Jabłka przemysłowe – aktualne ceny
W punktach skupu lokalnie coraz częściej widzimy stawki 0,60 czy 0,61 zł/kg. W zagłębiu grójeckim ceny są jeszcze raczej nieco poniżej 0,60 zł/kg. Nie zmienia to faktu, że dostawy surowca już wyraźnie spadły. Tak jak prognozowaliśmy wspólnie z licznymi sadownikami, jeszcze w październiku zbiory zakończą się w skali kraju.
Dziś chcemy poruszyć inny temat – praktykę, która w tym roku występuje w znacznie mniejszej skali, ale nadal się z nią spotykamy. Chodzi o spekulacje na jabłkach przemysłowych. W poprzedniej dekadzie stawki po zbiorach raczej rosły w listopadzie. Było to zjawisko na tyle częste i powtarzalne, że ostatnie partie jabłek przemysłowych z października – szczególnie Idareda – czekały na sprzedaż jeszcze dwa lub trzy tygodnie...
Co zrobią spekulanci, gdy pojawi się plotka?
W tym sezonie zbiory są znacznie niższe, więc i skala „podwórkowych zapasów” jest znacznie mniejsza. Jednak gdy ceny rosną, mniej chętnie sprzedajemy surowiec i to fakt. Mniej chętnie sprzedają go także przedsiębiorcy, którzy nim handlują. Gdy mają informacje o wzroście cen w przetwórni, dostarczą surowiec za dzień czy dwa i nie ma w tym nic dziwnego – każdy grosz się liczy.
Jakkolwiek źle by to zabrzmiało, niebezpieczeństwem dla sadowników bywają oni sami, a dokładniej – panika sprzedażowa, która pojawia się w określonych momentach. Jeśli teraz dostawy się zmniejszają, a przetwórcy będą podnosić cenę po groszu, nie dostając surowca z podwórek, to co wtedy?
Wtedy być może zdecydują się na „stary numer”, który działa od 30 lat. Sadownicy usłyszą plotkę o nadchodzących obniżkach i ruszą na punkty skupu. Wtedy wygrywają emocje. Lata mijają, a te same zagrywki psychologiczne nadal bywają szalenie skuteczne, choć młodsze pokolenie nie jest już na nie tak podatne.
Inni sprzedają na bieżąco
W kontrze do spekulantów przybywa sadowników, którzy sprzedają surowiec na bieżąco przez cały sezon. Przede wszystkim mówimy o producentach skupiających się na produkcji jabłek deserowych. Przykładowo, gdy w trakcie sezonu uzbierają ilość surowca potrzebną do zasypania ciężarówki, dzwonią po transport. Zalety? Przede wszystkim w takim modelu nie zadziała wspomniana narracja o obniżkach, ponieważ sadownicy nie będą mieli zapasów. Handel i przetwórstwo będą przebiegały znacznie płynniej.
