Gradobicia – w sadzie można zastać niemiłą niespodziankę

gradobicie w sadzie

Piątkowe burze przyniosły ze sobą punktowe opady gradu. Niejednego sadownika czekała niemiła niespodzianka…

Z pozoru może się wydawać, że sytuacja po tragicznych w skutkach gradobiciach, które wystąpiły kilkukrotnie w maju, nieco się uspokoiła. Z jednej strony trzeba powiedzieć, że tak jest, bo nie pojawiają się ostatnio doniesienia o stratach, które powstałyby na większej powierzchni sadów. Jednak brak głośnych medialnych doniesień o masowych uszkodzeniach nie oznacza, że nie mają miejsca punktowe straty.

W tym sezonie często zdarzają się bardzo lokalne szkody, często występujące w obrębie jednej kwatery. Nie raz już słyszeliśmy, że sadownicy podczas lustracji odkryli charakterystyczne wgłębienia i przecięcia na owoce, chociaż nie przypuszczali nawet, że gradobicie w ogóle wystąpiło. Owszem, kilka dni wcześniej były burze, ale nie sądzili, że z gradem…

Podobnie było w miniony piątek. Burze, które wystąpiły w rejonie grójecko-wareckim wieczorem również punktowo przyniosły ze sobą opady gradu. Na zdjęciach jedna z kwater w okolicach Sobień-Jezior.

Z relacji sadowników wynika, że nawet nie przypuszczali, że uszkodzenia w ogóle będą zauważalne, bo opad gradu trwał maksymalnie około dwóch minut. Jednak silny wiatr i stosunkowo duży rozmiar gradzin spowodował punktowe uszkodzenia. Nie jest to odosobniony przypadek. Lustracja sadu może przynieść niemiłą niespodziankę.

Zdjęcia od jednego z Czytelników zaskoczonych sytuacją, którą zastał w sadzie. Wiosną kwatera chroniona była przed przymrozkami za pomocą zraszania nadkoronowego:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here