wpływa na efektywność nawożenia.
    — Nie.

    Azot jest składnikiem pokarmowym odpowiadającym przede wszystkim za wzrost drzew, przyrost masy. Należy również do grupy składników pobieranych przez drzewa owocowe w dużych ilościach. Stosowanie nawozów azotowych jest więc konieczne dla prawidłowego wzrostu i owocowania. Nie bez znaczenia jest natomiast prawidłowy dobór nawozu azotowego do warunków glebowych w sadzie. Nie zawsze nawozy najbogatsze w ten składnik będą wyborem optymalnym. Doskonałym przykładem jest mocznik zawierający ponad 46% azotu. Pamiętać jednak należy, iż jest to sztuczny nawóz organiczny, a udostępnianie azotu dla roślin może wiązać się z dużymi stratami tego składnika (nawet do 40%), zwłaszcza wtedy, gdy mocznik stosujemy na powierzchnię gleby bez przykrywania. Dodatkowo, mocznik należy do grupy nawozów silnie zakwaszających glebę (wykres), a zatem wpływa również na ograniczenie dostępności dla drzew takich składników, jak wapń, potas i magnez.

    Dokarmianie wapniem – tylko pozakorzeniowo.
    — Nie.

    Potrzeba wzbogacania jabłek w wapń poprzez opryskiwanie drzew, a w zasadzie owoców, w czasie wegetacji nie podlega już dziś dyskusji. Wapń bowiem bezpośrednio wpływa na jakość jabłek, zwłaszcza jędrność miąższu oraz ich zdolność do długotrwałego przechowywania w chłodni. Niedostateczna zawartość wapnia w jabłkach objawia się występowaniem charakterystycznych skorkowaciałych plam na powierzchni owoców – gorzkiej plamistości podskórnej. Jabłka takie mają niewielką wartość handlową i nie nadają się do długotrwałego przechowywania.
    Wapń jest pierwiastkiem powszechnie występującym w glebie i trudno jest w praktyce o niską zasobność gleb w ten składnik. Jego pobieranie jednak jest ograniczone na glebach kwaśnych i ciężkich. Tymczasem zaopatrzenie drzew wiosną w łatwo przyswajalne przez korzenie formy wapnia może zdecydowanie zwiększyć ilość tego składnika w tworzących się zawiązkach ograniczając występowanie gorzkiej plamistości podskórnej. Najintensywniej wapń pobierany jest przez korzenie drzew w okresie pierwszych 6-7 tygodni wegetacji. Stosowane w późniejszym okresie zabiegi pozakorzeniowego dokarmiania jabłoni nawozami wapniowymi powinny efekt nawożenia doglebowego doskonale wspomagać, zwłaszcza w latach, czy okresach o niewielkiej ilości opadów. Warto jednak wykorzystać wczesnowiosenne wysokie zapotrzebowanie jabłoni na wapń dostarczając im ten składnik w postaci nawozów wapniowych szybko i łatwo dostępnych poprzez korzenie. Trzeba jednak pamiętać, iż niektóre z form wapnia dość trudno rozpuszczają się w wodzie, a zatem ich dostępność dla roślin jest ograniczona (tabela 1).

    Stąd prawidłowy program wapniowy w sadach jabłoniowych to nie tylko nawożenie pozakorzeniowe lecz także odpowiednie zaopatrzenie drzew w ten składnik pobierany przez korzenie z gleby w okresie wczesnej wiosny.

    Nawadnianie sadu gwarancją sukcesu.
    — Tak, ale…

    Woda bez wątpienia jest czynnikiem decydującym o prawidłowym wzroście i owocowaniu drzew owocowych. Długotrwałe okresy suszy zazwyczaj sprawiają, iż wzrost pędów jest ograniczony, owoce nie dorastają do odpowiedniej wielkości, tracą charakterystyczny smak i najczęściej wcześniej osiągają dojrzałość zbiorczą. Nawadnianie sadu (fot. 2) wydaje się więc działaniem w zupełności zabezpieczającym nas przed skutkami niedostatku wody. Na glebach o odpowiedniej dla uprawy roślin zawartości wody, pobieranie składników pokarmowych przebiega bez zakłóceń umożliwiając roślinom wydanie maksymalnego plonu. Pamiętać jednak należy, iż istnieje również „druga strona medalu” związana z bezpośrednim wpływem nawadniania na właściwości fizyczne gleby i jej zasobność w składniki mineralne.

    Woda zwiększa pobieranie przez korzenie składników pokarmowych (np. potasu), ale z drugiej strony stwarza ryzyko wypłukiwania ich do głębszych warstw gleby, gdzie korzenie już nie sięgają. W przypadku podkładek płytko korzeniących się (np. ‘M.9’) proces wymywania składników może wpływać na ich okresowy niedobór w wierzchniej warstwie gleby. Stąd stosowanie „czystej” wody, bez wzbogacania jej nawozami rozpuszczalnymi w wodzie, może prowadzić do dość niespodziewanych efektów, jakim może być ograniczenie wzrostu drzew (małe przyrosty długopędów), osłabienie owocowania oraz spadek jakości owoców. Objawy tego typu występować mogą przede wszystkim w sadzach posadzonych na glebach słabych, piaszczystych, których niestety w Polsce mamy zdecydowaną większość. Negatywne skutki stosowania wyłącznie wody w sadach można ograniczyć poprzez podawanie wraz z nią składników pokarmowych niezbędnych dla drzew oraz utrzymujących zasobność gleb w składniki mineralne na odpowiednim dla typu gleby poziomie.

    Fertygacja – nieskuteczny sposób podawania nawozów w sadach.
    — Nie.

    Jedynie kilka procent powierzchni sadów w Polsce jest wyposażona w systemy nawodnieniowe, a niewielka część z nich dodatkowo w sprzęt umożliwiający równoczesne podawanie nawozów (fot. 3) poprzez system nawodnieniowy (fertygacja). W sadach nawadnianych powszechnie zatem stosuje się nawozy posypowo nawadniając sad po nawożeniu i w ten sposób ułatwiając pobieranie podawanych składników pokarmowych przez drzewa. Wydawałoby się, że jest to sposób równie skuteczny, jak fertygacja, a przy tym tańszy, bo nie wymagający dodatkowych inwestycji na sprzęt do dozowania nawozów. Okazuje się jednak, iż dzięki rozpuszczeniu nawozów w wodzie, a następnie podaniu ich drzewom poprzez system nawodnieniowy ich efektywność jest istotnie większa w porównaniu do metody tradycyjnej – nawożenia posypowego i następnie nawadniania. Efektywność pojedynczej dawki fosforu i potasu zastosowanych fertygacyjnie może być bowiem prawie dwukrotnie większa od podwójnej dawki tych nawozów stosowanych posypowo. Stąd, dawki nawozów stosowanych poprzez system nawodnieniowy są zazwyczaj znacznie mniejsze niż te polecane w uprawie tradycyjnej. Dodatkową zaletą fertygacji jest podawanie drzewom składników pokarmowych w formie, dawce i czasie optymalnym dla drzew w poszczególnych fazach wzrostu. Mamy zatem możliwość prowadzenia rzeczywiście kontrolowanego nawożenia wynikającego z aktualnego zapotrzebowania drzew na składniki pokarmowe.

    Dziwi zatem powszechna dość opinia o niecelowości wprowadzania fertygacji w polskim sadownictwie. Wynika ona zapewne z oceny efektów fertygacji jedynie na podstawie jej roli plonotwórczej. Tymczasem nie przyrost plonu, lecz możliwość zaopatrzenia drzew w składniki pokarmowe na stałym, kontrolowanym poziomie dającym gwarancje powtarzalności produkcji oraz wyrównania produktywności drzew jest podstawową zaletą fertygacji w sadach. Wielkość uzyskiwanego plonu nie jest bowiem już dziś czynnikiem ograniczającym możliwości sprzedaży owoców na rynku detalicznym i hurtowym. Możliwości te ograniczane są poprzez niską jakość owoców oraz niewyrównanie produkcji, zwłaszcza w kolejnych latach prowadzenia sadu. Fertygacja daje nam możliwość wprowadzenia technologii zaopatrzenia drzew w składniki pokarmowe w sposób w pełni kontrolowany oraz modyfikowany do aktualnych potrzeb pokarmowych drzew uzależnionych od przebiegu pogody, ich ogólnej kondycji oraz okresu wzrostu.

    Nawożenie mineralne sadów wymaga zatem pewnego rodzaju elastyczności w ramach ustalonych standardów nawozowych. Utrwalanie działań rutynowych niepopartych aktualną wiedzą z pewnością nie sprzyja sadownictwu bowiem:

    • Kultywuje złe tradycje („…zawsze tak robiłem…”);
    • Hamuje postęp w produkcji sadowniczej („…nie potrzebuję nic zmieniać…”);
    • Podnosi koszty nawożenia;
    • Zwiększa ryzyko nieudanej produkcji (słaba jakość owoców, niski plon).

    Trudno zapewne w czasach ogólnego kryzysu w gospodarce światowej dopatrywać się pozytywnych stron. Ale to zapewne właśnie „ciężkie czasy” zmuszają sadowników do poszukiwania sposobów optymalizacji produkcji – w tym do rzetelnego, a zatem opartego na analizach gleb i materiału roślinnego, nawożenia sadów. Oby kryzys minął szybko, a dobre nawyki pozostały.

    fot. 1. W. Górka, fot. 2-3. G. Cieśliński