Sprzedaż niedojrzałego Pirosa to psucie rynku i utrata konsumentów

piros sprzedaz n rynkach hurtowych

Temat wraca co roku jak bumerang. Sprzedaż każdego z gatunków dwa lub trzy tygodnie przed osiągnięciem dojrzałości zbiorczej to przysłowiowy „strzał w stopę” z punktu widzenia sadownika.

Na rynkach hurtowych nie brakuje już Pirosa. Średnie ceny odmiany nawet nieznacznie spadły. Jak co roku nie brakuje sadowników, którzy przyspieszając zbiór liczą na wyższe ceny sprzedaży. Oczywiście co roku ta sztuka się udaje, jednak jej koszt jest znacznie wyższy dla pozostałych producentów i całej branży.

Dziś 15-kilogramowa skrzynka tytułowej odmiany kosztuje od 35 do 60 zł (2,33 – 4,00 zł/kg). Podaż z każdym dniem będzie się zwiększała. Można odnieść wrażenie, że sadownicy, którzy zdecydowali się na przyspieszenie dojrzewania są z roku na rok coraz bardziej krytykowani. 

Konsument, który zdecyduje się na atrakcyjnie wizualnie jabłka, niekoniecznie będzie zadowolony z doznań smakowych. Zrażony smakiem, być może zrezygnuje z jabłek na kolejnych zakupach. Mnożąc ten mechanizm przez efekt skali, otrzymujemy mniejszy popyt, następnie mniejsze zakupy detalistów na rynkach hurtowych, a także mniejsze możliwości sprzedażowe na rynkach hurtowych. 

Owoce odmiany będą bowiem w pełni dojrzałe dopiero w połowie sierpnia na lżejszych glebach. Oferowanie ich pod koniec lipca należy uznać za działanie na ogólną szkodę dla całej branży, ale korzystne finansowo z punktu widzenia pojedynczego producenta. Główne zdjęcie wykonano 26 lipca. 10-letnie drzewka odmiany Piros na podkładce M26, które rosną na 5 klasie ziemi. Jak widać do dojrzałości jeszcze nieco im brakuje…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here