Truskawki: akcja – reakcja. A nas wyniki nie zaskakują…

Zgodnie z zapowiedzią z 11.05., portal wp.pl przeprowadził własne badania truskawek na obecność pozostałości środków ochrony roślin (NDP) na/w owocach. Uzyskane wyniki podsumował w tytule kolejnego tekstu opublikowanego w tym medium: „Sprawdziliśmy, czy w polskich truskawkach są pestycydy. Wyniki zaskakują”.
 

Pokrótce, co zrobiła wp.pl – „Nasz test zaczęliśmy od zakupów na bazarze w podwarszawskim Piastowie. Wzięliśmy pod lupę dwa rodzaje truskawek: polskie i hiszpańskie. Z dwiema kobiałkami owoców udaliśmy się do laboratorium Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Warszawie.(…).

Wyniki uzyskane przez wp.pl – ilości pozostałości środków ochrony roślin (NDP) na/w owocach truskawek „są śladowe, nieprzekraczające wartości dopuszczalnych. Wartość dopuszczalna NDP to jest taka ilość, którą można jeść codziennie do końca życia bez ubocznych skutków zdrowotnych. Obie badane próbki truskawek nie budzą zastrzeżeń i nie stwarzają zagrożenia dla zdrowia konsumenta” (pełne wyniki badań – w artykule wp.pl).
 
Przeprowadzenie badań owoców truskawek przez wp.pl pod kątem bezpieczeństwa żywności było reakcją na opublikowane na naszych portalach 10 maja zdanie odrębne (patrz tekst Jednak „zły to ptak, co własne gniazdo kala…”). Polemicznie zareagowaliśmy, jako Plantpress, na oszczerstwa wobec polskich producentów owoców truskawek. Nasze votum separatum, w efekcie szeroko zakrojona akcja polskich środowisk ogrodników, organizacji, stowarzyszeń na tekst opublikowany przez wp.pl jakoby polskie truskawki były niebezpieczne dla zdrowia konsumentów, dała niektórym środowiskom do myślenia. Obawiam się jednak, że o ile sensacyjne informacje rozchodzą się „lotem błyskawicy”, o tyle sprostowania i rzetelne dane już nie. A szkoda…!!!
 
Polemizując z tekstem „Zastanów się dwa razy, zanim zjesz truskawki. Ulubione owoce Polaków są nafaszerowane chemią” nie mieliśmy najmniejszej wątpliwości, że podane w nim dane są niczym niepopartym oszczerstwem i ta sprawa jest dla wp.pl wizerunkowo przegrana. W przeciwieństwie do nich wiemy o czym mowa… Współpracujemy z producentami, jesteśmy z nimi w stałym kontakcie nie tylko podczas spotkań branżowych ale także podczas wizyt w gospodarstwach i na plantacjach, w przeciwieństwie do niektórych autorytetów.
 
Ponadto wiemy, że polska żywność jest wysokiej jakości i stąd się mogą brać podobne teksty – jeśli ktoś się czegoś panicznie boi (w tym przypadku konkurencji z polską żywnością), chwyta się oszczerstw i kłamstw. Liczy, że chociaż w ten sposób uzyska efekt – ktoś w często powtarzane kłamstwa wreszcie uwierzy. Akcja taka działa szczególnie wtedy, gdy sami o sobie mówimy źle, dlaczego zatem inni – patrz konkurencja handlowa – mieliby mówić dobrze.
 
Z naszego punktu widzenia, firmy Plantpress, nie ma zgody na takie oszczerstwa. Solidarny sprzeciw dał efekt. Jak widać wystarczy impuls, aby się zjednoczyło całe polskie środowisko ogrodnicze i stanęło murem w obronie rodzimej żywności i producentów.
 
Gdy wstępowaliśmy do UE, zachwalano naszą żywność – dołączał kraj, w którym produkuje się w ekologicznym środowisku wolnym od zanieczyszczeń przemysłowych. Po latach, gdy poszukuje się na unijnych rynkach naszych towarów, głoszona jest inna opinia. Ale ta nowa, nieprzychylna, się nie przebije. Polscy producenci szybko dowiadują się o nowych standardach obowiązujących kraje członkowskie. Błyskawicznie wdrażają obligatoryjne przepisy, w tym integrowanej ochrony, wykorzystując w ostateczności syntetyczne środki ochrony roślin, i tylko wtedy, gdy nie ma innego antidotum. A środków ochrony roślin i tak zużywamy mniej niż kraje „starej piętnastki”, z banalnych powodów – ekonomicznych.
 

Katarzyna Kupczak

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Proszę podać swoje imię
Wpisz swój komentarz

Polityka Prywatności