Najnowsze dane opublikowało Proarándanos, czyli peruwiańskie stowarzyszenie producentów i eksporterów borówki. Organizacja od początku sezonu regularnie aktualizuje prognozy, bo pogoda psuje wcześniejsze plany eksportowe. Jeszcze kilka tygodni temu peruwiańska branża bardzo ostrożnie mówiła o możliwym wpływie El Niño. Dziś okazuje się, że skutki są większe niż się spodziewali.
Większy areał, a prognoza coraz niższa
Co ciekawe, w ciągu roku Peru zwiększyło areał borówki aż o 15 proc. Tamtejsza branża już wcześniej wielokrotnie podkreślała również, że plantatorzy zmieniają strukturę odmianową i coraz częściej wybierają odmiany lepiej radzące sobie z trudnymi warunkami pogodowymi. Jeszcze latem tematejsza branża przewidywała większy eksport. Później zaczęła regularnie obniżać swoje szacunki. Najpierw z ponad 404 tys. ton do niespełna 382 tys. ton. Teraz organizacja mówi już o około 366 tys. ton.
Początek sezonu mógł być mylący
I faktycznie, początek sezonu w Peru zapowiadał się dobrze. Do 38. tygodnia kraj wysłał więcej borówek niż w tym samym okresie poprzedniego sezonu. Później eksport zaczął słabnąć. Teraz ma być jeszcze gorzej. W kolejnych ośmiu tygodniach Peru spodziewa się eksportu niższego o ponad 30 proc. niż przed rokiem. To duża różnica, szczególnie jeśli zestawimy ją z większym areałem i wcześniejszymi, dużo bardziej optymistycznymi prognozami.
El Niño już raz mocno namieszało
Proarándanos zapowiedziało kolejną aktualizację prognozy za dwa tygodnie. Warto przy tym przypomnieć ostatni sezon, kiedy El Niño szczególnie mocno dało się we znaki peruwiańskim plantatorom.
Podobną sytuację obserwowaliśmy w sezonie 2023/24. Silne El Niño mocno ograniczyło wtedy zbiory borówek w Peru. Jesienią 2023 roku, kiedy kończyła się polska podaż, ostatnie krajowe owoce kosztowały w hurcie ponad 60 zł/kg. Borówki z Peru były jeszcze droższe – najczęściej 60–80 zł/kg, a część importerów przy takich stawkach w ogóle rezygnowała z handlu. Wysokie ceny utrzymywały się przez kolejne miesiące.
Czy sytuacja się powtórzy?
