Sad24
StoryEditor

Jabłka zostaną pod drzewami. Sadownik policzył, dlaczego nie opłaca się ich zbierać

Data:  15 października 2026Autor:
15 października 2026

Jabłka są, ale nikt ich nie zbierze. Przynajmniej nie po to, żeby zawieźć je do skupu. Pan Damian ze Skrzeszewa dokładnie przeliczył koszty i doszedł do wniosku, że przy obecnych cenach zbiór jabłek przemysłowych po prostu mu się nie opłaca.

Jabłka są, ale nikt ich nie zbierze. Przynajmniej nie po to, żeby zawieźć je do skupu. Pan Damian ze Skrzeszewa dokładnie przeliczył koszty i doszedł do wniosku, że przy obecnych cenach zbiór jabłek przemysłowych po prostu mu się nie opłaca.

O Sadzie Skrzeszewo (niedaleko Koszalina) pisaliśmy już wcześniej, kiedy jego właściciele zdecydowali się na nietypową formę sprzedaży bezpośredniej. Przy drodze ustawili stary wóz, na którym wykładają jabłka. Nie ma tam sprzedawcy, kasy ani nikogo, kto pilnowałby pieniędzy. Klienci sami wybierają owoce i zostawiają zapłatę w skarbonce.

Ten pomysł miał pomóc w poprawie opłacalności gospodarstwa. Sad położony jest z dala od większych zagłębi sadowniczych, a pan Damian nie ukrywa, że z roku na rok coraz trudniej utrzymać rodzinną produkcję. Sprzedaż bezpośrednia daje jednak nadzieję. Gorzej wygląda sytuacja z jabłkami przemysłowymi.

Przy 40 groszach nie widzi sensu zbierać jabłek

Dlaczego w tym roku rezygnuje ze zbioru jabłek przemysłowych i sprzedaż na punktach skupu? W jego okolicy za takie owoce można obecnie otrzymać od 40  do 50 groszy za kilogram. Niby zawsze lepiej coś sprzedać, niż zostawić jabłka pod drzewami. Tylko czy faktycznie jest to opłacalne, czy po prostu ratujemy sumienie?

Nasz rozmówca zwraca uwagę przede wszystkim na koszty. Jabłka trzeba zebrać, załadować i dostarczyć do skupu. Tymczasem gospodarstwo znajduje się daleko od większych ośrodków produkcji sadowniczej, a transport kosztuje. Do tego dochodzi koszt samego zbioru. Rodzina nie jest w stanie samodzielnie zebrać tak dużej ilości owoców, dlatego musiałaby zatrudnić dodatkowe osoby. Przy obecnych cenach skupu sadownik nie widzi możliwości, żeby całe przedsięwzięcie przyniosło gospodarstwu opłacalny dochód. Jeśli wszytskie jabłka zostałyby zebrane można byłoby mówić o wyjściu na zero. 

Jabłka zamiast do skupu mogą trafić bezpośrednio do klientów

Pan Damian nie chce jednak, żeby wszystkie owoce się zmarnowały. Dlatego zaprasza osoby, które potrzebują jabłek na soki, musy, przeciery czy ocet. Przy samoobsługowym wozie wystawia worki po 10 kg. Jabłka na przetwory kosztują 1 zł/kg. Przy większych zamówieniach możliwe jest uzgodnienie niższej ceny i przygotowanie owoców na paletach.

Sadownik zapowiada też, że może zbierać jabłka przemysłowe na konkretne zamówienie, pod warunkiem że kupujący sam odbierze owoce. W ten sposób odpada przynajmniej koszt transportu do skupu.

Na razie sad ratują mieszkańcy

Samoobsługowy wóz pomaga rodzinie utrzymać sad. Pytanie tylko, jak długo da się utrzymać produkcję w ten sposób. Nasz rozmówca chciałby kontynuować rodzinną tradycję, ale trudno podejmować kolejne inwestycje, gdy nie ma pewności, czy produkcja przyniesie dochód. Kredyt w takich warunkach oznaczałby dodatkowe ryzyko. Dziś można zainwestować w gospodarstwo, a za rok znów zastanawiać się, czy ceny pozwolą odzyskać poniesione nakłady.

Właściciele sadu coraz poważniej zastanawiają się więc nad przyszłością gospodarstwa. Być może konieczne będzie znaczne ograniczenie powierzchni i pozostawienie tylko tylu drzew, ile potrzeba do sprzedaży bezpośredniej. 

Historia pana Damiana niestety pokazuje, jak trudna jest dziś sytuacja niektórych mniejszych gospodarstw sadowniczych. Przy niewielkiej skali produkcji koszty zbioru, transportu i utrzymania sadu potrafią pochłonąć znaczną część przychodów. Można szukać nowych rozwiązań, rozwijać sprzedaż bezpośrednią i próbować poprawić opłacalność, ale pozostaje jeszcze jeden problem – niepewność. Bo jak inwestować w gospodarstwo, skoro nie wiadomo, czy w kolejnych latach ceny jabłek pozwolą odzyskać poniesione nakłady? Tym trudniej podjąć taką decyzję, gdy chodzi o rodzinny sad, który chciałoby się przekazać następnemu pokoleniu.

15. październik 2026 17:18