Podsumowanie sezonu wiśniowego

Ceny wiśni 2019
Ceny wiśni 2019 - opracowanie własne Karol Pajewski

Przed tegorocznym sezonem wiśniowym mieliśmy wiele różnego rodzaju zagrywek, fałszywych informacji itp. Celem tego było obniżenie ceny w nieurodzajnym w te owoce sezonie. Z perspektywy czasu, spoglądając na wykres ceny (miejscami maksymalnie 3,40 zł/kg) warto wspomnieć informacje o zapasach przetwórni.

Wiśni miało być tyle, żeby nie było konieczne jej kupowanie w tym roku. Po wiosennych przymrozkach sadownicy doskonale wiedzieli, że wiśni będzie mniej. Sytuacje pogorszył większy niż w ubiegłych latach opad przemrożonych lub źle zapylonych zawiązków. Przetwórcy jednak zaklinali rzeczywistość, mówiąc o nadprodukcji i zapasach. Rynek zweryfikował.

Czytaj także: Czy odmładzać sady wiśniowe?

Skup wystartował z poziomu 2 zł/kg. Wraz ze wzrostem podaży rosła cena. Znaczy to mniej więcej tyle co ogromny popyt/zapotrzebowanie. Wymagania jakościowe na zakładach schodziły na drugi plan. Liczyło się skupienie surowca. Powodem tego były jednocześnie bardzo małe zbiory na południu Europy i duże zainteresowanie surowcem przetworzonym ze strony zachodnich klientów. Cena sukcesywnie rosła do poziomu 3,30 – 3,40 zł/kg. Po osiągnięciu tego poziomu cena została zamrożona. Wielu sadowników widzi w tym ingerencję przetwórców, obawiających się o rentowność produkcji.

Podobnie było z wiśniami przeznaczonymi na tłoczenie. Start z poziomu 2,25 zł/kg wróżył dobrze dla sadowników, którzy mieli przeznaczyć swoje owoce na tłoczenie. Jednak równocześnie z zatrzymaniem ceny wiśni mrożeniowej, wiśnia tłoczeniowa spadła wszędzie o 0,50 zł na kilogramie. Tu sceptycy doszukiwali się zmowy cenowej. Był to dotkliwy cios dla sadowników z dużymi areałami. Jednak pod koniec cena nieco wzrosła co potwierdza ogromny popyt na surowiec.

Czytaj także: Rozpoczyna się batalia o jabłko przemysłowe

Były sady niemalże zupełnie puste. Tam owoce zbierano bez zatrudniania pracowników sezonowych. Ci sadownicy, których sady dały 30 – 40 % ubiegłorocznego plonu, mogą spokojnie zaliczyć sezon do udanych. Przy mniejszym nakładzie czasu i mniejszych kosztach zbioru w kieszeni zostawało więcej pieniędzy.

Zbiory wiśni w Niemczech były tak małe, że eksportowaliśmy świeże owoce przeznaczone do przetwórstwa u naszych sąsiadów. Owoców tych, brakowało także na Ukrainie. Wszystko to razem dobrze wróży na następny sezon, oczywiście o ile zbiory na południu kontynentu nie będą rekordowe. Wiosną 2020 roku wszystkie informacje o zapasach będziemy mogli spokojnie zdementować. Widocznym dobrym trendem, jest to, że wiele sadów wiśniowych jest prześwietlanych lub odmładzanych. W znaczeniu krajowej produkcji może nas to uchronić przed urodzajem jak w 2018 roku.

Opracowanie własne – Karol Pajewski

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Wpisz swoje imię
Wpisz treść komentarza

Polityka Prywatności