Wygarniacz sadowniczy wyposażony w pasy czy pręty?

wymiatanie gałęzi

Już niedługo pospolitym widokiem w sadach będą ciągniki z podpiętymi wygarniaczami. Narzędzia te stają się z roku na rok coraz bardziej popularne. Wśród sadowników niezmiennie trwa dyskusja, który typ zespołu zamiatającego jest bardziej skuteczny? Pasy czy pręty?

Zacznijmy od tego, że nie ma rozwiązań idealnych. Również w tym wypadku każde z rozwiązań ma swoje wady i zalety. Można zatem dojść do wniosku, że zamiast spierać się nad wyższością pasów nad pręcikami i na odwrót. Bardziej zasadne wydaje się zadawanie pytań, który zestaw wymiatający lepiej sprawdzi się w naszym sadzie i dlaczego?

Pasy nazywane również gumami, razem z obciętymi gałęziami wymiatają spod drzew również liście. W przypadku tego rozwiązania wyrównamy także wszystkie kretowiska. Znaczącą zaletą jest to, że do sprzątania sadu nie musimy podnosić linii kroplujących, ponieważ to rozwiązanie ich nie uszkadza.

Część sadowników jest zdania, że pasy w mniejszym stopniu uszkadzają korę drzew niż pręty z tworzywa. Inni z kolei są zdania, że razem z gałęziami i liśćmi, opisywane pasy wymiatają również do międzyrzędzi część materii organicznej.

Rozwiązanie to zdecydowanie lepiej sprawdza się w przypadku sadów na silniej rosnących podkładkach, gdzie gałęzi jest znacznie więcej niż w sadach karłowych.

Drugie rozwiązanie to pręty z tworzywa. Potocznie rozwiązanie to nazywane jest również pazurkami, pręcikami czy pałeczkami. Niemniej można odnieść wrażenie, że z biegiem lat właśnie ten rodzaj zestawu wymiatającego zaczyna przeważać w polskich sadach.

Pręciki zdecydowanie lepiej sobie radzą w karłowych sadach, gdzie gałęzi po cięciu zimowym jest mniej. Sadownicy, którzy preferują wyższość tego rozwiązania jako główną zaletę wymieniają jego dokładność.

Niestety pręciki często po zahaczeniu o linie kroplującą, błyskawicznie owijają ją wokół urządzenia. Jeśli nie podniesiemy linii przed pracą lub nie posiadamy podwieszanych linii czeka nas częste zsiadanie z ciągnika.

Używanie takiego zestawu wymiatającego cały czas na siłowniku nie zdaje egzaminu. Rozwiązanie to powinno być zatem stosowane równocześnie z kołem podporowym. Dopiero wówczas i razem z prawidłowym ustawieniem maszyny będziemy się mogli cieszyć wygarnięciem niemal wszystkich gałęzi spod drzew.

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Wpisz swoje imię
Wpisz treść komentarza

Polityka Prywatności