Niechemiczne metody zwalczania chwastów są niezbędne

W ostatnim czasie obserwuje się rosnące zainteresowanie niechemicznym zwalczaniem chwastów, w tym zwłaszcza metodami mechanicznymi. Podobnie było  w latach 80. ubiegłego stulecia, ale przyczyny tego zjawiska były całkowicie odmienne niż te dzisiejsze.

O ile zainteresowanie niechemicznymi metodami zwalczania chwastów w owym czasie było wywołane relatywnie wysokimi cenami herbicydów i brakiem tzw. dewiz na ich import, to obecnie główną przyczyną jest rosnące zainteresowanie konsumentów produkcją ekologiczną, w której użycie syntetycznych herbicydów nie jest dozwolone. Nie bez znaczenia są też coraz silniejsze naciski polityczne na wycofanie glifosatu i ograniczenie zużycia ś.o.r. (o 50%) w związku z wprowadzeniem Europejskiego Zielony Ładu. Pozostają więc metody niechemiczne, których efektywność pomimo wieloletnich i szeroko zakrojonych badań wciąż jest  daleka od oczekiwań praktyki.

Obecnie najpowszechniejszą metodą niechemiczną pozostaje mechaniczne zwalczanie chwastów. Polega ono na bezpośrednim oddziaływaniu na całe chwasty lub tylko ich organy (np. korzenie) przy użyciu sprężystych palców, szczotek lub na ich podcinaniu połączonym ze spulchnianiem powierzchni gleby za pomocą biernych narzędzi lub aktywnych elementów roboczych. W odróżnieniu od większości metod niechemicznych są one skuteczne w zwalczaniu większych chwastów, zapobiegając ich kiełkowaniu dzięki przykryciu ziemią. Poprawiają także dostępność rozkładających się resztek organicznych. Wadą metod mechanicznych jest krótkotrwałe działanie, co wymaga niekiedy 8–10 zabiegów rocznie. Niewątpliwie najbardziej skuteczne są narzędzia aktywne, a wśród nich pielniki rotacyjne, różnego rodzaju glebogryzarki i brony wirnikowe, ale nie zapominajmy, że prowadzą one do niszczenia struktury gleby zwłaszcza przez szybko wirujące zespoły robocze. Ponadto w tzw. pasach herbicydowym korzenie drzew zalegają płycej niż pod murawą i z tego powodu łatwo je uszkodzić. Można wówczas ograniczyć ten niekorzystny efekt, używając wolniej pracujących zespołów, np. nożowych podcinaczy karuzelowych.

Kolejnym ograniczeniem jest niewielka wydajność z powodu niskiej prędkości roboczej (do 4–5 km/godz.), w związku z potrzebą utrzymania pasa ochronnego (5–6 cm) pomiędzy drzewami i zespołami roboczymi chwastownika. Wprawdzie szczotkowe zespoły pielące pozbawione są tej wady, ale są nieprzydatne do niszczenia chwastów wyrośniętych i trwałych. Tworzą się wówczas tzw. omijaki, czyli miejsca, które nie są poddane mechanicznemu odchwaszczaniu i gdzie bez ręcznej pracy się nie obejdzie. Jakkolwiek są już dostępne odchylane hydraulicznie zespoły robocze, ale zmniejszają one i tak już nie za wysoką prędkość roboczą. Maleje wówczas powierzchnia omijaków, ale i tak ręczne narzędzia będą konieczne.

Z powodu opisanych powyżej ograniczeń niechemiczne metody zwalczanie chwastów w sadach wciąż przegrywają skalą zastosowania z syntetycznymi herbicydami i wcale nie ma się czemu dziwić, mając na uwadze, że często wystarczą zaledwie 2, 3 zabiegi w sezonie, wykonane ze znaczną prędkością (6–8 km/godz.) i niską dawką wody (100–150 l/ha opryskiwanej powierzchni). W takich warunkach wydajność zabiegu herbicydowego jest nie do pobicia. Można nawet odnieść wrażenie, że regulowanie zachwaszczenia przy użyciu herbicydów jest także najmniej energochłonnym zabiegiem, ale tak „dobrze” już nie jest. Wprawdzie samo opryskiwanie wymaga zaledwie 15–38 MJ/ha, ale gdy uwzględni się zużycie energii na wyprodukowanie herbicydu, to np. w przypadku glifosatu należy jeszcze dodać 560 MJ/ha. Jest to jednak i tak mniej niż dla gorącej wody (1 500 MJ/ha + 20 000 l wody) lub piany (7 600 MJ/ha + 10 000 l wody).

Pomimo zadowalającej skuteczności niepowodzeniem zakończyły się próby użycia metod termicznych, głównie z powodu wysokiego zużycia energii i kosztów. Ponadto niszczące działanie zarówno wysokiej temperatury, polegające na wypalaniu, traktowaniu chwastów gorącą wodą, olejem, parą lub pianą, jak i niskiej temperatury przy użyciu ciekłego azotu lub dwutlenku węgla, może znaleźć zastosowanie tylko na niewielkich powierzchniach, np. w uprawach pod osłonami i produkcji szkółkarskiej. Z kolei równie skuteczne metody elektryczne i mikrofalowe są przeznaczone  dla  płaskich upraw polowych i trudno będzie zastosować je w sadach. Wyraźny postęp może przynieść laserowa kontrola zachwaszczenia w związku z wyraźnie mniejszym zużyciem energii (800–900 MJ/ha). Wymaga jednak użycia bardzo zaawansowanych technik do identyfikacji chwastów z milimetrową dokładnością, zestawu laserów do ich niszczenia oraz sztucznej inteligencji, w tym głębokich sieci neuronowych. Rozwój technik cyfrowych daje nowe i nieznane dotąd możliwości i jestem przekonany, że znajdą one także zastosowanie w budowie maszyn ogrodniczych.

Prof. dr hab. Ryszard Hołownicki

Instytut Ogrodnictwa – PIB w Skierniewicach

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here