Żaden kraj UE nie może wprowadzić ceł importowych, ale niejeden by chciał

ceny truskawek 2020

W wielu europejskich krajach związki zawodowe czy partie polityczne postulują cła zaporowe na import owoców spoza UE. Takie rozwiązanie postuluje pewna hiszpańska partia po to, aby chronić rodzimą produkcję przed nieuczciwą konkurencją z Maroka. Czy takie rozwianie ma sens i czy jest możliwe?

Jedną z metod regulacji rynku są cła. Mogą to być cła zaporowe lub preferencyjne. Pierwsze są bardzo wysokie i czynią import danego dobra niezbyt opłacalnym. Drugie są zazwyczaj wynikiem dobrych relacji międzynarodowych i impulsem do rozwoju produkcji, na przykład handel jabłkami Rosja-Serbia.

Pewna hiszpańska partia chce wprowadzenia zaporowych ceł na owoce miękkie z Maroka. Zdaniem polityków, owoce z północy Afryki nie są produkowane według standardów unijnych i wobec tego stanowią nieuczciwą konkurencję dla produktów hiszpańskich. Chcąc zdobyć głosy wyborców politycy właśnie w ten sposób chcą chronić krajowy rynek.

Chociaż wydaje się to najprostszym rozwiązaniem w zaistniałej sytuacji, to nie jest to możliwe ani z poziomu lokalnego rządu Andaluzji ani z poziomu rzędu w Madrycie. Wszystkie kraje unijne, które podpisały traktat lizboński (w tym Polska) zgodziły się na traktowanie krajowego prawa, jako podrzędnego względem prawa unijnego.

Wobec tego bez pozwolenia Brukseli, żaden z krajów członkowskich nie może dobrowolnie wprowadzić ceł na dane dobro. Jeśli takie decyzje zapadną w Brukseli, to dopiero wtedy proponowany przez Hiszpanów postulat stanie się faktem w całej Wspólnocie.

Na taką politykę celną może sobie pozwolić Rosja. Ten przykład znamy aż za dobrze na przykładzie polskich jabłek. Ponadto Rosja reguluje krajowy rynek rolny także w przypadku zbóż, wprowadzając zaporowe cła na import. Z drugiej strony tak, jak w przypadku Mołdawii i Serbii, Kreml może sobie pozwolić na cła preferencyjne.

Na zagadnienie można spojrzeć jeszcze z innej strony. Z punktu widzenia produkcji w każdym zainteresowanym tym rozwiązaniem kraju jest to bardzo dobre rozwiązanie. Owoce miękkie z Maroka zaniżają ceny na południu Hiszpanii tak, jak owoce serbskie w Polsce. Wprowadzenie takiego rozwiązania ogranicza import, przez co ceny są bardziej stabilne. Nawet, gdy owoce są importowane, to zasilany jest krajowy budżet.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz treść komentarza
Wpisz swoje imię