Sadownicy w długach za wycofane jabłka. Czeka ich bankructwo? [Video]

grupa sadowników

7 maja w Błędowie spotkali się sadownicy, którzy muszą oddać pieniądze otrzymane od ARiMR za wycofanie jabłek z rynku. Niektórym komornicy zajęli już konta. Wszyscy czują się niewinni i wprowadzeni w błąd przez urzędnika. Poszkodowani organizują się i szukają producentów w podobnej sytuacji.

Wszystko zaczęło się po wprowadzeniu rosyjskiego embargo. Jednym ze sposobów złagodzenia jego skutków był program wycofania jabłek z rynku. Sadownicy i grupy producenckie przygotowywały jabłka do darmowej dystrybucji. Płaciła za nie Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.

Sadownicy zwracają uwagę na sposób przyjmowania wniosków. Początkowo był to jeden dzień. – XXI wiek, era komputerów, a my koczowaliśmy całą noc pod Agencją w samochodach, żeby rano złożyć wniosek – wspomina jeden z poszkodowanych.

Zdaniem wszystkich zgromadzonych na wczorajszym spotkaniu (10 gospodarstw) cała sytuacja to jednoznaczna wina urzędników, którzy wprowadzili ich w błąd. W momencie składania wniosków nie byli poinformowani, że nie mogą wycofywać owoców indywidualnie. Jednak tak instruowali ich pracownicy Agencji. Co więcej, pomimo krótkiego czasu na składanie wniosków, ARiMR miała kilka tygodni czy miesięcy na ich rozpatrzenie i zatwierdzenie. Finalnie pod decyzjami podpisywał się dyrektor. Dziś nikt z urzędników nie widzi swoich błędów.

Problemy zaczęły się po audycie z Komisji Europejskiej. Wówczas stwierdzono, że sadownicy nie mogą indywidualnie wycofywać owoców z rynku, a jedynie za pośrednictwem organizacji producentów. Co ciekawe, po audycie pracownicy agencji już informowali o tym sadowników.

– Naszym zdaniem, pracownicy agencji uczyli się mechanizmu na nas – komentują. –Niemniej nie zrobiliśmy nic niezgodnego z prawem. Paradoksalnie można to ująć w ten sposób, że przed audytem pracownicy ARiMR nie znali przepisów, a teraz z perspektywy czasu sądy „wymagają” od nas lepszej znajomości przepisów od ludzi, którzy te wnioski przyjmowali, to kuriozum – dodają.

Niektórzy są już w trakcie procesów sądowych z ARiMR, innym komornicy zajęli konta. Wszyscy z zebranych posiadają pełną dokumentacje dostaw swoich jabłek. Ponadto mają dowody na to, że dostali wówczas wbrew przepisom unijnym „zielone światło” ze strony Agencji. W związku z powyższym nie oni są oszustami lecz oszukanymi.

Jeden z sadowników nie przygotowywał jabłek samodzielnie, lecz wyłącznie za pośrednictwem grupy producentów do której należy. – Nawet tych jabłek „nie dotknąłem” a teraz dostaje wezwania do zapłaty kilkunastu tysięcy złotych – mówi jeden z poszkodowanych. Tej sytuacji nie potrafi zrozumieć żaden ze zgromadzonych.

Kwoty, które muszą zwrócić są różne. Od kilkunasty tysięcy złotych, do ponad 400 tysięcy złotych. Dla wielu gospodarstw zwrot takich kwot w tych czasach może równać się z bankructwem. Wszystkich poszkodowanych zebrani proszą o kontakt i wspólne dążenie do swoich praw na drodze sądowej. Proszą o kontakt z panem Robertem: 698 288 103

1 KOMENTARZ

  1. Całemu temu wycofywaniu powinny się dokładnie odpowiednie służby przyjrzeć. Jeden wielki przekręt i nic więcej. Poszczególne osoby w jeden sezon nakręciły tyle kasy, że do końca życia by uczciwie nie zarobiły. Jak dotąd chyba najgorszy program wsparcia dla sadownika. Zresztą żadne wsparcie nie jest dobre, tak uważam jako sadownik.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz treść komentarza
Wpisz swoje imię