Nowy patogen w uprawie malin na polskich plantacjach – rak bakteryjny maliny

rak bakteryjny malin

Instytut Agronomiczny Fertico w Grójcu zdiagnozował nowy patogen w uprawie malin na terenie Polski – Pseudomonas syringae, wywołujący raka bakteryjnego maliny. O objawach, jakie towarzyszą tej chorobie, rozmawialiśmy z Karoliną Felczak-Konarską, dyrektor Instytutu Fertico.

Do zaobserwowania niepokojących objawów doszło na jednej z plantacji malin w powiecie grójeckim. – Podczas lustracji plantacji malin moją uwagę zwróciły nietypowe objawy, których wcześniej nie obserwowałam na malinach. Chociaż objawy były niejednoznaczne, wstępne rozpoznanie wskazywało na porażenie bakteryjne – wyjaśnia Karolina Felczak-Konarska.

Objawy choroby pojawiły się na pędach malin w postaci charakterystyczne plam o nieregularnym kształcie, które sprawiały wrażenie nasiąkniętych wodą o brunatno-brązowym zabarwieniu. Plamy te mogą również występować na liściach i ogonkach liściowych. Poza tym, młode pędy były sczerniałe, a ich tkanka miękka, co wskazywało na rozkład enzymatyczny powodowany przez komórki bakteryjne. Na liściach także pojawiły się zmiany. Obserwowane było zżółknięcie do brązowienia, zasychanie. Przy dużym nasileniu i zaawansowanej chorobie może być obserwowane czernienie liści oraz ich całkowite zasychanie. Charakterystycznym objawem były również ciemne przebarwienia wiązek przewodzących i nerwów na liściach. Oczywiście, w bardziej zaawansowanych stadiach pojawiają się też typowe zrakowacenia oraz nekrozy, a także pękanie pędów.  

–  Trzeba zaznaczyć też, że warunki pogodowe nie były w tym sezonie dla roślin optymalne – we znaki dawały się obfite deszcze i duża wilgotność, jak i późniejsze upały. Jednak można było wykluczyć objawy stresu fizjologicznego.  Zdecydowaliśmy się wykonać badania molekularne za pomocą techniki PCR – DNAexpress, które potwierdziły obecność bakterii z rodzaju Pseudomonas spp. Dalsze badanie z użyciem specyficznych starterów potwierdziły obecność bakterii Pseudomonas syringae – wyjaśnia Karolina Felczak-Konarska.

Warto dodać, że objawy na liściach można pomylić z tymi wywołanymi przez białą plamistością liści maliny, której sprawcą jest Sphaerulina rubi. Początkowo są one bardzo zbliżone. Gołym okiem trudno jest jednoznacznie stwierdzić, z czym mamy do czynienia, stąd ważna jest rola szybkiej i trafnej diagnostyki. Jeśli na plantacji znajdzie się ognisko kilku porażonych roślin, może bardzo szybko dojść do zainfekowania pozostałych. Bakterie przenoszone są przez owady zapylające, mogą przenosić się w wyniku opadów deszczu, podczas prac agrotechnicznych, czy nawet w trakcie zbiorów.

– Jednak z białą plamistością umiemy już walczyć. Natomiast w przypadku raka bakteryjnego walka ta jest zdecydowanie utrudniona. Nawet, jeśli ograniczymy presję ze strony bakterii, mogą one nadal pozostać aktywne w roślinach i czekać na sprzyjające warunki do rozwoju. Poza tym, w Polsce nie mamy żadnego preparatu miedziowego zarejestrowanego do walki z tą chorobą na malinie, ponieważ wcześniej producenci nie zgłaszali podobnych problemów i ja również nie spotkałam się w tym patogenem na plantacji – mówi dyrektor Instytutu. 

Szkodliwość tej choroby może narastać, właśnie ze względu na nieprzewidywalne zmiany pogody.  – Co więcej, po naszym komunikacie o zdiagnozowaniu patogenu oraz informacjach, jakie są objawy wywoływane przez Psedumonas syringae na malinie,  zgłaszali się również plantatorzy, którzy zaobserwowali te objawy u siebie na plantacjach przyjeżdżają do nas z największych zagłębi malinowych, aby właśnie zweryfikować to za pomocą badań DNAExpress. Potwierdza się to wykonywanych przez nas  badaniach – dodaje.

Zdaniem Karoliny Felczak-Konarskiej, szkodliwość raka bakteryjnego na plantacjach malin może być równie duża, jak innych chorób. Dodatkowo, jeśli roślina jest porażona, możemy odnotowywać spadek odporności na inne choroby. Wpłynie to także na zmniejszenie plonowania i pogorszenie zimnotrwałości oraz ogólnej kondycji roślin.

Plantator, który obserwuje niepokojące objawy i chce zdiagnozować zagrożenie, powinien pobrać próbki materiału roślinnego. Wybieramy po kilka pędów młodych, jak i tych owocujących. Jeśli plantacja znajduje się niedaleko placówki Fertico, taką próbkę należy dostarczyć jak najszybciej. Jeśli mówimy o większych odległościach, należy materiał odpowiednio zabezpieczyć, zapakować, po czym wysłać kurierem lub pocztą do laboratorium.

W celu zapobiegania rakowi bakteryjnemu należy przyłożyć większą uwagę do nawożenia. Roślina nie może być przenawożona azotem, bo wtedy jej ściany komórkowe są podatniejsze na uszkodzenia, które staja się otwartymi wrotami wnikania dla bakterii. Warto dołożyć natomiast starań, aby dostarczyć roślinom wapno, krzem i tytan. Są to pierwiastki, które wzmacniają ściany komórkowe. Ponadto ważne jest w przypadku zagrożenia stosować nawozy zawierające nanocząteczki miedzi czy też srebra, a jak wiadomo te pierwiastki pełnią ważna rolę w ochronie. Jeśli są one twarde, bakterie mają utrudniony dostęp do tkanek roślin.  Nie możemy także zapomnieć o ważnej roli materiału nasadzeniowego. Bardzo istotne, żebyśmy pozyskiwali go z pewnych źródeł, bo rak bakteryjny może szybko rozprzestrzeniać się na nowych plantacjach.

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Wpisz swoje imię
Wpisz treść komentarza

Polityka Prywatności