Marnujące się owoce – najbardziej przykry widok dla sadownika

śliwki

Wielokrotnie mówiliśmy o wyjątkowo trudnym sezonie śliwkowym. Niska lub ujemna rentowność skutkuje tym, co jest dla sadownika najgorszym możliwym widokiem, czyli tonami niezerwanych owoców pod drzewami…

– W moim i kilku sąsiednich gospodarstwach na drzewach oraz pod nimi wisi jeszcze około 200-250 ton śliwek różnych odmian (President, Bluefre, Tophit i innych) – mówi pan Mateusz Mamerski, który gospodaruje w okolicach Lipska na Mazowszu.

Jak nam przekazuje, od początku sezonu sadownicy w okolicy mieli problemy ze sprzedażą kolejnych odmian. W gospodarstwie sprzedano jedynie Amersa i Węgierkę, lecz reszta odmian, jak widać na zdjęciach została niezebrana. Podobna sytuacja dotknęła setek gospodarstw sadowniczych w Polsce.

– Jakiś czas temu proponowano nam zaledwie 0,30 zł/kg (zbiór w skrzynki 10 kg) plus dowiezienie owoców do zakładu przetwórczego w swoim zakresie (dowóz kosztuje w przeliczeniu ok. 0,15 zł/kg), podziękowaliśmy za tę ofertę – kontynuuje nasz rozmówca. Jak dodaje, kilka dni temu zgłosił się kolejny nabywca, który zaoferował 0,50 zł/kg w kisteny, ale sadownicy wątpią czy owoce te nadają się jeszcze do przetwórstwa.

W minionym sezonie przez wiele tygodni obowiązywała cena skupu najczęściej na poziomie 1,00 zł/kg. Jednak brak płynności w handlu i bardzo ograniczone możliwości eksportu sprawiły, że producenci nierzadko mieli problemy ze sprzedażą śliwek nawet po wyjątkowo niskich cenach. Dziś w zagłębiach sadowniczych z tego powodu możemy zobaczyć śliwkowe „dywany”…

1 KOMENTARZ

  1. To produkować mniej tak aby samemu zebrać a nie dokupić ziemi pokazywać jakim się jest bogaczem a później płacz za swoje głupoty chcecie się wywyszac ale niczym się nie różnicie od innych

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here