Rybitwy zasapane czereśniami z południa. Były kontrole i posypały się mandaty

czereśnia Serbia

Krakowskie Rybitwy jeszcze wczoraj rano „zalane” były importowanymi czereśniami bez oznaczeń i dokumentacji. Jednak na rynku pojawili się inspektorzy IJHARS-u i posypały się mandaty…

Krakowskie Rybitwy „zasypane” czereśniami z importu

W środę na naszym Facebook-owym profilu opublikowaliśmy krótki filmik od sadownika sprzedającego owoce na rynku hurtowym Rybitwy w Krakowie. Widać na nim szereg aut dostawczych oferujących owoce z południa Europy. Film wywołał oburzenie sadowników, ponieważ w tak trudnym sezonie może się okazać, że na nasz rynek w bardzo dużych ilościach trafią owoce z importu, a ceny nie zrekompensują niższych plonów.

W komentarzach często pojawia się informacja, że owoce z południa sprzedają Rumuni. Należy tutaj dokładniej wyjaśnić sytuację. Owszem, widzimy samochody z rumuńskimi rejestracjami, ale większość sprzedających to Romowie. Handlują oni czereśniami przede wszystkim z Serbii, Węgier i Rumunii. Co więcej nie jest to nowe zjawisko, lecz obserwowane każdego roku.

Na krótkim filmie z wczorajszej nocy (z 30 na 31 maja) widzimy kilkadziesiąt aut wypełnionych czereśniami z zagranicy. Bardzo dziękujemy Czytelnikowi, który wysłał go do nas dziś rano.

Polskie służby wreszcie działają

Wczoraj służby najwyraźniej szybko zostały poinformowane o kilkudziesięciu sprzedających importowane czereśnie. Jak informują nas hurtownicy z rynku Rybitwy, była kontrola i posypały się mandaty. Po południu nie było już owoców oferowanych przez Romów, a na placu sprzedawali wyłącznie polscy sadownicy. W efekcie na rynku importowane czereśnie to teraz wyłącznie towar z Serbii u hurtowników na halach po 18,00 – 20,00 zł/kg.

Warto docenić bardzo szybką reakcję służb. Właśnie takiego działania oczekują polscy sadownicy. Miejmy nadzieję, że w przyszłości będziemy częściej przekazywać tego typu informacje.

5 KOMENTARZE

  1. To samo co z Polską truskawką w Niemczech, stoi i czeka na klienta 😁, z tego co pamiętam to Rumunia jest w UE i ma prawo tak jak my handlować na wspólnym rynku. Problemem jest napływ z poza rynku UE a nie rynek wewnątrzy.

  2. Może i Rumunia jest w UA ale to nie przyjeżdżają producenci tylko handlarze którzy sprzedają jakiś stary syf. Wszystkie miejsca zajęte przez Rumunów Polacy nawet nie mają się gdzie zatrzymać ludzie dzwońcie do KAs niech ich sprawdzają.

  3. Karma wraca…..jak zasrywalismy Europę i świat jabłkiem po dumpingowych cenach kosząc producentów z zachodu to było dobrze:)))
    Teraz jak koszą nas to jest nieuczciwą konkurencja:))))
    Wyprodukujcie czereśnie 30+ i nie będzie problemu ze zbytem i ceną

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here