W 2017 roku miał zaledwie sześć tuneli zajmujących pół hektara. Wtedy to właśnie truskawki były dodatkiem do jabłoni. Dziś proporcje zmieniły się całkowicie. W Goliankach gospodarstwo KRAWLAND ma już 7,5 ha tuneli z truskawkami powtarzającymi owocowanie, uprawianymi na rynnach w matach kokosowych.
Pan Karol był jednym z pionierów takiej produkcji w swoim regionie. Kiedy zaczynał, podobnych gospodarstw było niewiele. Przez kolejne lata stopniowo powiększał powierzchnię, zdobywał doświadczenie i dopracowywał technologię. Dziś trudno już mówić o zwykłej uprawie truskawek. To specjalistyczna produkcja, w której niemal wszystko jest precyzyjnie zaplanowane. Samo założenie hektara takiej plantacji wymaga ogromnych nakładów. Koszt to od 800 tys. do nawet miliona złotych na hektar. A przecież wybudowanie tuneli i zakup wyposażenia to dopiero początek wydatków.
Tutaj nawet jeden błąd może słono kosztować
Truskawki rosną na rynnach, w podłożu kokosowym. Nawadnianie, nawożenie, ochrona i organizacja zbiorów wymagają stałej kontroli. Przy tak dużej powierzchni nie można pozwolić sobie na przypadek. Dobrym przykładem jest tegoroczny sezon. Wiosną temperatura spadła do -6°C, kiedy rośliny były już w zaawansowanej fazie kwitnienia. Trzeba było uruchomić nagrzewnice, kominki i dodatkowo zabezpieczać tunele. Tam, gdzie ochrona była najskuteczniejsza, udało się utrzymać około +2°C i praktycznie uniknąć strat.
Później przyszła zupełnie inna skrajność. W czerwcu temperatura w tunelach przekraczała 40°C. Nawadnianie pracowało niemal przez cały dzień, a rośliny i tak miały problemy z normalnym funkcjonowaniem. W takich warunkach nawet awaria jednego elementu systemu może oznaczać poważne straty.
Do tego dochodzi duża presja ze strony szkodników i chorób. W Krawlandzie podstawą technologii jest ochrona biologiczna. W tunelach regularnie wprowadzane są organizmy pożyteczne, które pomagają ograniczać populacje szkodników. To konieczne również dlatego, że owoce trafiają do wymagających odbiorców, w tym sieci handlowych, które bardzo restrykcyjnie podchodzą do pozostałości środków ochrony roślin.
Gospodarstwo specjalizuje się w czterech odmianach: ‘Hademar’, ‘Karima’, ‘Vivara’ i ‘Florice’. Każda ma swoje zalety. Jedna lepiej plonuje, inna wyróżnia się smakiem, a jeszcze inna trwałością w transporcie. Dobór odmian również jest częścią strategii sprzedaży. Nie chodzi przecież tylko o zebranie dużej ilości owoców, ale także o to, żeby można było je sprzedać odpowiednim odbiorcom.
Nie znalazł idealnej maty, więc opracował własną
Co ciekawe, po latach pracy na matach kokosowych różnych producentów pan Karol doszedł do wniosku, że każda ma jakieś zalety, ale żadna nie odpowiada mu w stu procentach. Zamiast pogodzić się z dostępną ofertą, postanowił stworzyć własne podłoże. Nawiązał kontakt bezpośrednio z producentem na Sri Lance i dwukrotnie pojechał tam osobiście. Wspólnie opracowali matę kokosową dostosowaną do jego wymagań i sposobu prowadzenia uprawy.
Pierwsze partie przez dwa lata testował wyłącznie we własnym gospodarstwie. Chciał sprawdzić nie tylko zachowanie roślin w pierwszym sezonie, ale również to, jak mata sprawdza się podczas kolejnego roku użytkowania. Dziś opracowane przez niego maty Krawland są wykorzystywane na całej powierzchni gospodarstwa. Co więcej, trafiły również do sprzedaży. W ten sposób doświadczenie zdobyte przy produkcji truskawek stało się podstawą kolejnej gałęzi działalności.
11 ton jednego dnia. Ale rynek też się zmienia
A o jakiej skali produkcji mówimy? W rekordowym dniu w Krawlandzie zebrano aż 11 ton truskawek. W szczycie zbiorów pracowało 47 osób. Przy takich ilościach nie można rano rozpocząć zbioru, a po południu dopiero szukać kupca. Wszystko musi być wcześniej zaplanowane, bo owoce trzeba przecież szybko sprzedać.
Czy jednak tak specjalistyczna produkcja jest sposobem na uniknięcie problemów, z którymi od lat mierzą się sadownicy? Niekoniecznie. Rynek truskawek również staje się coraz bardziej wymagający. Tuneli przybywa, a wraz z nimi rośnie podaż owoców. Pan Karol przyznaje, że średnia cena sprzedaży truskawek była w tym sezonie o ponad 2 zł/kg niższa niż rok wcześniej. Przy takiej skali produkcji to ogromna różnica.
I nie można zapominać o jeszcze jednej rzeczy. To nie jest uprawa, w którą wystarczy zainwestować duże pieniądze, żeby zacząć zarabiać. Wymaga ogromnej wiedzy i doświadczenia, które zdobywa się przez kolejne sezony. Tu wszystko musi ze sobą współgrać, od nawadniania i nawożenia po ochronę roślin. Jeden błąd może przekreślić cały sezon, a przy tak dużych nakładach finansowych straty mogą być naprawdę dotkliwe. Dlatego gospodarstwo szuka również kolejnych możliwości sprzedaży. Pan Karol myśli o eksporcie dużych, jednorodnych partii owoców bezpośrednio na zagraniczne rynki.
Tegoroczną wizytę w Krawlandzie odbyliśmy wspólnie z doradcami terenowymi PROCAM w ramach ich szkolenia. Pełną historię rozwoju gospodarstwa i szczegóły specjalistycznej uprawy truskawek mogliście przeczytać w ostatnim wydaniu czasopisma „Jagodowe.pl”.
