Koniec zbiorów 2026 i obawa o podaż
Zbiory jabłek deserowych w zasadzie możemy uznać za zakończone. W drugiej połowie października trwała jeszcze sprzedaż jabłek bezpośrednio ze zbiorów, także tych z drugiego rwania. Nadal nie brakuje sadowników, którzy z powodu przymrozków i niższych plonów wcale nie uruchamiali chłodni i sprzedają całość zbiorów na bieżąco. Krótko mówiąc, było i nadal jest czym handlować.
– Co roku to obserwujemy i obawiam się, że będzie podobnie. W listopadzie prawdopodobnie podaż jabłek na rynku będzie mniejsza, a sadownicy będą wstrzymywali się ze sprzedażą w oczekiwaniu na wyższe ceny. Oczywiście nie można mieć o to pretensji, ale na dłuższą metę taka postawa może zadziałać na naszą niekorzyść – mówi nam Hanka Sobczyńska ze Spółdzielni Ogrodniczej w Grójcu.
Dobry eksport, przede wszystkim Egipt
Pytamy o eksport, który nasza rozmówczyni od razu ocenia jako bardzo dobry. Pani Hanka wspomina o danych za wrzesień i jej zdaniem wyniki za październik również będą bardzo dobre. Gala dobrze sprzedaje się także na najdalszych rynkach i w krajach arabskich.
– Dziś kierunkiem numer jeden jest zdecydowanie Egipt, który swoją drogą staje się coraz bardziej wymagającym rynkiem. Obecnie sprzedajemy tam Galę i Goldena. W kolejnych miesiącach będziemy systematycznie włączać do oferty Red Jonaprince‘a i Idareda. Niemniej popyt z tego kierunku jest bardziej niż zadowalający – dodaje nasza rozmówczyni.
Ceny powinny wzrosnąć
– Wszystkie liczby i szacunki, obecnie wysyłane za granicę ilości, a także przeczucie każą prognozować wzrost cen jabłek deserowych w listopadzie i grudniu. Nie powiem, że jestem tego pewna, ale jestem o tym przekonana. Z drugiej strony absolutnie nie spodziewałabym się „rewelacji” i gwałtownych, skokowych podwyżek – wyjaśnia Hanka Sobczyńska.
Następnie przestrzega przed wstrzymywaniem sprzedaży „na siłę”. W dłuższej perspektywie takie podejście wyrządza więcej szkody niż pożytku. Najlepiej przekonaliśmy się o tym w przypadku sprzedaży Gali w grudniu ubiegłego roku. Była akceptowalna cena i był kupiec, ale nie sprzedawaliśmy. Później kupca już nie było, ponieważ na rynku pojawiły się owoce z półkuli południowej...
– Systematyczność to z naszego punktu widzenia, jako kraju uzależnionego od eksportu, znacznie lepsza strategia w handlu. Nawet jeśli chcemy długo przechowywać jabłka, to ich jakość powinna decydować o terminie sprzedaży. A to nadal nie jest tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać – precyzuje.
Brak popytu na „stare jabłka”
Jeśli chodzi o „stare jabłka”, to w tej spółdzielni o nowe zbiory zahaczył jedynie Red Jonaprince. Są jeszcze bardzo nieliczni sadownicy, którzy mają w chłodniach jabłka z ubiegłego sezonu. Problem w tym, że nie sposób znaleźć na nie nabywców, jeśli mają trafić na rynek jako jabłka deserowe.
