Koniec prostych schematów
Wycofywanie kolejnych środków ochrony roślin zmienia sposób prowadzenia upraw. Znane rozwiązania się kurczą i nie ma podstaw, by zakładać ich powrót. To oznacza, że biologii i rozwiązań naturalnych nie można już traktować jako dodatku. Trzeba je wdrażać i uczyć się ich stosowania.
Biologia wymaga planu
Klasyczna chemia dawała większy margines błędu i pozwalała działać interwencyjnie. Rozwiązania biologiczne działają inaczej. Zwykle trzeba je stosować zapobiegawczo, zanim pojawi się problem. Ochrona nie może więc opierać się tylko na reakcji. Musi być planowana z wyprzedzeniem.
Najpierw gleba
Podstawą jest gleba. Trzeba zadbać o próchnicę, właściwy odczyn i dobrą strukturę. Gleby kwaśne i słabe strukturalnie gorzej gospodarują wodą i powietrzem. W takich warunkach łatwiej rozwijają się mikroorganizmy patogeniczne, między innymi Agrobacterium i Pseudomonas. Dochodzą też problemy z pobieraniem składników pokarmowych i zbyt mała dostępność wapnia, który buduje ściany komórkowe.
Dlatego potrzebne są racjonalne wapnowanie i nawożenie organiczne. Tylko wtedy poprawia się struktura gleby, gospodarka wodą i środowisko dla pożytecznych mikroorganizmów.
Mikroorganizmy i szkodniki glebowe
W glebie są także patogeny groźne dla upraw, między innymi Phytophthora i Verticillium. Można odkażać glebę przed założeniem plantacji, ale trzeba też zadbać o jej biologiczną kondycję. Pomagają w tym pożyteczne mikroorganizmy, na przykład Trichoderma spp. (np. Fidel), które zasiedlają system korzeniowy i ograniczają miejsce dla organizmów szkodliwych.
To samo dotyczy szkodników glebowych. Po wycofaniu chloropiryfosu trzeba sięgać po nicienie entomopatogeniczne i grzyby entomopatogeniczne. Takie rozwiązania działają dobrze, jeśli są stosowane po lustracji i monitoringu, we właściwym terminie.
Higiena i start sezonu
Wiele patogenów zimuje na resztkach pożniwnych, suchych liściach i wyciętych pędach. Dlatego sezon trzeba zaczynać od higieny plantacji i sadu. Coraz krótszy okres mrozu i śniegu oznacza też, że rozwój patogenów zimą nie jest dobrze zatrzymywany. Warto więc brać pod uwagę także zabiegi fitosanitarne w okresie zimowym.
Na początku sezonu najważniejsze są dwa działania: usunięcie obumarłych resztek roślin i zabiegi zabezpieczające przed wiosennymi infekcjami grzybowymi i bakteryjnymi.
Miedź i siarka wracają w nowej formie
Duże znaczenie mają dziś starsze rozwiązania w nowszych formulacjach. Dotyczy to siarki i miedzi. Dzięki mikronizacji i nowym formulacjom są one trwalsze, mniej podatne na zmywanie i obarczone mniejszym ryzykiem fitotoksyczności. Podobnie rozwijają się nowe formy miedzi, w tym ciecz bordoska w formie granulowanej.
Takie produkty można stosować od początku wiosny do kwitnienia. Równie ważne są zabiegi po zbiorach, bo wtedy zaczyna się budowanie potencjału na kolejny sezon.
W kwitnieniu trzeba działać szerzej
W okresie kwitnienia nie da się już opierać ochrony na miedzi, siarce, węglanach czy wodorowęglanach. Wtedy trzeba mieć pod ręką klasyczne rozwiązania syntetyczne i jednocześnie działać szerzej.
Chodzi o prawidłowe nawadnianie, ograniczanie zachwaszczenia, wzmacnianie roślin wapniem i krzemem oraz sięganie po rozwiązania pobudzające naturalną odporność. Tu autor wskazuje laminarynę, czyli Vaxiplant. Do tego dochodzą produkty ograniczające stres oraz rozwiązania mikrobiologiczne, które zasiedlają powierzchnię roślin i utrudniają rozwój patogenów.
Ich skuteczność zależy od terminu. Trzeba je stosować zapobiegawczo, czystym opryskiwaczem, przy umiarkowanym nasłonecznieniu i rozsądnej temperaturze. Warto też wybierać produkty zarejestrowane i sprawdzać koncentrację mikroorganizmów na etykiecie.
Szkodniki trzeba zatrzymać na początku
Przy szkodnikach podstawą są lustracje i monitoring. Pomagają w tym pułapki feromonowe i barwne. Bez tego nawet dobry insektycyd nie da pełnej skuteczności.
W ochronie wiosennej duże znaczenie nadal mają oleje roślinne i mineralne, które ograniczają zimujące formy mszyc i miseczników. W czasie wegetacji można sięgać po rozwiązania mechaniczne oparte między innymi na olejku pomarańczowym czy silikonach. Przy szkodnikach ssących ważna jest też azadyrachtyna, ale pod warunkiem wczesnego zastosowania.
Gąsienice dobrze ograniczają produkty oparte na Bacillus thuringiensis, między innymi Xentari i czy Florbac. Przy części motyli można stosować dezorientację feromonową. Duże znaczenie mają też naturalni wrogowie szkodników, na przykład dobroczynki przeciw przędziorkom i Orius laevigatus przeciw wciornastkom. Trzeba jednak wprowadzać je we właściwym momencie.
Najtrudniejszy temat to chwasty
Najwięcej problemów przy biologizacji będzie sprawiało zachwaszczenie. W produkcji kontenerowej to mniejszy kłopot. W polu dużo trudniej ograniczyć chwasty bez klasycznych rozwiązań. Tu duże znaczenie ma ściółkowanie.
Najważniejszy wniosek jest prosty. Ochrona sadów i plantacji coraz mocniej opiera się na profilaktyce, biologii, monitoringu i dobrej organizacji zabiegów. Kto zacznie uczyć się tego teraz, łatwiej przejdzie przez kolejne wycofania substancji czynnych.
