Fenomen awokado
Od czasu do czasu spotykamy się ze stwierdzeniem, że „jabłka nie są sexy”. To niestety prawda, ponieważ będąc w Polsce lokalnym produktem masowym, są powszechnie dostępne i zazwyczaj dość tanie w zakupie. Jednak gdyby z jakiegoś powodu „wpompować” w jabłka tyle marketingu i uwagi co w awokado, to da się to zmienić. Rzecz jasna raczej nie wrócimy do spożycia przekraczającego 20 kg rocznie na osobę, ale na pewno da się je poprawić.
Dlaczego nagle mówimy o awokado? Owoc jest hitem sprzedaży. W Europie Zachodniej i w Polsce z roku na rok ustanawia kolejne rekordy sprzedaży. Czy jest smaczny? Obiektywnie awokado nie jest smaczne i raczej niewielu świadomie wybierze je w kontrze do truskawek, borówek czy jabłek w rozumieniu owocu do zjedzenia na świeżo. Konsumenci wybiorą je z innego powodu.
Moda, gwiazdy, diety
Ostatnie lata to popularyzacja diet keto, weganizmu, konkretnych dań i zdrowego stylu życia. Setki influencerów i dietetyków wskazują w swoich filmach i przepisach właśnie na ten owoc, który oczywiście jest wartościowy, ale nadal nie jest smaczny. Poza tym trafia do nas przede wszystkim z Meksyku, Kolumbii czy Dominikany, a więc jest zaprzeczeniem krótkich łańcuchów dostaw i dbania o planetę.
Wszystko to sprawia, że awokado jest sprzedażowym hitem i coraz chętniej po nie sięgamy. W 2010 roku do Polski sprowadzono 2800 ton owoców, a w ubiegłym roku 1700% więcej, czyli ponad 51 tys. ton... Być może ta moda minie, ale póki co uczy nas bardzo wielu lekcji.
Źle wydawane fundusze promocji
Przykład awokado tylko utwierdza nas w przekonaniu, że pieniądze z Funduszy Promocji Owoców i Warzyw nie do końca są wydawane odpowiednio. Pomimo upływu lat i setek apeli oraz próśb nadal gwiazdy muzyki czy znani vlogerzy nie pokazują się z jabłkami. Przez lata zarząd funduszu nie zdecydował się na takie wydanie pieniędzy z naszych faktur. Czy się to komuś podoba, czy nie, filmy w serwisach YouTube, TikTok czy Facebook to dziś najskuteczniejsza droga do podniesienia spożycia.
Smak to nie wszystko
Starszym sadownikom i konsumentom nadal trudno w to uwierzyć. Niestety, wybrane odmiany klubowe jabłek oraz wspomniane awokado utwierdzają nas w przekonaniu, że samym wybornym smakiem nie da się dziś „zawojować” rynku. Chcecie więcej przykładów? Znajdźcie dziś na półkach marketów McIntosha, Fantasię, Kosztelę, Malinówkę czy Delikatesa... To smutne, że konsumentowi w teorii można wmówić dosłownie wszystko.
Darmowa reklama – zróbmy to sami
Podczas 1. edycji Letnich Pokazów Gruszowych mówił o tym Wojciech Kot w kontekście gruszek. W jego opinii i na podstawie obserwacji holenderskich doświadczeń nadal nie do końca doceniamy darmowych narzędzi, dzięki którym możemy promować nasze owoce. Ich piękne zdjęcia, dzielenie się przepisami na wypieki i przetwory w mediach społecznościowych to darmowa promocja, którą możemy robić przez cały rok wśród naszych znajomych, którzy sadownikami nie są. Chociaż tutaj też trzeba oddać szacunek samym sadownikom, którzy próbują robić to na własną rękę, zapraszając telewizję do swoich sadów.
