Turecki koncentrat bez znaczenia
Jabłkowy nieurodzaj w Turcji oznacza dla nas nie tylko większą sprzedaż jabłek deserowych do krajów arabskich czy mniejszą konkurencję na rynku indyjskim. To także mniejsze dostawy koncentratu jabłkowego do Polski. Jak wiemy, rynek nie znosi próżni i miejsce po Turcji zostało w tym sezonie bardzo szybko wypełnione produktem z innych krajów.
W danych GUS wyraźnie widać, że koncentrat z Turcji nie miał żadnego znaczenia dla naszego rynku. Jak inaczej nazwać 22 tony przez 9 miesięcy? Na znaczeniu zyskały za to dwa inne kierunki, czyli Chiny i Uzbekistan. Niezależnie od kraju pochodzenia zagraniczny koncentrat, po zmieszaniu z polskim, opuszcza nasz kraj jako produkt polski.
Wzrosło znaczenie Chin
W przypadku Chin tamtejszy koncentrat miał już w Polsce swoje „5 minut” kilkanaście lat temu. Jednak wówczas przetwórcy podkreślali jego katastrofalnie niską jakość. Oczywiście zarówno wtedy, jak i teraz, był bardzo konkurencyjny cenowo. Mając na uwadze bardzo szybki rozwój Chin, jakość tamtejszego koncentratu wyraźnie się poprawiła.
Zaskakuje pozycja Uzbekistanu. Kraj inwestuje zarówno w sadownictwo, jak i w przetwórstwo. Nie znamy tamtejszej branży, mocy przerobowych i potencjału produkcyjnego w przypadku koncentratu. Być może w części jest to reeksport objętego sankcjami produktu z Iranu?
Skąd kupujemy koncentrat jabłkowy?
Przeanalizowaliśmy dane od początku sierpnia 2025 do końca kwietnia 2026. Z tych krajów kupiliśmy najwięcej koncentratu jabłkowego przez 9 miesięcy. Pozostałe kierunki importu nie mają dla nas większego znaczenia ekonomicznego.
- Ukraina – 14,4 tys. ton
- Mołdawia – 10,4 tys. ton
- Chiny – 2500 ton
- Uzbekistan – 2000 ton
- Węgry – 1000 ton
Dane: www.stat.gov.pl
