Wspólne użytkowanie maszyn, prof. dr hab. Ryszard Hołownicki

maszyna w gospodarstwie sadowniczym

Powszechnie wiadomo, że produkcja ogrodnicza wymaga znacznie szerszego asortymentu specjalistycznych maszyn niż produkcja roślin rolniczych. Z tego powodu są one wytwarzane w krótkich seriach, co pociąga za sobą półprzemysłowe metody produkcji i w konsekwencji wysokie ceny tych maszyn. Poszerzaniu dostępnej oferty sprzyja także postęp techniczny i technologiczny oraz rosnąca siła ssąca rynku, który oczekuje nowych rodzajów maszyn i narzędzi. Przedmiotem szczególnego zainteresowania są rozwiązania zmniejszające nakłady pracy w obliczu coraz głębszego niedoboru siły roboczej, w tym kombajny do zbioru owoców i warzyw.

Substytucja pracy ręcznej, dzięki wprowadzaniu nowych rodzajów i coraz wydajniejszych maszyn, w istotny sposób zwiększa jednak nakłady finansowe na sprzęt rolniczy. W takiej sytuacji chęci nie zawsze idą w parze z możliwościami finansowymi gospodarstw, które zmagają się już od wielu lat z utrzymaniem w ryzach kosztów produkcji. Szczególnie że każde wzbogacenie parku maszynowego zwiększa koszty produkcji z powodu dodatkowych wydatków, nie tylko na zakup maszyn, lecz także na ich eksploatację, przechowywanie i naprawy. Warto przy tym pamiętać, że kosztowny i skomplikowany sprzęt wymaga właściwej eksploatacji. Dlatego nie ma czemu się dziwić, że nie każdego z nas stać na zakup wszystkich potrzebnych maszyn i często musimy poprzestać na tych najważniejszych.

W takiej sytuacji jedynym sensownym sposobem na uzyskanie dostępu do szerszej oferty sprzętu jest jego wspólne użytkowanie. Choć w Europie Zachodniej od lat funkcjonują spółki, kółka i zespoły maszynowe, to nie przyjęły się one w polskich warunkach. Uważa się, że główną przyczyną jest brak poczucia wspólnoty oraz odpowiedzialności za sprzęt, co sprawia, że częsty jest pogląd, że wspólne użytkowanie maszyn polega na tym, że jedni maszyny psują, a drudzy je naprawiają. Uzasadnieniem negatywnego nastawienia do wszelkiego wspólnego działania są także złe doświadczenia z poprzedniego systemu, które sprzyjały dominacji postaw indywidualistycznych. Jeszcze do niedawna dokuczał też brak kredytów preferencyjnych. Obecnie ten argument ma coraz mniejsze znaczenie, gdyż ta forma użytkowania maszyn jest już wspierana przez specjalnie przeznaczone na ten cel środki z funduszy strukturalnych.

Istotnym utrudnieniem są przepisy prawne, czy raczej ich brak. Dotyczy to zwłaszcza większych zespołów świadczących usługi na zewnątrz grupy, co wymaga już obsługi finansowo-księgowej oraz comiesięcznej sprawozdawczości. W tej sytuacji powstające grupy są mniejsze i mają nieformalny charakter, ograniczający się do świadczenia usług wzajemnych. Dotychczasowe obserwacje wskazują, że w polskich warunkach najbardziej odpowiednia jest forma zespołowego użytkowania maszyn, która polega na wspólnym zakupie, ale już na użytkowaniu tylko przez jedną osobę. Świadczy ona usługi innym członkom grupy, a koszty napraw i eksploatacji rozkłada się proporcjonalnie, stosownie do pracy wykonanej u każdego z jej członków. W takim przypadku bardzo ważne jest wzajemne porozumienie, zwłaszcza dotyczące kolejności wykonywanych prac wśród członków grupy oraz kosztów napraw i przeglądów. Zespołowe użytkowanie maszyn, poza spełnianiem podstawowych funkcji, jakimi są lepsze wykorzystanie sprzętu rolniczego i zwiększenie jej efektywności ekonomicznej, sprzyja także integracji grupy i bywa „zaczynem” do innych inicjatyw, np. z zakresu obrotu produktami i przetwórstwa.

Zespoły mogą liczyć nieraz kilkadziesiąt osób, dlatego trudno wyobrazić sobie ich sprawne funkcjonowanie bez choćby minimalnego sformalizowania ich organizacji i ustalenia jednolitych zasad współpracy. Tym bardziej że swoją działalnością wykraczać będą poza grupę współwłaścicieli maszyn, świadcząc usługi zewnętrzne. Stąd dla sprawnego działania wymagają niekiedy etatowego pracownika przyjmującego zlecenia. W Niemczech członkowie kółek gospodarują na blisko połowie, a w Austrii na 1/3 użytków rolnych. Dzięki zwolnieniom podatkowym za świadczone usługi i dotacjom na zakup maszyn stały się bardzo popularną formą użytkowania maszyn również w innych krajach. Obok obsługi swoich członków często świadczą usługi pozarolnicze na rzecz współmieszkańców, np. w zakresie gospodarki komunalnej, a zwłaszcza pielęgnacji zieleni i odśnieżania.

Warto więc rozważyć tworzenie kółek lub wspólnot maszynowych w gronie znajomych i sąsiadów. Dzięki takiej inicjatywie zmniejszymy koszty produkcji, ponieważ nie każdy musi mieć własną sadzarkę lub świder do sadzenie drzewek, rozsiewacz do nawozów, maszyny do likwidacji sadu lub plantacji, wygarniacz gałęzi czy też kombajn do zbioru owoców. A tych, co nie dbają o wspólnie użytkowane maszyny oraz inny majątek będący w posiadaniu grupy, zawsze można łatwo wykluczyć.

Prof. dr hab.
Ryszard Hołownicki, IO Skierniewice

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Wpisz swoje imię
Wpisz treść komentarza

Polityka Prywatności