Co jakiś czas słyszymy o masowych zwolnieniach i wzroście bezrobocia w Polsce. Czy przełoży się to na rynek pracy i stawki przy cięciu zimowym?
Cięcie zimowe 2025 – czas start!
Przełom listopada i grudnia to coraz więcej dyskusji o stawkach za cięcie zimowe. Prace w zagłębiach sadowniczych jeszcze nie ruszyły pełną parą, ale jeśli mamy kilkanaście czy kilkadziesiąt hektarów sadu, nie ma na co czekać – trzeba zawczasu skompletować potrzebną liczbę pracowników.
Rozmawialiśmy z sadownikami i potencjalnymi pracownikami. Jak zawsze o tej porze roku rozrzut ofert pracy i oczekiwań jest bardzo duży. Zacznijmy od najważniejszej kwestii, która odróżnia ten sezon od poprzedniego. Kolejne osoby sygnalizują dziś więcej chętnych do pracy niż rok temu. W teorii im więcej chętnych, tym niższe powinny być dniówki czy stawki godzinowe.
W zagłębiach sadowniczych spotkamy więcej Polaków gotowych uczyć się cięcia i pracować w sadach. Oczekiwania są różne. Osoby bez doświadczenia chcą zaczynać od 25 zł/h, choć spotykamy też stawki 30–35 zł/h. Za zeszłoroczne stawki godzinowe ze zbioru pracują również pracownicy z Ukrainy, którzy mieszkają w gospodarstwach.
Wyspecjalizowane ekipy oczekują więcej. Tak jak przed rokiem, słyszymy o stawkach rzędu 280, 300, 330, a nawet 350 zł za 8 godzin pracy. Jeden z naszych rozmówców dogadał się z kilkoma osobami na 300 zł, jednak gospodaruje poza zagłębiem grójeckim.
Jak było zimą 2023/2024?
Dwa lata temu dniówki przez wiele tygodni utrzymywały się na poziomie 250 zł. W grudniu ubiegłego roku początkowe oczekiwania były zbliżone do wspomnianych wyżej i sięgały maksymalnie 350 zł za 8 godzin pracy. To, że w tym roku bywają niższe, jest pierwszym sygnałem niewielkiej zmiany sytuacji.
Minionej zimy sadownicy płacili najczęściej 250–270 zł dniówki, a pod koniec sezonu stawki nieco wzrosły. Wiele wskazuje na to, że tej zimy będzie podobnie lub nieco drożej. Jak sadownicy będą płacić w tym sezonie?








Ja za 350 zł nie mogę znaleźć nikogo do brygady. I jak słyszę od kolegów z innych brygad to mają ciągle tych samych ludzi, za 350 . Bo znalezienie kogoś na stałe graniczy z cudem . Ludzie nie chcą tego robić bo za ciężko. No bo jest ciężko.
To daj 500 i pełny zus
Pisoska drożyzna się skończyła,wszędzie przeceny samochody w salonach 10-20 % w dół,ceny w sklepach w dół ,3600 najniższa ale wysoka pensjagdzie wiele firm płaci 3400 zł to odpowiada 22 zł /godz i yak ma połowa Polaków i to po studiach, po studiach,,,, czyli zarabiają ok 170 zł dniówka.Jesli jesteś sadownikiem pracodawcą to ty decydujesz o stawce np 200 -220 zł to max ,chyba że jak mówił pewien minister jesteście po prostu Fujarami,,,
Nie najlepiej 5zl za godz….I 15 min przerwy….żeby dać ZUS to trzeba mieć firmę a nie ch.j wie co….zrozumial?