W gospodarce nadwyżek zarabia się tylko na niszach?

Jabłka Pink Lady

Czy potrzebujemy w Polsce klubowych odmian jabłek? Tak, tak i jeszcze raz tak! Zapewne wielu sadowników właśnie tak odpowiedziałoby na zadane pytanie. Krajowy rynek jabłek jest nasycony, a produkcja przesuwa się na wschód. Czy już czas na zmiany i myślenie „Zachodu” sprzed 10 czy 15 lat?

Często można się spotkać ze stwierdzeniem, że „w gospodarce nadwyżek zarabia się tylko na niszach”. Nikt nie podważy faktu, że rynek jabłek w Polsce jest właśnie rynkiem nadwyżek. Czy niszą dającą dobre zyski z produkcji i w naszym kraju okażą się odmiany klubowe?

Coraz częściej w dyskusjach i na konferencjach padają postulaty o konieczności zmian i reform w polskim sadownictwie.  Niestety, w większości nie możemy liczyć na udzielenie licencji na produkcję ze strony właścicieli odmian klubowych z Francji, Włoch czy Holandii. Jedynym wyjściem jest wyhodowanie własnej „Pink Lady”. W tym miejscu należy spojrzeć w stronę Instytutu w Skierniewicach czy największych szkółek i osób, które decydują o przyznaniu (na przykład) dofinansowania na tego typu duże projekty.

Wiele schematów produkcji przychodzi do nas z zachodniej Europy. Przykładami niech będą: uprawa Gali czy holenderski model grup producenckich. Tak jak u nas rozwinęła się masowa produkcja przed kilkoma laty, tak teraz obserwujemy to samo na Wschodzie. Można zadać pytanie czy z Zachodu przejmiemy także odmiany klubowe? Chodzi tu o samo podejście do produkcji i myślenie.

Flagowym przykładem na sukces odmiany klubowej jest Pink Lady. Jak informują włoscy analitycy, marka kolejny rok z rzędu zanotowała wzrost sprzedaży. W ciągu 37 tygodni handlu, w Europie sprzedano 205 500 ton Pink Lady. Względem ubiegłego sezonu jest to wzrost o 45 000 ton. Ponadto zarówno produkcja i konsumpcja rośnie we wszystkich krajach, gdzie uprawia się odmianę Cripps Pink.

źródło: italiafruit.net

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here