Zagrożenia chorobowe w sadach pestkowych

    Kujawsko-Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Minikowie, Oddział Zarzeczewo

    Miniony sezon sprzyjał występowaniu wielu chorób drzew pestkowych. W bieżącym należy liczyć się z dużym potencjałem infekcyjnym niektórych chorób grzybowych oraz ogromną presją ze strony chorób bakteryjnych. Dotyczy to nie tylko sadów słabiej chronionych, ale i tych, w których ochrona była prawidłowa, ale w ich bliskim sąsiedztwie znajdują się zaniedbane kwatery. Duże potencjalne zagrożenie mogą jednak diametralnie zmienić warunki atmosferyczne w tym roku, nie bez znaczenia jest również podatność uprawianych odmian. Przed podjęciem decyzji o zabiegu i doborze fungicydu niezbędna jest dokładna analiza wszystkich tych czynników dla konkretnego sadu, a także lustracje i znajomość progów zagrożenia. Ochrona chemiczna pozostaje najważniejsza, ale niezbędne jest również jednoczesne wykorzystanie innych, wspomagających metod ochrony.

    Źródła zagrożenia w sezonie 2012

    Ze względu na przebieg pogody, dla sadowników bardzo trudne były sezony 2009 i 2010. W 2009 r. drzewa pestkowe w wielu sadach były osłabione drobną plamistością liści drzew pestkowych, rakiem bakteryjnym drzew owocowych, chorobami wirusowymi i srebrzystością liści drzew. W 2010 r. dodatkowo były silnie zaatakowane przez brunatną zgniliznę drzew pestkowych (moniliozę) i ponownie przez drobną plamistość liści drzew pestkowych.

    W 2011 r. ochrona drzew przed chorobami była łatwa w pierwszej części sezonu wegetacyjnego (bezdeszczowo) i zdecydowanie trudniejsza w drugiej (znaczne opady deszczu w lipcu). Niektóre choroby wystąpiły w bardzo małym natężeniu lub wcale, inne przybrały wręcz formę epidemii, np. rak bakteryjny drzew owocowych i drobna plamistość liści drzew pestkowych.

    Kondycję wszystkich drzew owocowych dodatkowo obniżyły trzy ostatnie bardzo mroźne zimy (2009/2010, 2010/2011 i 2011/2012). Temperatura jaką notowano ostatniej zimy na przełomie stycznia i lutego oraz w lutym w wielu rejonach kraju, dochodząca do –30ºC mogła spowodować uszkodzenia drzew i pąków, które obniżą potencjał produkcyjny sadów w bieżącym roku. Będzie to dotyczyło w pierwszej kolejności drzew będących w słabej kondycji i rosnących na nieodpowiednich stanowiskach. Drzewa silnie porażone przez choroby lub zaatakowane przez przędziorki zdecydowanie łatwiej przemarzają niż te zdrowe i zadbane. Na pogorszenie kondycji drzew miały też wpływ podtopienia (w sezonach 2010 i 2011) oraz pośrednio – dekoniunktura na niektóre owoce. Niska cena skupu, np. wiśni w poprzednich kilku latach z rzędu spowodowała, że niektóre gospodarstwa ograniczyły ochronę chemiczną, a zaniedbane sady stały się widokiem powszechnym. Tymczasem choroby drzew pestkowych wpływają nie tylko na wielkość zbiorów i jakość owoców, ale niejednokrotnie decydują o „być albo nie być” dla sadu.

    Drobna plamistość liści drzew pestkowych

    W minionym sezonie infekcje pierwotne dokonywane przez sprawcę drobnej plamistości liści drzew pestkowych (grzyba Blumeriella jappi) były na Kujawach nieznaczne, mimo że rok wcześniej w wielu sadach choroba ta wystąpiła masowo, pozostawiając ogromny potencjał infekcyjny w postaci porażonych liści pod drzewami. W okresie infekcji pierwotnych (trwają 6–8 tygodni po kwitnieniu), zarodniki workowe wysiewały się wielokrotnie, ale nie kiełkowały, ponieważ nie sprzyjała temu pogoda – słabe i krótkotrwałe opady deszczu oraz wiatr szybko osuszający liście. Wystarczyło zatem wykonać 2 lub 3 zabiegi po kwitnieniu, aby nie dopuścić do infekcji pierwotnych. Tam, gdzie ochronę poprowadzono zbyt „oszczędnie” lub niewłaściwie (w nieodpowiednim terminie albo nieodpowiednimi preparatami) pojawiły się objawy choroby na najniżej położonych, najstarszych liściach w środku korony, będące efektem infekcji pierwotnych. Na górnej stronie liści objawiło się to drobnymi brunatnymi plamkami o średnicy 1–2 mm (fot. 1), a na dolnej – niewielkimi szarozielonymi przebarwieniami. W okresie opadów deszczu w obrębie plam na spodniej stronie liści z upływem czasu pojawiły się małe białoszare wzniesienia – owocniki stadium konidialnego z białokremowymi skupieniami zarodników konidialnych (fot. 2), stanowiące bardzo groźne źródło zakażeń wtórnych. W poprzednim sezonie zarodniki konidialne przez jakiś czas nie miały warunków do dokonywania infekcji wtórnych, dopiero w lipcu sytuacja się zmieniła, gdy liście praktycznie nie wysychały, a intensywne i gwałtowne deszcze spłukiwały naniesione wcześniej fungicydy kontaktowe. Sadownicy, którzy nie dostosowali ochrony do tak trudnych warunków pogodowych już w lipcu mogli zauważyć gwałtowny rozwój choroby – liczba plam wzrosła i stopniowo porażane były coraz młodsze liście (fot. 3). To mogło zaskoczyć szczególnie tych, którzy nie lustrowali dokładnie sadów i długo po zbiorach do nich nie zaglądali. Porażone liście przedwcześnie i masowo opadały (fot. 4), co osłabiło drzewa, wpływając na gorsze zawiązanie pąków kwiatowych na 2012 r. i ostatecznie zwiększenie ich podatności na uszkodzenia mrozowe.

    Ochrona. Polega na corocznych zabiegach chemicznych w celu zabezpieczenia liści przed infekcjami pierwotnymi. Opryskiwanie należy rozpocząć bezpośrednio po kwitnieniu i powtarzać co około 10–14 dni, zwracając uwagę na przebieg pogody. Liczba opryskiwań zależy bowiem od warunków atmosferycznych, podatności odmiany i wielkości źródła infekcji. W sadach dobrze chronionych w poprzednim sezonie, wystarczą zwykle 2 lub 3 zabiegi. W sadach, w których w minionym roku doszło do silnych infekcji i jednocześnie obecny przebieg pogody sprzyja rozwojowi choroby, konieczne jest wykonanie nawet 4 lub 5 zabiegów. Ponadto w latach szczególnie wilgotnych, gdy po zbiorach porażenie liści wynosi ponad 10%, konieczne są dodatkowe (jeden lub dwa) zabiegi późnym latem. W celu ograniczenia źródła infekcji pierwotnych na kolejny sezon można również rozważyć późnozimowe opryskiwanie opadłych liści 5% roztworem mocznika, co zintensyfikuje ich rozkład. Pamiętać należy, że obecność liści w dobrej kondycji na drzewach wiśni i czereśni do okresu naturalnego ich opadania jest warunkiem prawidłowego formowania się pąków kwiatowych na następny sezon.

    Brunatna zgnilizna drzew pestkowych (monilioza)

    Jest to choroba powodowana przez grzyby z rodzaju Monilinia spp. Patogeny te są groźne w okresie kwitnienia drzew pestkowych, gdyż dokonują infekcji kwiatów, z kolei w pełni sezonu porażają owoce. W poprzednim sezonie wegetacyjnym z powodu suchej pogody w okresie kwitnienia, przy wykonaniu przynajmniej jednego zabiegu zabezpieczającego nie wystąpiły zakażenia kwiatów i pędów. Dopiero w lipcu grad (fot. 5) i intensywne opady deszczu spowodowały nasilenie objawów na owocach (grzyb poraża głównie te uszkodzone i rosnące w skupieniach). Owoce odmian czereśni zebrane w czerwcu uniknęły uszkodzeń, porażenie wystąpiło tylko na niektórych najpóźniej dojrzewających odmianach, których owoce najbardziej pękały z powodu intensywnych lipcowych opadów. Skala tego zjawiska nie była wielka i nieporównywalna do sezonów 2009 czy 2010, które to lata były testem sprawdzającym przydatność wielu odmian do trudnych warunków pogodowych.

    Ochrona. Zabiegi zapobiegające infekcjom wykonuje się na początku kwitnienia, w okresie rozchylania się pierwszych pąków, a na odmianach bardzo podatnych i w sadach, w których występuje duże zagrożenie tą chorobą (znaczne porażenie pędów i owoców w poprzednim sezonie i nieusunięcie z sadu porażonych organów) dwukrotnie – na początku i w pełni kwitnienia. To, czy wykona się jeden czy dwa zabiegi, zależy też od odmiany i pogody w okresie kwitnienia. Ciepło, częste deszcze i duża wilgotność powietrza sprzyjają porażeniu drzew przez moniliozę. W przypadku śliw odmian wrażliwych na porażenie i gnicie owoców, niezwykle ważne są również zabiegi (3 lub 4) rozpoczęte pod koniec maja lub na początku czerwca i kontynuowane co 14 dni do sierpnia, mające na celu zabezpieczenie dojrzewających owoców (szczególnie w okresach długotrwałych deszczów i zawsze po gradzie). Zwalczając brunatną zgniliznę drzew pestkowych, dla uzyskania lepszych efektów konieczna jest ochrona kompleksowa, w której istotnym elementem są zabiegi sanitarne. Jest to szczególnie uzasadnione przy ograniczeniach w stosowaniu syntetycznych środków ochrony, kiedy należy sięgać po rozwiązania alternatywne, wspomagające działanie pestycydów, np. ograniczanie źródła infekcji przez usuwanie zaschniętych owoców (mumii) i pędów, do których one ściśle przylegają.

    Srebrzystość liści

    Konsekwencją mroźnych zim i niewłaściwej pielęgnacji drzew pestkowych jest srebrzystość liści drzew, której sprawcą jest Chondrostereum purpureum. Jest to choroba obserwowana w wielu sadach w zróżnicowanym nasileniu. Charakterystyczne objawy można spotkać najczęściej na wiśniach, śliwach, brzoskwiniach, nektarynach, a rzadziej na czereśniach. Grzyb rozwija się w drewnie, powodując utrudnienia w przewodzeniu, co objawia się brązowymi przebarwieniami porażonej tkanki (drewno z czasem brunatnieje i murszeje, kora ulega nekrozie i odpada). Wydzielane przez grzyba toksyny powodują symptomy wtórne – zmianę zabarwienia liści na srebrzystoszare (fot. 6), a w konsekwencji obniżenie plonowania drzew i słabsze wybarwianie się owoców. W sadach pestkowych choroba prowadzi do stopniowego zamierania drzew, zagraża też zdrowym roślinom rosnących w sąsiedztwie. Najbardziej podatne na porażenie są drzewa w okresie spoczynku, po uszkodzeniach mrozowych i po bardzo silnym cięciu (jeśli wykonano je w niewłaściwym terminie). Źródłem infekcji są zarodniki podstawkowe grzyba z owocników tworzących się na obumierających konarach i pniu (skórzaste, ułożone dachówkowato jeden nad drugim, półkoliste o pofałdowanym brzegu) rozprzestrzeniane z wiatrem, w czasie wysokiej wilgotności względnej powietrza (mgła, mżawka, deszcz). Zakażenie następuje przez wszelkiego rodzaju zranienia. Źródłem infekcji może być również grzybnia przeniesiona na piłach i sekatorach z chorych drzew na zdrowe.

    Ochrona. Nie ma fungicydów niszczących grzyba w tkance rośliny, a stosowane preparaty mogą jedynie zabezpieczać rany przed infekcją. Najważniejsze są zabiegi profilaktyczne, zapobiegające porażeniu lub minimalizujące to zagrożenie. Drzewa z objawami srebrzystości liści powinny być zaznaczone i cięte oddzielnie, a narzędzia do cięcia dezynfekowane w 70% alkoholu lub 10% podchlorynie sodu. Silnie uszkodzone i zamierające drzewa należy usunąć w całości i spalić, aby nie dopuścić do wytworzenia się na nich owocników grzyba. Wielu sadowników pozostawia jednak fragmenty pni chorych drzew (fot. 7), co nie rozwiązuje problemu. Prostym zabezpieczeniem przed ewentualnym pojawieniem się groźnych zarodników podstawkowych po ścięciu chorego drzewa, zamiast jego kłopotliwego usuwania z karpą korzeniową (fot. 8), może być przysypanie ziemią pozostawionej podstawy pnia. W przypadku tej choroby istotne są odpowiedni termin cięcia drzew (i sucha pogoda w trakcie jego prowadzenia) oraz prawidłowy wybór stanowiska pod sad. Zapobiega to istotnie uszkodzeniom mrozowym i powstawaniu ran. Rany często tworzą się również przy niewłaściwym formowaniu koron w rozwidleniach konarów usytuowanych pod ostrym kątem w stosunku do pnia, sprzyja to także ich łatwiejszemu wyłamywaniu się szczególnie gdy są obciążone owocami. Stąd konieczność właściwego formowania koron drzew. Bart Liesenborghs, doradca belgijski, w przypadku chorych drzew czereśni, z pojedynczymi gałązkami z objawami srebrzystości liści, poleca wyciąć je i zasilić drzewo większą dawką azotu. Takie drzewo oraz sąsiednie powinny być obserwowane w kolejnych latach.

    Oprócz srebrzystości infekcyjnej mogą występować także objawy srebrzystości fizjologicznej, gdy na osłabionych wskutek mrozów drzewach doszło do zaburzeń w pobieraniu oraz w przewodzeniu składników pokarmowych. Srebrzystość fizjologiczna może wystąpić także na drzewach w dobrej kondycji, dających długie przyrosty o wyrośniętych, niekiedy zbyt dużych liściach, co czasami ma miejsce przy zbyt silnym nawożeniu drzew lub gwałtownym uaktywnieniu się zastosowanych wcześniej nawozów. W następnym sezonie objawy srebrzystości pochodzenia fizjologicznego najczęściej ustępują. Zmiany pojawiają się najczęściej od połowy sezonu wegetacyjnego i zwykle dotyczą wszystkich drzew danej odmiany.

    Rak bakteryjny drzew owocowych

    Choroba ta stanowi duże zagrożenie, kiedy obniżona jest odporność drzew – np. wskutek uszkodzeń mrozowych (fot. 9), przymrozków wiosennych oraz w przypadku wystąpienia na drzewach jakichkolwiek ran. Do najsilniejszego porażenia bakteriami Pseudomonas syringae doszło w 2010 r., gdy podczas kwitnienia występowały długotrwałe opady deszczu. W 2011 r. w okresie kwitnienia porażeniu sprzyjały: wysoka wilgotność powietrza, majowy śnieg oraz silny przymrozek. Objawy chorobowe można było zaobserwować na wszystkich nadziemnych organach drzewa, prawie w każdym sadzie pestkowym. Bakterie – sprawcy raka bakteryjnego drzew owocowych są polifagami porażającymi m.in. drzewa owocowe. Szkody o znaczeniu gospodarczym powodują głównie w sadach czereśniowych (szczególnie wrażliwe odmiany to ‘Hedelfińska’, ‘Van’, ‘Marchijska’, ‘Czarna Późna’ i ‘Napoleona’) i wiśniowych (głównie ‘Nefris’ i ‘Wanda’), atakują też morele i brzoskwinie infekując zarówno tkanki zdrewniałe, jak i zielne. Rak bakteryjny drzew owocowych zagraża roślinom przez cały rok. Bakterie zimują w pąkach, śladach poliściowych oraz na pograniczu nekroz i zrakowaceń, mogą też przeżywać na powierzchni roślin, stanowiąc główne źródło infekcji przez ślady po opadłych liściach jesienią. Wiosną uaktywniają się, rozmnażają i rozprzestrzeniają za pomocą wiatru, deszczu, owadów, narzędzi uprawowych. Tą drogą przedostają się na kwiaty, liście, zawiązki owoców, a następnie wnikają do pędów, wykorzystując różne uszkodzenia i zranienia tkanki (rany po cięciu, miejsca po wyłamanych pędach, uszkodzenia mrozowe czy gradowe) oraz ślady poliściowe, części kwiatu i naturalne otwory, jak przetchlinki i aparaty szparkowe.

    W cyklu rozwojowym patogenu duże znaczenie mają, oprócz wiosennych infekcji kwiatów, także jesienne infekcje zdrewniałych pędów. Wczesną wiosną i jesienią zrakowacenia intensywnie się powiększają. W wielu sadach można było to zaobserwować w czasie ostatniej ciepłej i długiej jesieni. Takie objawy (widoczne na starszych pędach, na pniu i w rozwidleniach konarów) są bardzo groźne, nierzadko prowadzą bowiem do zamierania całych drzew (fot. 10).

    Ochrona. Rozwój choroby i jej nasilenie zależą w dużej mierze od zabiegów, jakie podejmie sadownik i od warunków pogodowych w czasie kwitnienia oraz w okresie opadania liści. Zwalczanie raka bakteryjnego drzew owocowych polega na zapobieganiu infekcjom, a więc na opryskiwaniach (zwłaszcza odmian wrażliwych) preparatami miedziowymi, w wyższej z zalecanych dawek w okresie nabrzmiewania pąków i opadania liści oraz w niższej dawce w okresie kwitnienia i po kwitnieniu. W okresie kwitnienia opryskuje się drzewa odmian podatnych tylko w czasie opadów, a zabieg tuż po kwitnieniu jest ważny przy dużym zagrożeniu chorobowym. W okresie opadania liści odmiany mało podatne opryskuje się raz na początku opadania liści, a odmiany wrażliwe dwukrotnie – na początku i pod koniec opadania liści.

    W zwalczaniu tej choroby ważna jest profilaktyka – zdrowy materiał wyjściowy oraz niedopuszczanie do pojawienia się jakichkolwiek ran na drewnie i zabezpieczenie tych, które już powstały (oraz zawsze po cięciu i gradobiciu). Rany rakowe, które zniszczyły korę i wiązki przewodzące na przestrzeni nie większej niż 1/3–1/2 grubości pędów można próbować leczyć. Należy to robić jak najszybciej po zbiorach, zanim zaczną opadać liście, co ogranicza rozprzestrzenianie się choroby. Często jednak w tym okresie brakuje czasu, a sadownicy zajmują się objawami raka dopiero zimą lub wiosną. Należy koniecznie lustrować sady w zimie i wyciąć wszystkie chore, zbrunatniałe części do zdrowej tkanki, a następnie zabezpieczyć rany pastami ochronnymi lub farbą emulsyjną z 2% dodatkiem fungicydu miedziowego (na litr farby dodać około 20 g preparatu). Czasami po kilku tygodniach zachodzi konieczność powtórnego oczyszczenia miejsc, gdzie pojawiają się wycieki. Nanosi się na nie świeżą warstwę preparatu. Niekiedy takie zabiegi są mało skuteczne i pozostaje wycinanie porażonych konarów lub całych drzew. Uzupełniające nasadzenia w sadach, w których choroba występuje w dużym nasileniu są niecelowe, gdyż młode drzewa szybko są porażane. Ważne jest też właściwe formowanie koron młodych drzewek tak, aby pomiędzy konarami a przewodnikiem były kąty zbliżone do prostego oraz prowadzenie właściwej agrotechniki zapobiegającej uszkodzeniom mrozowym (np. białkowanie pni i nasad konarów w styczniu i lutym). Sprzyjające warunki do powstawania ran na pniu i grubych konarach występują najczęściej na początku roku, gdy w słoneczne dni organy te silnie nagrzewają się, a nocą – podczas gwałtownego spadku temperatury – pobudzone do życia tkanki przemarzają. Wiosną tuż przed pękaniem pąków (w okresie ich nabrzmiewania) można również opryskiwać całe drzewa 1–2 % roztworem wapna gaszonego. W Niemczech zabieg ten stosowany jest coraz powszechniej, nawet już od stycznia, jeśli pozwalają na to warunki pogodowe. Wapno niszczy bakterie na powierzchni kory (powinno być przetarte przez gęste sito, by nie następowało zatykanie dysz opryskiwacza). Praktykowane jest również malowanie pni także w okresie wegetacji białą farbą z dodatkiem fungicydu miedziowego w celu ograniczenia porażenia przewodnika przez choroby kory i drewna. Nie można też zaniedbywać zwalczania niektórych szkodników, np. zwójki koróweczki (fot. 11), która uszkadza korę drzew. Ważnym elementem ochrony jest wybór właściwego stanowiska dla sadu szczególnie z odmianami wrażliwymi, aby nie narażać drzew na uszkodzenia mrozowe (unikać terenów nisko położonych i wilgotnych). Na stanowiskach sprzyjających chorobie powinno się sadzić tylko odmiany mało wrażliwe.

    Profilaktyka. Bardzo ważnym, a często bagatelizowanym czynnikiem jest termin cięcia drzew. Gatunki pestkowe są bardziej wrażliwe na niewłaściwy termin przeprowadzenia tego zabiegu niż jabłonie czy grusze. Optymalny – to okres po zbiorach owoców (lipiec – połowa września), a odpowiednie warunki pogodowe dla tego zabiegu – dzień suchy i słoneczny. Po cięciu konieczne jest opryskiwanie drzew fungicydami miedziowymi. W pełni sezonu warunki atmosferyczne (ciepło i sucho) przyczyniają się do szybkiego gojenia ran, co zmniejsza niebezpieczeństwo ich zakażenia przez patogeny bakteryjne i grzybowe np. Leucostoma cincta, grzyba powodującego chorobę kory. Zarodniki podstawkowe tego patogenu wytwarzane na obumarłej tkance drzew najgroźniejsze są od jesieni do wiosny i w tym okresie największa jest podatność drzew na tę chorobę (drzewa owocowe mogą być nią porażane przez cały rok). Wiedza na ten temat jest bardzo przydatna w praktyce, wskazuje bowiem okresy krytyczne, kiedy należy unikać wszelkich skaleczeń drzewa, także tych powstających w trakcie cięcia czy formowania drzew. Szczególnie groźne są zakażenia mieszane grzyba i bakterii, które mogą spowodować szybkie zamieranie drzewa.

    W ochronie chemicznej nie ma schematów, a rutyna jest złym doradcą. Dobór preparatów i terminy ich stosowania muszą uwzględniać: warunki pogodowe w danym sezonie, zagrożenie chorobowe w poprzednim, podatność uprawianych odmian i zmiany w etykiecie rejestracyjnej preparatów. Przed wykonaniem zabiegu niezwykle istotne jest czytanie etykiety rejestracyjnej preparatu (nawet w przypadku tego znanego i corocznie stosowanego) w celu przestrzegania obowiązujących, a często zmieniających się zaleceń dotyczących prewencji (jeśli zabieg wykonywany jest w okresie kwitnienia drzew lub chwastów w sadzie) i karencji (szczególnie dla fungicydów wykorzystywanych w okresie dojrzewania owoców).

    Niepowodzenia w ochronie

    Niewystarczająca liczba zabiegów w warunkach bardzo korzystnych dla rozwoju choroby to jeden z błędów popełnianych w ochronie drzew owocowych. Częstym przewinieniem producentów jest również złe dobranie fungicydów, np. stosowanie systemicznych w zbyt niskiej temperaturze (IBE poniżej 12°C), aplikowanie ich na mokre liście lub tuż przed opadem, a także podczas zbyt suchej, upalnej pogody. Z kolei w przypadku fungicydów kontaktowych najważniejszymi czynnikami zmieniającymi ich działanie są: opady deszczu, powodujące zmycie produktów, przyrost powierzchni blaszek liściowych i pojawienie się nowych liści na pędach po opryskiwaniu. W przypadku fungicydów kontaktowych przyjmuje się, że 16 mm opadu burzowego i 20–25 mm spokojnego deszczu, spowoduje zmycie fungicydów w tak dużym stopniu, że zabieg należy powtórzyć, niekiedy już następnego dnia. Aby określić stopień zmycia preparatu konieczne jest posiadanie deszczomierza, co pozwala na bardziej racjonalne podejmowanie decyzji. W przeciwieństwie do preparatów kontaktowych, systemiczne (interwencyjne) wnikają w głąb tkanek i nie ma obawy o ich zmycie, mają jednak niewystarczające działanie zapobiegawcze, lepiej więc wprowadzać je w mieszaninach z typowymi preparatami zapobiegawczymi. Nie powinno się zawyżać lub zmieniać zalecanych w etykiecie dawek środka ochrony. Takie działanie powoduje skażenie owoców oraz może przyczynić się do powstawania zjawiska odporności agrofagów na pestycydy. Należy również zwracać uwagę na liczbę zabiegów fungicydami z tej samej grupy chemicznej (unikać powtarzania po sobie zabiegów środkami zawierającymi tę samą substancję aktywną), aby zminimalizować ryzyko powstania odporności w sadzie.

    Przyczyną niepowodzeń w ochronie, na które producent ma bezpośredni wpływ, a które również decydują o efektywności zabiegu jest nieodpowiednia technika – zły stan techniczny opryskiwaczy i niewłaściwa penetracja wnętrza koron oraz wierzchołków wysokich drzew, m.in. z powodu nieodpowiednio dobranego wydatku powietrza wentylatora opryskiwacza. Dla danej rozstawy i wysokości drzew powinno się zastosować odpowiednią ilość cieczy użytkowej, która zapewni dobre pokrycie liści i owoców, a nie spowoduje spływania nadmiaru cieczy na glebę.

    Zgodnie z prawem

    Zgodnie z obowiązującymi przepisami wolno stosować tylko preparaty zarejestrowane dla danej uprawy, a każdy zabieg należy wpisać do ewidencji zabiegów, która musi być prowadzona i przechowywana w gospodarstwie przez 3 lata zgodnie z zapisami ustawy o ochronie roślin.

    fot. 1–11 B. Błaszczyńska