Koszty rosną szybciej niż ceny
Znany belgijski sadownik i członek dużej spółdzielni, Xavier Laduron, w rozmowie z holenderskim portalem AGF mówi o coraz trudniejszej sytuacji europejskich gospodarstw sadowniczych. W ciągu ostatnich pięciu lat koszty produkcji gwałtownie wzrosły, natomiast ceny sprzedaży pozostały na podobnym poziomie lub nawet spadły. Skąd my to znamy... Identyczny problem dotyka nas w Polsce. Inne są co prawda ceny, ale stosunek kosztów do możliwości sprzedaży jest praktycznie identyczny jak na zachodzie Europy.
Niższe zbiory nie rozwiążą problemu
Sadownik podkreśla, że mniejsze zbiory w bieżącym sezonie mogą chwilowo wpłynąć na wzrost cen, ale nie zmienią sytuacji strukturalnej i nie uzdrowią branży. Wielkość zbiorów wpływa na przebieg jednego sezonu, ale nie rozwiązuje problemu stale rosnących kosztów produkcji. W Polsce też liczymy na wyższe ceny w bieżącym sezonie z powodu najniższych od lat plonów, ale na razie cenniki są rozczarowujące.
Ceny detaliczne powinny wzrosnąć
Według sadownika jedną z możliwości poprawy sytuacji jest wzrost cen detalicznych. Jako przykład podaje belgijskiego lub holenderskiego Elstara, którego cena detaliczna mogłaby wynosić 4,00 EUR/kg. Krótko mówiąc, regularne ceny detaliczne powinny wzrosnąć. Swoją drogą podobny postulat widzieliśmy na plakatach Związku Sadowników RP we wrześniu 2021 roku. Wówczas bardziej podkreślano wzrost udziału producenta w cenie detalicznej do 50%.
W rozmowie z portalem AGF Xavier Laduron przywołuje bardzo obrazowy przykład. Zachodni konsumenci nie mają problemu z zapłaceniem za telefon 1500 euro, wiedząc, że jego wyprodukowanie kosztuje 300 euro. Równocześnie pyta, dlaczego sadownik nie mógłby otrzymywać 1 euro za jabłka, które będą sprzedane po 4 euro.
W Europie może zabraknąć sadowników
Jeżeli ceny nie poprawią się w najbliższym czasie, europejski sektor jabłek może stracić dużą część producentów. Najbardziej narażone są mniejsze i tradycyjne gospodarstwa, które mają ograniczone możliwości negocjowania cen oraz niewielki dostęp do bezpośredniej sprzedaży.
Lepszą pozycję mają firmy wyspecjalizowane w marketingu, dostawach bezpośrednich do supermarketów lub sprzedaży własnymi kanałami. Typowy sadownik, uzależniony od pośredników, ma znacznie mniej możliwości poradzenia sobie z kryzysem.
Pamiętajmy jednak, że jest to belgijski punkt widzenia przedstawiony w rozmowie z holenderskim portalem AGF i w tym przypadku można polemizować z autorem tych słów, ponieważ w Polsce panują zupełnie inne realia. Wielu naszych rozmówców stwierdzi, że w najtrudniejszej sytuacji są u nas największe gospodarstwa, które całkowicie zależą od pracowników sezonowych i mają najwyższe koszty stałe. Z kolei ci, którzy własnymi siłami są w stanie wykonać większość prac, poradzą sobie lepiej w trudnych czasach.
Źródło: www.agf.nl
