Czy zarobienie 10, 12 czy nawet 15 zł na każdym kilogramie czereśni to dużo? Zależy, ile ogniw pośredniczy w handlu i jak rozkładają się marże. Po sezonie pytamy, czy właśnie taki model handlu musi nam towarzyszyć?
1/3 ceny detalicznej dla sadownika
Jeśli chodzi o handel owocami w Polsce, często zdarza się tak, że różnica między ceną dla producenta, a ceną detaliczną bywa bardzo duża, czy wręcz niezdrowo duża. Pod tego typu publikacjami od razu pojawiają się komentarze, że to norma na Zachodzie. Przeczytamy również, że tam producent otrzymuje zaledwie 1/4 ceny detalicznej. Z drugiej strony zła norma na zachodzie Europy nie musi przecież być naszą codziennością.
Weźmy jako przykład czereśnie i różnice w cenach z pierwszej połowy lipca. Jesteśmy już praktycznie „po sezonie”, więc możemy odnieść się do zjawiska z pewnej perspektywy czasu. Mamy przecież wolny rynek i każdy może rozpocząć działalność gospodarczą, więc przedstawiamy wyłącznie „suche” liczby i zapytamy retorycznie, gdzie trafiała różnica w cenach?
Ceny czereśni w marketach w lipcu
Jeśli chodzi o pierwszy tydzień lipca, przypominamy, że cena za owoce powyżej 22 mm średnicy była w skupach na poziomie 8,00 – 9,00 zł/kg. Równocześnie cena za czereśnie powyżej 24 mm średnicy najczęściej nie przekraczała 10,00 zł/kg. W tym samym czasie, te same czereśnie kosztowały w marketach najczęściej 20,00 – 25,00 zł/kg. Równocześnie spotykaliśmy się z 2 – 3 dniowymi promocjami po 15,00 zł/kg.
W połowie miesiąca stawki wzrosły do 12,00 – 13,00 zł/kg w licznych punktach skupu. Równocześnie wzrosły też ceny w marketach, które wówczas zawierały się w przedziale 25,00 – 30,00 zł/kg
Nie potrafimy się zrzeszać i przez to tracimy
Przy tego typu porównaniach równie szybko usłyszymy o wysokich kosztach, które ponoszą przecież ogniwa łańcucha dostaw. Tak się składa, że wszyscy mają koszty, a największe koszty i przede wszystkim największe ryzyko ponosi sadownik. Dlatego w skrajnym przypadku otrzymuje zaledwie 1/3 ceny detalicznej owocu, który najczęściej nie jest ani przesortowany, ani przepakowany po tym, kiedy opuści sad...
Winy można doszukiwać się nie tylko w ogniwach pośredniczących w handlu. Produkcja w Polsce jest rozdrobniona, a zrzeszanie się nie jest naszą mocną stroną. Niestety, ale nadal brakuje inicjatyw, w których nawet nieformalnie sadownicy łączą swoje oferty, żeby być bardziej konkurencyjnymi i żeby sprzedawać po wyższych cenach, omijając pośredników.

