Pośrednik nie płacił za jabłka – jest postępowanie karne

jabłka Red Jonaprince

Kilka miesięcy temu w środowisku sadowniczym głośna była historia firmy Fruitlead sp. z o.o. kierowanej przez Huberta L. Wielu sadowników, a także grupy producenckie nie otrzymały zapłaty za owoce. Obecnie toczy się sprawa karna wobec wspomnianego przedsiębiorcy. Jak podkreśla sadownik, nie byłoby to możliwe bez pomocy posła Mirosława Maliszewskiego i zmiany adwokata.

Początkowo sadownik z okolic Błędowa, Karol Krawczyk, ostrzegał w sieci innych sadowników przed pośrednikiem, który zalega z zapłatą za odebrany jabłka. Z czasem okazało się, że poszkodowanych jest znacznie więcej. W tym gronie znalazły się również grupy producenckie. Sprawa nabierała rozgłosu.

Pierwotnie sprawa została zgłoszona na policję, jednak nie wszczęto postępowania karnego ze względu na małą szkodliwość czynu. Przedsiębiorca działał dalej, a poszkodowani nie zamierzali odpuścić. W lutym 2020 roku sprawę nagłośniła ekipa programu Interwencja, który wyemitowano na antenie telewizji Polsat. Program nagrano w gospodarstwie państwa Krawczyków.

Schemat działania Huberta L. był następujący. Wiosną 2018 roku, pośrednik kupił od sadownika pierwsze jabłka. Najpierw wzbudził zaufanie płacąc najszybszą formą przelewu. Do współpracy zachęcały stosunkowo małe wymagania i szybka zapłata. W nowym sezonie współpracę wznowiono, jednak zamiast gotówki zgodzono się 60-cio dniowy termin zapłaty faktur. Faktury miały być wystawiane do 15 dnia każdego miesiąca.

Początkowo płatności wpływały terminowo, potem zaczęły się pojawiać opóźnienia. Pan Krawczyk sprzedał towar za 240 000 tysięcy złotych. Po ponagleniach na konto zaczęły wpływać zaległe pieniądze. Niestety, na część towaru nie wystawiono faktur, a jedynie dokumenty PZ. Gdy spłacono należności z faktur, zarówno przelewy i kontakt się urwały. Sadownik nie otrzymał około 120 000 złotych.

Następnie sadownik wynajął dodatkowo firmę windykacyjną, był to kolejny krok w celu odzyskania należnych mu pieniędzy. Ta nie zadziała wystarczająco sprawnie. Dłużnik tuż przed przesłuchaniem wpłacił na konto sadownika 6 000 złotych. W efekcie czego prokurator nie wszczął postępowania karnego. Przelew uznano za gest dobrej woli. Dalszych wpłat nie było.

Z czasem przybywało poszkodowanych. Opisują oni ten sam schemat działania. Początkowo był to bezproblemowy handel, który często opierał się na transakcjach gotówkowych. Z czasem zaczynały pojawiać się opóźnienia i wszelkiego rodzaju kłopoty z wystawianiem faktur i płatnościami.

Poszkodowani oszacowali zaległości ze strony kupującego na około milion złotych. Obecnie toczy się postępowanie karne w tej sprawie.

4 KOMENTARZE

  1. Nie wiem czemu autor artykułu nie wspomniał jaka Polska sieć była odbiorcą firmy Fruitlead sp. z o.o., poszkodowani dlatego szykowali towar bo wiedzieli kto jest odbiorcą ostatecznym, mieli opakowania i etykiety sieci dla której pakowali, przez pośrednika. Ta sieć dlatego ma takie niskie ceny bo kupuje od takich pośredników. Poszkodowanych będzie więcej

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Wpisz swoje imię
Wpisz treść komentarza

Polityka Prywatności