Susza, która towarzyszyła nam niemal przez cały sezon, szybkie zakończenie zbiorów i zapowiadane opady. Dlaczego w tym sezonie szczególnie warto wykonać zabiegi pozbiorcze? O opinię poprosiliśmy Marcina Piesiewicza.
Krótkie podsumowanie sezonu
Tegoroczna pogoda zaskakiwała nas już od zimy. Już w marcu mieliśmy do czynienia z dużym ociepleniem, co spowodowało znacznie wcześniejszy start wegetacji w porównaniu do poprzednich lat. Wegetacja wystrzeliła niemal błyskawicznie. Następnie, w okresie kwitnienia, czyli w kwietniu i maju, występowały niskie temperatury i przymrozki w wielu rejonach Polski, co spowodowało znaczne straty w plonowaniu. Do start ilościowych jeszcze się odniesiemy, ale zwróćmy uwagę na to, jak przymrozki wpłynęły na sam okres kwitnienia – niektóre sady kwitły nawet przez trzy tygodnie. Z tego powodu w okresie zbiorów jabłek bardzo często obserwowaliśmy duże zróżnicowanie wielkościowe owoców w obrębie jednego drzewa. Do tego dochodziło również zróżnicowanie w dojrzałości.
Niestety, obserwowany jest również kolejny problem, czyli uszkodzenia wewnętrzne owoców. Warto kontrolować jabłka również pod tym kątem, bo zdarza się, że natrafiamy na objawy gnicia w komorach nasiennych. To wynik niewystarczającej ochrony przed chorobami, zwłaszcza szarą pleśnią, w czasie kwitnienia. Drzewa kwitły dłużej niż zazwyczaj i nie wszystkie kwiaty zostały odpowiednio zabezpieczone (jeśli wykonaliśmy niewystarczającą w takich warunkach liczbę zabiegów).
W centralnej Polsce przymrozki nie spowodowały drastycznych strat w owocowaniu, plony są mniejsze, ale długotrwałe ochłodzenie podczas kwitnienia miało negatywne skutki w kontekście jakości zewnętrznej jabłek. Pojawiły się ordzawienia, obrączki pomrozowe oraz deformacje. Te jabłka zostały odrzucone podczas zbiorów i trafiły do przetwórstwa. Na Lubelszczyźnie i Sandomierszczyźnie straty były znacznie większe. Tamtejsi sadownicy zgodnie przyznają, że nie pamiętają sezonu, w którym zbiory zakończyliby już we wrześniu..
Zwiększenie mrozoodporności drzew
Obecnie warto szczególnie zwrócić uwagę na odpowiednie wprowadzenie drzew w stan spoczynku. Mrozoodporność zależy w dużej mierze od pogody po zbiorach. W tym roku mieliśmy do czynienia z suszą. W wielu sadach zakończyły się już zbiory, a prognozowane opady mogą pobudzić wzrost wegetatywny, co nie jest korzystne. Drzewa po zbiorze powinny przechodzić w stan spoczynku, najlepiej przy suchszej pogodzie. Gdy po zbiorach występują opady i zwiększa się wilgotność, obserwujemy bardzo często pobudzenie wzrostu wegetatywnego. To może negatywnie wpłynąć na jakość pąków i obniżyć potencjał plonowania na kolejny sezon. Nie wspominając o ewentualnych przemrożeniach...
Mocznik, cynk, bor – zaraz po zbiorach
Zacznijmy od zabiegów mocznikiem. Najważniejsze, aby po zbiorach natychmiast przeprowadzić zabiegi poprawiające zimotrwałość. Najczęściej stosujemy mocznik (8 kg/ha), ponieważ forma amidowa azotu jest szybko pobierana przez liście. Nie musimy się martwić – forma amidowa powoli przekształca się w formę azotanową, która mogłaby być bardziej niebezpieczna na tym etapie. Drzewa magazynują azot do wiosny, co tworzy bufor wykorzystywany na początku wegetacji, aż do kwitnienia. To kluczowe, ponieważ niedobór azotu może prowadzić do zrzucania zawiązków przez drzewa i osłabienia energii potrzebnej do dobrego kwitnienia. Szczególnie ważne jest to w przypadku odmian drobnoowocowych oraz w sadach o dużych plonach. Zabieg z użyciem mocznika i mikroelementów (bor i cynk) jest niezwykle istotny i powinien być wykonany niezwłocznie po zbiorach.
Jak już zostało powiedziane, w tym sezonie z powodu układu warunków pogodowych, może pojawić się tendencja do kontynuowania wzrostu wegetatywnego. Teraz zapowiadane są obfite opady, co może pogłębić to zjawisko. Dawniej stosowano etefon, który pomagał w przyspieszeniu wprowadzenia drzew w stan spoczynku. Obecnie jednak brak rejestracji tego produktu uniemożliwia jego użycie.
Nawożenie, o którym wspominałem wcześniej, powinno być wykonane dwukrotnie: zaraz po zbiorach i ponownie po 5-8 dniach. Najlepiej zrobić to przed przymrozkami, które jeszcze nie uszkodziły liści. Mocznik, bor i cynk wspomagają rozwój generatywny i odporność na mróz.
Wyższe stężenie mocznika
Kiedy wystąpią pierwsze przymrozki uszkadzające liście, można zastosować 5-procentowy roztwór mocznika do przyspieszenia ich rozkładu. Wszystko zależy od przebiegu zimy, ale obecnie potencjał zarodników parcha jabłoni na przyszły sezon wydaje się być duży. Warto obejrzeć liście we własnych sadzie – na najmłodszych zaobserwujemy wiele plam parcha, które pojawiły się niedawno. To potencjalne źródło infekcji na przyszły rok.
Marcin Piesiewicz

