Sad24
StoryEditor

Ukraina i Mołdawia dyktują ceny jabłek przemysłowych? Prezes ZSRP podważa tłumaczenia przetwórców

Data:  18 października 2026Autor:
18 października 2026

Polska jest największym producentem koncentratu jabłkowego w Europie. Dlaczego więc o cenach naszych jabłek przemysłowych mają decydować tańsze oferty z Ukrainy i Mołdawii? I czy rzeczywiście tylko światowy rynek odpowiada za tak niskie stawki? Zwłaszcza że część międzynarodowych koncernów ma zakłady w kilku krajach i sama ustala ceny, po jakich handlują między sobą.

Polska jest największym producentem koncentratu jabłkowego w Europie. Dlaczego więc o cenach naszych jabłek przemysłowych mają decydować tańsze oferty z Ukrainy i Mołdawii? I czy rzeczywiście tylko światowy rynek odpowiada za tak niskie stawki? Zwłaszcza że część międzynarodowych koncernów ma zakłady w kilku krajach i sama ustala ceny, po jakich handlują między sobą.

Dziś, w niedzielę, 18 października, w programie „Tydzień” na antenie TVP1 spotkali się Mirosław Maliszewski, prezes Związku Sadowników RP, oraz Andrzej Gajowniczek, członek zarządu Krajowej Unii Producentów Soków (KUPS). Na tę rozmowę wielu sadowników czekało. Tegoroczne zbiory jabłek są mniejsze, a ceny skupu niższe niż przed rokiem. Poza tym przedstawiciele zakładów przetwórczych rzadko publicznie tłumaczą, dlaczego płacą tak mało za surowiec. Andrzej Gajowniczek przedstawił swoje argumenty, ale Mirosław Maliszewski niemal każdy z nich podważył.

Dlaczego Ukraina i Mołdawia mają wpływać na ceny polskich jabłek?

Andrzej Gajowniczek tłumaczył, że ceny jabłek przemysłowych zależą od sytuacji na światowym rynku koncentratu. Jego zdaniem powinniśmy patrzeć na Ukrainę, Mołdawię i Turcję, gdzie produkcja jest znacznie tańsza, a koncentrat ma niższe ceny niż polski. To właśnie takie oferty regulują ceny na rynku światowym. Do tego koncentrat jabłkowy jest dziś tańszy niż przed rokiem. Zakłady nie mogą więc płacić sadownikom więcej za surowiec, skoro same otrzymują mniej za gotowy produkt. Tym bardziej że rosną również koszty energii, paliwa i pracy.

Mirosław Maliszewski nie przyjął jednak takiego tłumaczenia. Przecież tegoroczne zbiory jabłek w Polsce i innych krajach Unii Europejskiej są mniejsze niż przed rokiem. Popyt również nie spadł na tyle, żeby uzasadnić tak duże obniżki. Owszem, przy obecnej sytuacji na rynku koncentratu złotówka za kilogram jabłek przemysłowych może być nierealna. Ale ceny na poziomie 50–55 groszy nie mają, jego zdaniem, żadnego uzasadnienia. Jego zdaniem zachowanie części zakładów przetwórczych wobec polskich sadowników jest karygodne.

Polska produkuje najwięcej koncentratu w Europie. Kto więc dyktuje ceny?

Mirosław Maliszewski całkowicie nie zgodził się też z argumentem, że polskie przetwórnie muszą dostosowywać się do cen proponowanych przez Ukrainę i Mołdawię. Polska przecież sama należy do największych producentów koncentratu jabłkowego na świecie. Dlaczego więc mielibyśmy jedynie przyjmować ceny, które dyktują nam inni? – Nie bądźmy tak skromni – zwrócił się do przedstawiciela przetwórców.

Andrzej Gajowniczek przyznał, że jesteśmy największym producentem koncentratu jabłkowego w Europie, ale na świecie wyprzedzają nas Chiny i Stany Zjednoczone. Sama wielkość produkcji nie oznacza jeszcze, że możemy dyktować ceny. Zwłaszcza gdy koncentrat z Ukrainy czy Mołdawii jest oferowany o kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt procent taniej.

Tyle że – jak argumentował Mirosław Maliszewski – część największych koncernów przetwórczych ma zakłady zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie. Produkują więc koncentrat za wschodnią granicą, a następnie przewożą go do własnych zakładów w Polsce. Cenę takiej transakcji ustalają między sobą firmy należące do tego samego koncernu.

Czy można więc traktować takie ceny jako niezależne ceny światowego rynku? Zdaniem prezesa ZSRP nie. Tym bardziej że mówimy o dużych koncernach, które same mają wpływ na handel koncentratem. Mirosław Maliszewski zarzucił części z nich wykorzystywanie swojej pozycji do narzucania polskim sadownikom zbyt niskich stawek za jabłka.

Koncentrat z Ukrainy i Mołdawii. Przedstawiciel KUPS mówi o nieuczciwych praktykach

Co ciekawe, również Andrzej Gajowniczek miał zastrzeżenia do postępowania części przetwórców w Polsce. Przyznał, że niektóre firmy sprowadzają tańszy koncentrat z Ukrainy i Mołdawii, a następnie go mieszają. Takie działania nazwał nieuczciwą praktyką. Firmy kupujące tańszy produkt ze Wschodu mogą oferować koncentrat po niższych cenach. Z kolei zakładom, które nie korzystają z takiego importu, trudno z nimi konkurować i jednocześnie płacić sadownikom więcej za jabłka.

Przedstawiciel KUPS przyznał też, że nie chronimy dostatecznie własnego rynku. Koncentrat z Mołdawii trafia do nas bez cła. W przypadku Ukrainy mówił o kontyngentach ilościowych, po których wyczerpaniu obowiązuje 18-procentowe cło. Jego zdaniem również te opłaty mogą być omijane poprzez sprowadzanie koncentratu za pośrednictwem innych krajów.

A co na to Mirosław Maliszewski? Nie zaprzeczał, że koncentrat z Ukrainy trafia do Polski i wpływa na ceny. Przypomniał jednak, że wielkość tego importu nie przekracza 10% polskiej produkcji koncentratu. Jak duży wpływ na cały rynek może mieć taka ilość? Prezes ZSRP zgodził się, że import koncentratu z Ukrainy jest jednym z powodów, dla których ceny jabłek przemysłowych są niższe niż przed rokiem. Ale to nadal nie tłumaczy obniżek do poziomu 50–55 groszy za kilogram. Jego zdaniem za tak niskimi stawkami stoją również działania części międzynarodowych koncernów przetwórczych.

„To jest biznes”. Czy sadownicy porozumieją się z przetwórcami?

Czy sadownicy i przetwórcy mają szansę się porozumieć? Takie pytanie padło pod koniec programu.

– To jest biznes – odpowiedział Andrzej Gajowniczek. Jeśli koncentrat tanieje, zakłady nie mogą płacić więcej za jabłka. A gdy jedne firmy obniżają ceny, pozostałe również muszą się z tym liczyć.

Na zakończenie prowadzący wyraził nadzieję, że obie strony znajdą porozumienie. Mirosław Maliszewski odpowiedział, że również na to liczy. Ma jednak nadzieję, że najpierw zmieni się sposób myślenia środowiska, które reprezentuje Andrzej Gajowniczek.

Źródło: TVP1, „Tydzień”, 18 października 2026 r.

18. październik 2026 09:46