Nawet 30% jabłek w Nowej Zelandii zostanie na drzewach

jabłka na drzewach w nowej zelandii

W Nowej Zelandii trwa obecnie szczyt zbiorów jabłek. W regionie brakuje około 13 000 pracowników. Z tego powodu sadownicy zapowiadają usuwanie sadów i zrywanie dzierżaw. Szacuje się, że około 30% jabłek zostanie na drzewach.

Problemy z siłą roboczą nie są nowością. Wielu sadowników w Nowej Zelandii pozbywa się części nasadzeń. Są oni zdania, że lepiej jest produkować mniej, niż tracić. W niepewnych czasach nie mogą zaryzykować kolejnego, nieudanego sezonu. Co więcej są oni zdania, że obecny sezon trzeba spisać na straty.

Odsetek strat zależy od tego jakie dany producent ma odmiany. Szacuje się, że około 30% zbiorów zostanie niezebranych. Niewykluczone, że jabłka deserowe trafią później do przetwórstwa, aby zminimalizować straty. Więksi sadownicy są w opisywanej sytuacji bardziej poszkodowani.

Z powodu polityki rządu zarówno australijskiego i nowozelandzkiego, czyli zamykania granic, na zbiory jabłek nie przyjechała wystarczająca liczba pracowników. Odbije się to zarówno na ekonomii regionu, jak i na portfelach konsumentów, którzy już w niedalekiej przyszłości będą płacić znacznie więcej za warzywa i owoce.

źródło: stuff.co.nz

 

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Wpisz swoje imię
Wpisz treść komentarza

Polityka Prywatności