czereśnie market
StoryEditor

Czereśnie – mniej niż połowa ceny detalicznej dla sadownika. Gdzie trafiała różnica?

Data:  21 lipiec 2025Autor:
21 lipiec 2025
Czy zarobienie 10, 12 czy nawet 15 zł na każdym kilogramie czereśni to dużo? Zależy, ile ogniw pośredniczy w handlu i jak rozkładają się marże. Po sezonie pytamy, czy właśnie taki model handlu musi nam towarzyszyć?
Czy zarobienie 10, 12 czy nawet 15 zł na każdym kilogramie czereśni to dużo? Zależy, ile ogniw pośredniczy w handlu i jak rozkładają się marże. Po sezonie pytamy, czy właśnie taki model handlu musi nam towarzyszyć?

1/3 ceny detalicznej dla sadownika


Jeśli chodzi o handel owocami w Polsce, często zdarza się tak, że różnica między ceną dla producenta, a ceną detaliczną bywa bardzo duża, czy wręcz niezdrowo duża. Pod tego typu publikacjami od razu pojawiają się komentarze, że to norma na Zachodzie. Przeczytamy również, że tam producent otrzymuje zaledwie 1/4 ceny detalicznej. Z drugiej strony zła norma na zachodzie Europy nie musi przecież być naszą codziennością.
Weźmy jako przykład czereśnie i różnice w cenach z pierwszej połowy lipca. Jesteśmy już praktycznie „po sezonie”, więc możemy odnieść się do zjawiska z pewnej perspektywy czasu. Mamy przecież wolny rynek i każdy może rozpocząć działalność gospodarczą, więc przedstawiamy wyłącznie „suche” liczby i zapytamy retorycznie, gdzie trafiała różnica w cenach?

Ceny czereśni w marketach w lipcu


Jeśli chodzi o pierwszy tydzień lipca, przypominamy, że cena za owoce powyżej 22 mm średnicy była w skupach na poziomie 8,00 – 9,00 zł/kg. Równocześnie cena za czereśnie powyżej 24 mm średnicy najczęściej nie przekraczała 10,00 zł/kg. W tym samym czasie, te same czereśnie kosztowały w marketach najczęściej 20,00 – 25,00 zł/kg. Równocześnie spotykaliśmy się z 2 – 3 dniowymi promocjami po 15,00 zł/kg.
W połowie miesiąca stawki wzrosły do 12,00 – 13,00 zł/kg w licznych punktach skupu. Równocześnie wzrosły też ceny w marketach, które wówczas zawierały się w przedziale 25,00 – 30,00 zł/kg

Nie potrafimy się zrzeszać i przez to tracimy


Przy tego typu porównaniach równie szybko usłyszymy o wysokich kosztach, które ponoszą przecież ogniwa łańcucha dostaw. Tak się składa, że wszyscy mają koszty, a największe koszty i przede wszystkim największe ryzyko ponosi sadownik. Dlatego w skrajnym przypadku otrzymuje zaledwie 1/3 ceny detalicznej owocu, który najczęściej nie jest ani przesortowany, ani przepakowany po tym, kiedy opuści sad...
Winy można doszukiwać się nie tylko w ogniwach pośredniczących w handlu. Produkcja w Polsce jest rozdrobniona, a zrzeszanie się nie jest naszą mocną stroną. Niestety, ale nadal brakuje inicjatyw, w których nawet nieformalnie sadownicy łączą swoje oferty, żeby być bardziej konkurencyjnymi i żeby sprzedawać po wyższych cenach, omijając pośredników.
09. marzec 2026 12:48