XIX Spotkanie Sadownicze na zamku w Sandomierzu

    Plantpress Sp. z o.o.

    26 i 27 stycznia sale sandomierskiego Zamku Kazimierzowskiego po raz XIX wypełnili producenci owoców, naukowcy, przedstawiciele organizacji rolniczych i handlowcy z firm obsługujących sektor sadowniczo-warzywniczy, uczestniczący w Spotkaniu Sadowniczym zorganizowanym przez firmę Leaf Media. W pierwszym dniu w imprezie wzięło udział około 800 osób, głównie z  rejonu sandomierskiego, ale i z innych części Polski. Uczestnicy mieli do dyspozycji także targi i wystawę maszyn: około 90 stoisk firmowych (fot. 1), oferujących maszyny i urządzenia, środki ochrony roślin, narzędzia, technologie oraz materiały przydatne w produkcji owoców i warzyw. Po części wykładowej w drugim dniu imprezy, uczestnicy mogli zobaczyć pokazy cięcia w sadzie oraz halę sortowniczą grupy producentów owoców REFAL.

    Tematyka inna niż zwykle

    W tym roku tradycyjna konferencja z całodniową sesją wykładową w pierwszym dniu zjazdu miała nieco inny niż w poprzednich latach dobór tematów wykładów. Trzeba bowiem pamiętać, że obecnie sadownik musi się znać nie tylko na agrotechnice, ale przede wszystkim powinien być dobrym biznesmenem.

    O tym, że spożycie polskich owoców systematycznie spada mówiono już na kilku konferencjach. Dlatego ważna jest ich promocja w kraju oraz za granicą. Od tego roku szansa staje przed sadownikami, dla których stworzono Fundusz Promocji Owoców i Warzyw, mówił Piotr Kondraciuk, dyrektor Biura Promocji Żywności Agencji Rynku Rolnego. Od 1.07. 2009 r. wpłaty na fundusz naliczane są przez przedsiębiorców w wysokości 0,1% wartości fakturowej netto za zakupione towary. O sposobie wykorzystania zgromadzonych środków decydują wyłącznie przedstawiciele branży zasiadający w Komisji Zarządzającej, do której weszli m.in. reprezentanci Związku Sadowników RP, Krajowego Związku Zrzeszeń Plantatorów Owoców i Warzyw, Polskiego Związku Ogrodniczego oraz Stowarzyszenia Krajowa Unia Producentów Soków. Jak podkreślał P. Kondraciuk, ARR będzie jedynie dbać o właściwe ściąganie środków i kontrolować ich regulaminowe wykorzystanie, ale wysokość kosztów działań ARR nie może przekroczyć 3,5% rocznych wpływów na fundusz promocji.

    Nieco drażliwym dla słuchaczy tematem były zasady opodatkowania rolników w UE, które przedstawiła dr Kinga Gruziel z SGGW (fot. 2). Choć polscy rolnicy źle przyjmują pomysły wprowadzenie podatku dochodowego, proces ten wydaje się być nieuchronny. Dlatego lepiej poznać wcześniej, jak system podatkowy funkcjonuje na Zachodzie, aby lobbować za wprowadzeniem sprawdzonych tam korzystnych mechanizmów. Jak przekonywała bowiem, dr K. Gruziel, wybierając odpowiednie zapisy z różnych modeli funkcjonujących w UE, można stworzyć w Polsce system, który nie będzie nakładał na rolników obciążeń większych niż obecnie (zwłaszcza dla gospodarstw poniżej 75 ha). Może warto więc pomyśleć wcześniej, w którą stronę chcemy podążać, zanim zadecydują o tym za nas politycy?

    O nowościach w mechanizacji sadownictwa – technice ochrony oraz zbiorze owoców mówił prof. dr hab. Ryszard Hołownicki z ISK. Pierwszą część jego wystąpienia przedstawiliśmy w pierwszym numerze Informatora Sadowniczego, w bieżącym (czytaj też str. 1) prezentujemy kolejną.

    Choć współpraca z supermarketami nie jest łatwa, wydaje się ona koniecznością dla wielu sadowników. Dr Sławomir Dybka z Rzeszowskiego Centrum Edukacji przekonywał słuchaczy, że nauka skutecznego prowadzenia negocjacji handlowych jest niezbędna. Wielu wydaje się, że potrafią to robić. Tymczasem podczas rozmów handlowych z sieciami stają często twarzą w twarz z kupcem corocznie szkolonym w tematyce negocjacji handlowych. Bez podobnych umiejętności większość sadowników staje na przegranej pozycji.

    Wielu uczestników zjazdu było zaskoczonych tym, jak spadło spożycie jabłek w Polsce w ostatnich latach, o czym mówił Piotr Zajkowski. Przekonywał także, że winnymi temu zjawisku są sklepy, ale często i sami sadownicy oferujący klientom jabłka, których jakość jest tragiczna, co zniechęca do kolejnych zakupów (czytaj też str. 16).

    Obecnie dla handlowców jedną z najważniejszych cech produktu jest jego trwałość. W przypadku warzyw i owoców ważne jest, jak długo dobrze prezentują się one na półce w sklepie. Trwałość, zarówno na etapie przechowywania, jak i dystrybucji wydłużyć mogą nowoczesne opakowania, w których dzięki specjalnej technologii pakowania i (lub) materiału opakowaniowego uzyskujemy możliwość modyfikacji składu gazowego atmosfery otaczającej zapakowany produkt. Przegląd takich technologii zaprezentował dr Krzysztof Rutkowski z ISK. Wykorzystuje się w nich powszechnie znane z przechowalnictwa zjawisko ograniczenia procesów życiowych owoców i warzyw poprzez wzrost stężenia dwutlenku węgla i obniżenie stężenia tlenu w atmosferze. Zastosowanie tego typu systemów pakowania owoców znacznie wydłuża ich trwałość handlową.

    Podczas styczniowego zjazdu doradca sadowniczy Peter van Arkel przedstawił strukturę i organizację holenderskiego sadownictwa w przeszłości i przewidywania na przyszłość. Jednym z trendów w tym kraju jest słabnąca pozycja spółdzielni na rzecz firm handlowych. Obecnie 45% owoców sprzedawanych jest poprzez spółdzielnie, a 55% przez firmy handlowe. Motorem tych przemian był zwiększający się udział w handlu sklepów wielkopowierzchniowych – ponad 65% owoców i warzyw jest sprzedawanych w Holandii w 4 największych sieciach supermarketów. Ponad 40% sadowników nie ma następców. Jeśli kryzys w branży owocowej potrwa dłużej, można się spodziewać, że wielu producentów podejmie decyzje o sprzedaży gospodarstw (młodszym) sadownikom, którzy zdecydowani są na dalsze prowadzenie działalności. W ten sposób część gospodarstw będzie zwiększała powierzchnię do około 50 ha. Zwykle są one prowadzone wspólnie przez kilku sadowników, z których jeden z właścicieli zajmuje się przygotowaniem owoców i sprzedażą, kolejny produkcją, a jeszcze inny np. sprawami administracyjnymi. W ostatnich 5-10 latach siłą napędową holenderskiego sadownictwa była uprawa ‘Konferencji’, gdyż dochód ze sprzedaży gruszek wielokrotnie służył do pokrycia strat, które generowały kwatery jabłoniowe.

    Nawożenie sadów mikroelementami przedstawił doradca sadowniczy Andrzej Soska (fot. 3). Mówił m.in., że o ile typową analizę gleby (obejmującą P, K, Mg i odczyn gleby) powinno się wykonywać co 2–3 lata, to analizę rozszerzoną o mikroelementy należałoby wykonać chociaż raz przed założeniem sadu. Da to obraz zasobności gleby w mikroskładniki, co jest o tyle ważne, że w większości przypadków występowanie ich niedoborów jest spowodowane problemami z pobieraniem, a nie brakiem konkretnego pierwiastka w glebie. W takim przypadku dostarczanie mikroskładników do gleby nie tylko nie przyniesie spodziewanych rezultatów, ale będzie dla sadownika niepotrzebnym kosztem.

    Anita Łukawska ze Świętokrzyskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego, oddziału w Sandomierzu przypomniała uczestnikom, że wszystkich polskich producentów rolnych, w tym i sadowników, od 1 stycznia 2009 obowiązuje tzw. cross-compliance, czyli przestrzeganie zasad minimalnych wymagań wzajemnej zgodności. Nakładają one na sadowników konieczność spełniania wymogów w zakresie ochrony środowiska, zachowania dobrej kultury rolnej, zdrowia ludzi, zdrowia zwierząt, identyfikacji i rejestracji zwierząt oraz dobrostanu zwierząt. Przestrzeganie tych wymogów będzie bezpośrednio powiązane z otrzymywaniem jednolitych płatności obszarowych.

    Dodatkowe źródła dochodu

    W drugim dniu Spotkania Sadowniczego tematy wykładów skupiły się na możliwościach uzyskania dodatkowych przychodów z gospodarstwa. Okazało się, że ani produkcja soków tłoczonych, ani sprzedaż własnego wina nie jest – z powodu polskich wymagań prawnych – „łatwym kawałkiem chleba”.

    O przepisach i wymaganiach niezbędnych do uruchomienia produkcji soków tłoczonych mówili Krzysztof Maurer oraz Dariusz i Józef Jezierscy. Pierwszy od 2002 roku prowadzi tłocznię soków, które sprzedaje w sklepach ze zdrową żywnością oraz w supermarketach. Według K. Maurera, koszty uruchomienia niewielkiej tłoczni (500 l/godz.), wliczając niezbędne maszyny i budynki, wynoszą obecnie około 1 miliona złotych. Rodzina Jezierskich uruchomiła natomiast w ubiegłym roku usługowe tłoczenie soków z owoców powierzonych przez sadownika przy pomocy mobilnej tłoczni. Kosztuje ona (70 tys. euro) wprawdzie mniej niż stacjonarna, ale ze względu na polskie przepisy nie pozwala na sprzedaż gotowego wyrobu, a jedynie na prowadzenie usługi tłoczenia. J. i D. Jezierscy konfekcjonują uzyskany sok do pakowanych w kartony woreczków o objętości 3 l lub 5 l (tzw. bag in box – fot. 4).

    Niełatwo jest także rozpocząć w naszym kraju sprzedaż wina z własnej winnicy, mówił właściciel winnicy Marcin Płochocki (fot. 5). Wino można produkować, jako rolnik, ale do sprzedaży konieczne jest już uruchomienie działalności gospodarczej. Po wysłuchaniu listy dokumentów, które należy stworzyć, wypełnić lub przedstawić, Ryszard Ciźla (prezes zarządu Świętokrzyskiej Izby Rolniczej) stwierdził, że „ma wrażenie, jakby produkcja wina była wytwórnią materiałów niebezpiecznych lub broni biologicznej” i pytał, czy podobnie jest w innych krajach UE? M. Płochocki zmartwił słuchaczy stwierdzeniem, że większość polskich przepisów pochodzi niestety z prawa unijnego.

    Pokazy terenowe

    Podczas drugiego dnia Spotkania Sadowniczego organizatorzy przygotowali atrakcje terenowe. Pomimo mroźnej pogody sadownicy tłoczyli się wokół Petera van Arkela, na współorganizowanym przez Bayer CropScience pokazie cięcia drzew w sadzie demonstracyjnym Elżbiety Gotfryd w Ostrołęce koło Sandomierza (fot. 6).

    Po południu odbywały się natomiast pokazy linii sortowniczej z wodnym rozładunkiem owoców w nowym obiekcie grupy producentów REFAL w Łukawie (fot. 7). Grupę tę utworzyło w ubiegłym roku 5 sadowników specjalizujących się w uprawie jabłoni. W hali sortowniczej znalazła się nowoczesna linia (fot. 8) z wodnym wyładunkiem skrzyń, myciem i możliwością sortowania owoców ze względu na kolor, średnicę i masę. Przy wydajności do 6 ton na godzinę, jest to prawdopodobnie najnowocześniejsza tego typu instalacja funkcjonująca w regionie.