Sad24
StoryEditorImport jabłek

„Wożenie drewna do lasu”, czyli ile jabłek importuje Polska?

Data:  02 października 2026Autor:
02 października 2026

Import świeżych jabłek do Polski to przysłowiowe „wożenie drewna do lasu”. Nadal jest on realizowany, ale nie mamy się czym martwić, ponieważ nie ma absolutnie żadnego wpływu na ceny, za jakie sprzedajemy owoce.

Import świeżych jabłek do Polski to przysłowiowe „wożenie drewna do lasu”. Nadal jest on realizowany, ale nie mamy się czym martwić, ponieważ nie ma absolutnie żadnego wpływu na ceny, za jakie sprzedajemy owoce.

Raczej Włochy i raczej Granny Smith

Gdzie można dziś w Polsce znaleźć świeże importowane jabłka? Przede wszystkim na rynkach hurtowych znajdziemy odmianę Granny Smith, czasem Red Deliciousa. Stąd owoce trafiają do sklepów, ale także hoteli i restauracji. Dziś zdecydowana większość importu pod względem odmianowym to wspomniany „zielony” Granny Smith, którego w Polsce nie uprawia się w skali towarowej.

Na podstawie danych GUS przygotowaliśmy wykres, który ilustruje ten import w ciągu ostatnich 20 lat i jest on bardzo ciekawy. Po pierwsze, obecnie dostawy są śladowe i nie mają absolutnie żadnego wpływu na nasz wewnętrzny rynek i ceny. Wystarczy zestawić 2000–4000 ton rocznie z 3 czy 4 milionami ton produkcji. Około połowy dostaw pochodzi z Włoch.

Widzimy również, że rekordowy był 2007 rok, co było wynikiem wyjątkowo dotkliwych przymrozków z maja tamtego roku. Wraz ze wzrostem produkcji sprowadzaliśmy coraz mniej i dziś jest to dosłownie „kropla w morzu”.

Dziś importowane jabłka są też rzadkością w największych sieciach handlowych. Biedronka i Dino deklarują, że przez cały rok sprzedają wyłącznie polskie jabłka. W Lidlu zdecydowanie dominują krajowe owoce, choć pojawiają się także odmiany z importu, przede wszystkim Granny Smith i odmiany klubowe. Kaufland podaje z kolei, że import stanowi zaledwie kilka procent jego całorocznej oferty jabłek. To dobrze pokazuje, jak niewielką rolę zagraniczne jabłka odgrywają dziś na polskim rynku.

Wysyłaliśmy do Rosji i dużo kupowaliśmy

Równie ciekawe są dane za lata 2010–2013. Wówczas nasze wysyłki do Rosji były największe w historii i w tamtych sezonach liczyliśmy je w setkach tysięcy ton. W tym samym czasie dość dużo sprowadzaliśmy. 40–60 tys. ton to nasza ówczesna miesięczna konsumpcja. To ciekawe czy wówczas w pierwszej kolejności eksportowaliśmy krajowe jabłka na wschód, a późną wiosną i latem uzupełnialiśmy braki z zagranicy, czy może realizowany był również reeksport?

image
FOTO: Sad24
02. październik 2026 13:15