Jabłka na obieranie – mniej chętnych do zakupu
Przeglądając ogłoszenia o zakupie jabłek przemysłowych, widzimy dziś niewielu chętnych do zakupu jabłek na obieranie. Dziś rozmawiamy z przedsiębiorcą, który ma duże doświadczenie w branży i od lat działa w tym sektorze, ale chce pozostać anonimowy. Wyjaśnia nam, dlaczego chętnych do kupowania jest tak niewielu.
– Na wstępie chciałem podkreślić, że produkty z obierania jabłek bardzo słabo się sprzedają. Obieralnie nie pracują pełną parą, a jedynie realizują konkretne zamówienia. Zdecydowanie lepiej jest z gruszką, bo to bardziej niszowy i nowy produkt i o nią odbiorcy faktycznie pytają. Mówiąc dyplomatycznie, z jabłkiem nie jest „kolorowo”... – wyjaśnia przedsiębiorca.
W opinii naszego rozmówcy ogłoszenia, które widzimy w sieci, to tak naprawdę sondowanie rynku i ilości, jakie są dostępne. Stawki z dodawanych ogłoszeń uznaje za nieaktualne, choć sadownicy, których znamy, sprzedają obecnie po 0,85–0,90 zł/kg. Jedna z grup oferuje 1,00 zł/kg netto – 5% masy na „wysuszkę” i odrzuty. Po spadkach cen jabłek przemysłowych wszyscy chcą kupować taniej. Niezmiennie to surowiec na koncentraty jest głównym wyznacznikiem tej części rynku.
Mniej zamówień niż przed rokiem
Sytuacja wygląda podobnie jak w przypadku jabłek przemysłowych. Brakuje zamówień i brakuje kontraktów długoterminowych. Nawet jeśli kontrakty są, to przetwórca może zrobić niewiele, gdy jego odbiorca wybierze tańszą ofertę z importu. Dlatego przedsiębiorcy obierają dziś stosunkowo nieduże ilości do realizacji bieżących zamówień.
– Liczy się tylko cena. Branża spożywcza jest w stanie kupić tańszą kostkę czy ćwiartki jabłek z importu. Dlatego każdy stara się utrzymać swoich odbiorców za wszelką cenę – wyjaśnia brutalne realia rynkowe.
Przede wszystkim bieżące zamówienia
– Większe firmy przed laty wynajmowały chłodnie i kupowały Ligola czy Idareda na zapas, żeby obierać jabłka w miesiącach zimowych. Wówczas kontrakty miały większe znaczenie. Z powodu kosztów energii elektrycznej większość z nich z tego zrezygnowała. Jabłka kupuje się dziś przede wszystkim pod bieżące zamówienia – kontynuuje przedsiębiorca.
Na koniec dodaje, że w segmencie obierania jest tak samo jak w segmencie musów, soków czy koncentratów. Dominuje niepewność. Niepewność spowodowana z jednej strony brakiem kontraktów od odbiorców, co wynika ze spadków ich sprzedaży. Z drugiej strony jest widmo importu przetworów po bardzo konkurencyjnych cenach, co wywiera presję na aktualne ceny zakupu i ogólnie oznacza mniejsze zakupy bez magazynowania.
