Dwie strony medalu sprzedaży jabłek w skrzyniach

Niesortowane jabłka w skrzyniach wyjeżdżają na zachód Europy co roku. Z roku na rok taki rodzaj sprzedaży przybiera na znaczeniu. Z punktu widzenia sadowników jest to najlepsze rozwiązanie, do którego powinniśmy dążyć.

Na Zachód eksportujemy przede wszystkim niesortowane jabłka w skrzyniopaletach. Zarówno w obecnym jak i minionym roku jabłka aktywnie kupowali Holendrzy. Bezpośrednio z sadów do Beneluksu wyjeżdżały przede wszystkim Red Jonaprince i Jonagored. Sprzedaż bezpośrednio z sadu jest dla wielu sadowników idealnym rozwiązaniem.

Analiza ostatnich danych Ministerstwa Rolnictwa odnośnie eksportu, każe wyciągnąć ciekawe wnioski. Porównując wolumen wyeksportowanych jabłek do ich wartości otrzymujemy 1,29 zł/kg (eksport do Niemiec), 1,62 (eksport do Holandii) oraz 1,42 (eksport do Francji). Widzimy zatem, że na wspomniane rynki trafiają przede wszystkim niesortowane jabłka. Dla porównania średnia wartość w przypadku eksportu do Czech to 2,31 zł/kg.

Wzrost eksportu do Niemiec, Holandii czy Francji jest dobrą informacją. Zmniejsza się podaż na krajowym rynku i dzięki temu ceny rosną. Z punktu widzenia sadownika, taki handel jest bardzo opłacalny. Sprzedajemy wszystkie jabłka (o wyrównanej jakości), bez ponoszenia dodatkowych kosztów.

Z punktu widzenia pośredników nie zarabiamy na wartości dodanej. Sortowanie, opakowanie to praca, która w przypadku eksportu w skrzyniach będzie wykonana w innym kraju.  I podczas gdy dla gospodarstw sadowniczych jest to świetne rozwiązanie, do którego warto dążyć, sprawa wygląda inaczej w przypadku grup producenckich. Duże obiekty i nowoczesne linie sortownicze powstały po to, aby sortować i pakować jabłka.

Jest jeszcze aspekt ochrony własnego rynku. Szczególnie widoczny w przypadku Francji. Przypomnijmy sobie krytykę francuskich sadowników wobec zwiększonego importu jabłek z Polski sprzed lat. Nikt chyba nie podważy faktu, że trudno nam sprzedawać na ten rynek. Zachodzą również podejrzenia, że polskie jabłka po sortowaniu stają się holenderskimi. Takie zarzuty Holendrom stawiali Francuzi w ubiegłym roku.

Z opisywanym eksportem jest podobnie jak z okrągłym drewnem. Wyjazd z kraju surowca nie jest korzystny dla pośredników. Zarabia się na jego obróbce czy przetwórstwie w tym przypadku przygotowaniu do sprzedaży i wartości dodanej w handlu. Eksportując surowiec w pewnym sensie dajemy prace w innym kraju i obcokrajowcy zarabiają na naszych jabłkach, a wartość dodana nie będzie zainwestowana w kraju. Zatem wyzwaniem na najbliższe lata staje się znalezienie zbytu wśród odbiorców hurtowych na zachodzie Europy dla jabłek wysortowanych.

2 KOMENTARZE

  1. Guzik mnie jako sadownika obchodzi gdzie jabłka będą sortowane , najważniejsze by cena była za kg.w skrzyni ustalona przed załadunkiem ,a nie jak w większości przypadków ,,się zobaczy jak wyjdzie,,dosyć złodziejstwa i oszustwa na sortowniach.zaplacone za kilogram to i nadzór nad sortowaniem lepszy,ale wtedy to ból głowy u prezesa ,a nie u SADOWNIKA

  2. Jeśli sadownik sprzeda lepiej zagranicę za wagę w skrzyni i z płatnością przy kole, niż dostanie od grupy za sortowane+przemysł z terminem za pół roku, to jaki biznes z tego ma wstawiając do grupy? Imprezę z suto zastawionym stołem za obryw przy sortowaniu z jego jabłka?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here