Otwierać i sprzedawać czy czekać? Czyli psychologiczny aspekt przymrozków

kontrolowana atmosfera

Wokół dyskusji o stratach po przymrozkach, zaleceń doradców jak uratować część plonów, istnieje jeszcze aspekt psychologiczny. Faktem jest również wpływ mroźnych nocy na handel jabłkami, nie tylko w tym sezonie.

Zbiory będą niższe? Lokalnie na pewno

Faktem jest, że lokalnie straty w sadach jabłoniowych, czereśniowych, śliwowych czy na plantacjach truskawek będą duże. Ponadto, test niemalże pewne, że mroźnie noce będą miały wpływ na tegoroczne ceny skupu i stawki na rynkach hurtowych. Część sadowników wręcz wyczekiwała przymrozków, aby nie mieć kłopotów ze sprzedażą i cenami.

Tak czy inaczej, ostateczną skalę strat poznamy dopiero po opadzie czerwcowym. Doradcy i sadownicy zwracają uwagę na wyjątkowo chłodne dni po okresie z iście letnią pogodą. Chłodna aura to słaby oblot pszczół, a w efekcie także słabe zawiązanie. W związku z tym sceptycy ostrzegają, że opad czerwcowy może być w tym roku wyjątkowo intensywny. Chodzi o sady w zagłębiu grójeckim, gdzie przymrozki nie wyrządziły tak dużych szkód jak w innych rejonach kraju.

Przymrozek > ceny jabłek w górę

Jest również ważny aspekt psychologiczny, jeśli chodzi o handel jabłkami. Handlowcy z grup i właściciele mniejszych firm mówią nam, że po informacjach o uszkodzeniach na Wielkopolsce, Sandomierszczyźnie i na Powiślu Lubelskim, część sadowników niechętnej decyduje się na sprzedaż. Zjawisko obserwują od wtorkowego poranka.

Sadownicy nierzadko rezygnują ze sprzedaży „dogadanych” komór. Zamiast sprzedaży na sortowanie oczekują ceny za wagę w skrzyni. Przede wszystkim wielu oczekuje wyższych cen. Problem w tym, że najwięksi odbiorcy, czyli markety, jak na razie wcale nie zamierzają podnosić cen zakupu. Warto dodać, że tego typu sytuacje obserwowaliśmy już w przeszłości przy okazji dotkliwych przymrozków. Pogoda nie raz wpłynęła na wzrost cen jabłek czy wstrzymanie sprzedaży do nowych zbiorów.

– Osobiście nie obserwuje jeszcze tego zjawiska. Sadownicy, od których kupuje często nie mogą sobie pozwolić na wstrzymanie się ze sprzedażą do lipca, ponieważ potrzebują funduszy na bieżące zabiegi w sadzie – mówi nam Tomasz Dąbrowski, eksporter z zagłębia grójeckiego.

Sam również ma sady jabłoniowe i zaznacza, że pogoda w okresie kwitnienia była na tyle niekorzystna, że obawia się bardzo słabego zawiązania i obfitego opadu czerwcowego. – Na przykład na odmianie Idared zawiązki od tygodnia nie urosły ponieważ nie były zapylone. Gdy przyjdzie ocieplenie najprawdopodobniej opadną – dodaje z punktu widzenia producenta.

Mówić o stratach czy nie mówić?

To nie koniec. Przymrozkom towarzyszy dyskusja, czy sadownicy i media powinny tak otwarcie i często informować o uszkodzeniach i potencjalnych stratach. Przeciwnicy uważają, że to świetna zachęta dla importerów zawczasu szukających owoców za granicą, aby wypełnić lukę na rynku. Z południowych krajów płyną jednak sygnały, że zbiory czereśni czy malin będą mniejsze, szczególnie na Bałkanach. Zwolennicy z kolei twierdzą, że informacje tego typu są potrzebne. Chodzi o to, aby „przyzwyczaić ” kupujących do wyższych cen i konkurencji o owoce w sezonie niższych plonów, co ma sprzyjać plantatorom.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here