Niemcy – tanie jabłka, a koszty produkcji wciąż rosną
Niemieccy sadownicy narzekają przede wszystkim na bardzo wysokie koszty pracy. Minimalna stawka godzinowa wynosi obecnie 13,90 EUR brutto (około 61 zł za godzinę). Nieraz informowaliśmy Was również o wyjątkowo niskich cenach jabłek w sezonie 2025/2026. W sierpniu wysortowane i zapakowane jabłka kosztowały zaledwie 0,36 EUR/kg (1,58 zł/kg). Eksperci nie mają złudzeń, że jeśli sytuacja się nie zmieni, w kolejnych latach w Niemczech będzie ubywać zarówno sadowników, jak i sadów.
Raczej wina marketów
Nie brakuje jednak opinii, że to wcale nie koszty pracy są największym problemem. Zdaniem części niemieckiej branży stały się one wygodnym wytłumaczeniem niemal wszystkich trudności. Tymczasem w zachodniej prasie branżowej trafiamy na publikację, której autorzy wskazują zupełnie innego winowajcę – sieci handlowe i ceny detaliczne jabłek, które od lat niewiele się zmieniają.
Autorzy zwracają uwagę, że od dekady krajowe jabłka kosztują w niemieckich sklepach najczęściej od 2,00 do 3,00 EUR/kg (około 9–13 zł/kg). W tym samym czasie ceny owoców pestkowych, jagodowych czy winogron deserowych wzrosły do 4,00–5,00 EUR/kg (około 18–22 zł/kg). Dlaczego więc jabłka nadal pozostają tak tanie?
Powodem – podobnie jak w Polsce – ma być duża koncentracja handlu w rękach kilku sieci, które mają tysiące sklepów. Koszty produkcji, sortowania, pakowania i transportu rosną, ale ceny jabłek na półkach nie nadążają za tymi podwyżkami. Według autorów publikacji największy ciężar tej sytuacji ponoszą producenci. Skąd my to znamy...
Receptą miałaby być zmiana sposobu dystrybucji jabłek. Tylko że autorzy nie podają żadnego konkretnego pomysłu, jak miałoby to wyglądać. Nie wskazują też przykładu rynku, na którym udało się już rozwiązać podobny problem.
Sadownik w Niemczech coraz bardziej zadłużony
Niskie ceny sprzedaży i rosnące koszty produkcji odbijają się również na finansach niemieckich gospodarstw sadowniczych. Jak wskazują autorzy publikacji, coraz większą część ich zobowiązań stanowią kredyty, a zadłużenie branży systematycznie rośnie. Wszyscy doskonale wiemy, że bez odpowiednio wysokich dochodów dalsze zadłużanie się jest drogą donikąd.
Gospodarstwa potrzebują pieniędzy nie tylko na bieżące wydatki, ale również na kolejne inwestycje. A przecież sadownik musi odnawiać nasadzenia, modernizować zaplecze techniczne i coraz więcej wydawać na pracowników. Jeśli ceny sprzedaży nie rosną wraz z kosztami, coraz trudniej znaleźć na to środki bez sięgania po kredyt.
Pieniądze na poprawę płynności finansowej muszą pochodzić przede wszystkim ze sprzedaży jabłek po wyższych cenach. Zdaniem autorów niemieckiej publikacji nie będzie to jednak możliwe bez zmiany modelu dystrybucji albo dobrej woli największych sieci handlowych. A na tę ostatnią raczej nie ma co liczyć.
Taką tezę stawiają dziś autorzy analizujący sytuację na niemieckim rynku jabłek. Albo zmieni się sposób handlu tymi owocami, albo niemieckie sadownictwo będzie coraz szybciej zjeżdżać po równi pochyłej. Znamy przecież te problemy również z Polski. A krytycy postulatów branży sadowniczej od lat wskazują najprostszy, ich zdaniem, sposób rozwiązania problemu – zmniejszenie produkcji.
Źródło: Fruchtportal.de.
