Gatunkowy „bałagan” na rynku w Broniszach, na którym każdy traci

maliny bronisze

Na całkowitym „przemieszaniu” sprzedających i gatunków nie korzysta nikt. Sadownicy apelują o uporządkowanie oferty na rynku w Broniszach.

Sezon na owoce miękkie w pełni, więc rynek hurtowy w Broniszach często jest zatłoczony. Wypełnione sprzedającymi są dwie alejki dla owoców ziarnkowych, dwie dla owoców miękkich i tak zwane poprzeczniaki. Stali bywalcy rynku doskonale wiedzą, o co chodzi. Duża podaż owoców w czerwcu i lipcu oraz tłok nie są niczym nowym ani nadzwyczajnym, dlatego nie na tym chcemy się dziś skupić.

Sadownicy sprzedający na Broniszach często mają inne uwagi. Ostatnio zwracają uwagę na całkowite wymieszanie sprzedających w każdej z alejek.  – Po ustawieniu się w alejce i spojrzeniu na auta naprzeciw, widzę kolejno od lewej malinę, bób, truskawkę, czereśnię, borówkę, jabłko, malinę i fasolkę szparagową. Wszystkie gatunki oferowane są alejce przeznaczonej dla owoców miękkich – mówi pan Paweł, sadownik z okolic Jasieńca, który wczoraj sprzedawał truskawki.

Sadownik uważa, że taka „organizacja” rynki nie ułatwia pracy ani sprzedającym, ani kupującym. Gdyby każdy gatunek miał swoje określone miejsce, łatwiej byłoby ocenić podaż gołym okiem. Panowałby większy porządek, a kupujący zainteresowani jednym gatunkiem szybciej znaleźliby towar.

Pan Paweł jest zwolennikiem rynków hurtowych i chciałby, aby ich rola w handlu owocami rosła. Podobnie jak wielu innych rozmówców uważa jednak, że tego typu obiekty w Polsce potrzebują stałej modernizacji, lepszego zorganizowania handlu i przede wszystkim podniesienia standardu użytkowania dla obu stron transakcji.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here