Ile kosztuje nieudany zabieg?

opryskiwacze sadownicze zakup

Z dużym zainteresowaniem przeczytałem artykuł Pana dr. Dariusza Paszko z Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie zamieszczony w ostatnim numerze „Informatora Sadowniczego” (nr 1/2021), w którym przedstawiono obliczenia kosztów wykonania zabiegu opryskiwania w sadzie jabłoniowym. W swojej bardzo szczegółowej analizie, uwzględniającej wszystkie składniki kosztów, Autor wykazał, że wynoszą one około 100 zł/ha, w tym koszt związany z kupnem opryskiwacza wynosi zaledwie około 6 zł/ha.

Taki wynik może wywoływać pewne zdziwienie, ponieważ wszyscy doskonale wiedzą, że zakup opryskiwacza jest bardzo poważnym wydatkiem. Tymczasem wyjaśnienie tego faktu jest bardzo proste, mając na uwadze, że kosztem nie jest sam zakup, lecz amortyzacja, która wiąże się z systematycznym zużywaniem się opryskiwacza. W przedstawionych powyżej obliczeniach przyjęto 15-letni okres użytkowania opryskiwacza, choć niekiedy ten okres przekracza nawet 20 lat. Należy mieć na uwadze, że technika opryskiwania starzeje się dość wolno, a starzejące się maszyny można wielokrotnie remontować i modernizować pod warunkiem, że zostały zakupione u renomowanego producenta, a nie u wytwórców sprzętu jednorazowego użytku.

Skoro więc cena zakupu opryskiwacza wywiera marginalny wpływ na koszty zabiegu, to wniosek z przytoczonych powyżej obliczeń nasuwa się sam – nie warto oszczędzać przy zakupie opryskiwacza lub inaczej – należy rozglądać się za najlepszą, choć niekoniecznie najdroższą maszyną. Przede wszystkim należy kierować się cechami użytkowymi i jakością podzespołów ze względu na niewielki udział ceny zakupu opryskiwacza (6%) w sumarycznych kosztach zabiegu. Jeśliby w rachunku uwzględnić jeszcze środki ochrony roślin, to składnik kosztów związany z zakupem opryskiwacza (amortyzacją) byłby blisko o połowę niższy (około 3,5%).

Poniżej prezentuję jeszcze jeden argument uzasadniający, że oszczędności przy zakupie opryskiwacza nie mają sensu, a nawet więcej – mogą okazać się bardzo kosztowne, zwłaszcza dla najlepszych sadów. O ile cena może być ważnym argumentem podczas zakupu opryskiwacza przez właściciela niewielkiego sadu produkującego głównie tanie owoce przemysłowe, to całkowicie odmiennie przedstawia się sytuacja w nowoczesnym sadzie dostarczającym wysokiej jakości owoce. W takim sadzie nie ma już miejsca na cenowe kompromisy, ponieważ skutki nawet pojedynczej awarii w okresie intensywnej ochrony lub niewystarczająca precyzja w nanoszeniu cieczy mogą kosztować naprawdę duże pieniądze. Należy pamiętać, że największa korzyść płynąca z posiadania wysokiej klasy opryskiwacza wiąże się nie tyle z oszczędnością preparatów, ale z możliwością wykonania skutecznego zabiegu w trudnych warunkach, gwarantującego wysoką jakość i cenę owoców. Czyli w takich, w których mniej nowoczesne maszyny już sobie nie radzą. Jakże aktualne staje się wówczas powiedzenie, które usłyszałem przed laty od amerykańskiego sadownika, że „cały sezon ochrony jest tyle wart, co ten jeden najmniej udany zabieg”. Przyczyną może być nieodpowiedni termin lub źle dobrany ś.o.r., a po stronie techniki – niestaranna kalibracja i niskiej klasy opryskiwacz, który zawiódł podczas mniej sprzyjającej pogody. Nowoczesny opryskiwacz można więc potraktować jako formę „polisy ubezpieczeniowej”, która zmniejsza ryzyko w ochronie. Bardziej precyzyjny układ emisji cieczy i powietrza oraz prawidłowo wyregulowany opryskiwacz zmniejsza straty ś.o.r. o 20–30% i jest wymierną korzyścią dla sadownika. Znacznie ważniejszą korzyścią jest jednak szansa, że wszystkie zabiegi w sezonie będzie można zaliczyć do udanych.

A ile może kosztować, ten jeden nie do końca udany zabieg? Z powodu zróżnicowanych plonów i warunków uprawy koszty ryzyka będą dla każdego gospodarstwa odmienne, dlatego proponuję, aby każdy spróbował oszacować je we własnym zakresie. Wystarczy obliczyć, ile może kosztować ten przysłowiowy „jeden nieudany zabieg”, który sprawił, że 1/3 plonu będzie nadawała się już tylko dla przetwórstwa. Łatwo zauważyć, że już nawet w kilkuhektarowym sadzie wielkość strat może stanowić wówczas równowartość wysokiej klasy opryskiwacza, a w większym nawet kilku takich maszyn.

Nie chcę namawiać nikogo na zbędne wydatki, ponieważ oszczędność, to bardzo pożądana cecha. Zachęcam jednak do rozwagi, aby nie oszczędzać za wszelką cenę. Opryskiwacz jest tutaj dobrym przykładem wskazującym, że nawet jeden nieudany zabieg może nas mocno „uderzyć po kieszeni”. Jeśli więc cena zakupu opryskiwacza odgrywa marginalny wpływ na koszty ochrony sadów, a może przynieść wielkie straty, to czy jest tu miejsce na sensowne oszczędzanie? Ja takiej możliwości nie widzę.

Prof. dr hab. Ryszard Hołownicki

IO Skierniewice

2 KOMENTARZE

  1. Przyjmijmy założenie, że opryskiwacz będzie pracował na 10ha, a średnio rocznie wykonamy 30 zabiegów. 10hax6zł=60zł 30x60zł=1800zł. Koszt to 1800zł nie wliczając wymiany oleju i napraw. Średniej klasy opryskiwacz to koszt minimum 50000zł. Użytkowanie opryskiwacza na 10ha przez 20 lat 20x1800zł=36000. Nie rozumiem tych obliczeń, cóż jestem tylko „sadownikiem”…nie ekonomistą…

  2. Mnie zastanawia stwierdzenie „strata duzych pieniedzy”. Szczególnie w tym roku na wiosne sa duze pieniadze. Albo rok 2018 gdzie piękne opryskane jablka z sadu na rusztowaniu opryskane jednym z lepszych opryskiwaczy i wysokiej jakości ciagnikiem trafily na przemysl za smieszne pieniadze.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz treść komentarza
Wpisz swoje imię