Nowa marka w grupie SADMAX
Trafiliśmy na informację o nowej, ciekawej inicjatywie, której – zdaniem ekspertów – bardzo potrzebujemy jako branża. W odpowiedzi na konkretne wymagania odbiorców w Afryce Północnej grupa producentów SADMAX zdecydowała się na stworzenie własnej marki jabłek deserowych. FRYDERIK powstał z myślą o wysyłkach na rynek egipski.
Kierunek ten, pomimo licznych zawirowań walutowych i okresowo mniejszych zamówień, od lat pozostaje jednym z kluczowych rynków zbytu dla naszych owoców. W zakończonym sezonie znów był numerem 1, odpowiadając za niemal 11% całego naszego eksportu.
– Pomysł na samą nazwę wziął się od imienia mojego syna Fryderyka. Wysyłamy pod nią jabłka do Egiptu. Głównie są to wszystkie paskowane sporty Gali. Są też: Gala Must, Golden Delicious, Idared, Red Jonaprince, Red Cap czy Gloster – mówi nam Łukasz Bitner z grupy SADMAX.
Jabłka FRYDERIK do Egiptu. Co oznacza klasa 1b?
Owoce, które znajdą się w łuszczkach pod tą marką, mają konkretną specyfikację. Nasz rozmówca wyjaśnia, że trafią tam owoce w klasie definiowanej w grupie jako „1b”. Rynek egipski w wielu przypadkach akceptuje drobne, powierzchniowe mankamenty wizualne, o ile utrzymamy wymóg jędrności. Wiemy również, że egipscy importerzy preferują zakupy w niskich cenach, więc jest to podejście zdroworozsądkowe.
– Do wysyłek mogą trafić jabłka z delikatnymi skazami. Takimi bywają na przykład minimalne ordzawienia na Gali po przymrozkach. Oczywiście nie oznacza to, że trafiają tam wyłącznie jabłka z defektami, po prostu je dopuszczamy. Wymagane minimum wybarwienia to 50% powierzchni jabłka, oczywiście z ułożeniem „policzkiem” do góry – precyzuje Łukasz Bitner.
SADMAX stawia na własną markę. Jak zdobyć rozpoznawalność w Egipcie?
Budowanie własnych marek, czy – jak kto woli – brandów, to konieczność na dalekich rynkach, co przyznają nam kolejni eksporterzy. Nie każda marka musi być marką premium i dotyczy to także jabłek. Są marki, które kojarzą się z niską ceną. Są też marki, które definiuje dobry stosunek ceny do jakości, i właśnie z takim przykładem mamy tu do czynienia.
Każdy, kto zna specyfikę rynku egipskiego, powinien przyznać, że jest to świetne podejście. Dla polskiego eksportera to możliwość wysyłki jabłek z minimalnymi niedoskonałościami. Dla importera w Egipcie – rozpoznawalność produktu zgodnego z jego oczekiwaniami i możliwościami sprzedaży.
Właśnie o to chodzi – o rozpoznawalność konkretnego produktu. Opisujemy kolejną markę jabłek, co potwierdza rosnącą świadomość naszych eksporterów, a to cieszy. Jabłko wysyłane w najpopularniejszym anonimowym opakowaniu musi konkurować głównie niską ceną. Trzymamy kciuki za powtarzalność jakości w kolejnych wysyłanych partiach.
