Warto doceniać i naśladować pozytywy
Sadownictwa w Belgii i Holandii nie można porównywać do polskiego. Jednak z jakiegoś powodu co jakiś czas czytamy w mediach o akcjach czy działaniach, które czytelnicy oceniają zdecydowanie pozytywnie. Nie oznacza to, że oba kraje to kraina „mlekiem i miodem płynąca”. Tamtejsi sadownicy mają swoje problemy, na czele z wyjątkowo wysokimi kosztami pracy oraz skrajnie wyśrubowanymi krajowymi regulacjami i biurokracją.
Jakiś czas temu pisaliśmy o kilku formach promocji mniejszych owoców w Holandii – częstym wyzwaniu w sezonie 2026/2027. Nieco możemy pozazdrościć także stopnia zorganizowania branży w ramach NFO – tamtejszej organizacji reprezentującej sadowników. Takich działań jest więcej, co nie oznacza, że powinniśmy czy w ogóle udałoby nam się je powtórzyć.
Jabłka po gradzie w Lidlu
Ciekawą informacją z ostatnich dni jest decyzja belgijskiej centrali sieci Lidl. Od połowy października sieć będzie oferowała we wszystkich swoich sklepach na terenie Belgii jabłka po gradzie. Na półki trafią jedynie owoce z powierzchownymi uszkodzeniami. Sieć chce wspierać belgijskich sadowników i zapobiegać sprzedaży pełnowartościowych jabłek do przetwórstwa.
Letnie gradobicia dotknęły dziesiątki gospodarstw. Media branżowe mówią o tysiącach ton owoców dotkniętych gradem, chociaż komunikat Lidla nie podaje dokładnego wolumenu. Nawet gdyby było to 1000 ton to zapytajmy sami siebie, czy jako branża wolelibyśmy sprzedać taki wolumen na koncentrat, czy jako jabłko deserowe do marketu?
Banki żywności w Holandii
Kolejna pozytywna inicjatywa to zbieranie ostatnich jabłek w celu zasilenia banków żywności. Jabłka i gruszki są zbierane w Holandii w ramach „De Laatste Pluk”, co oznacza dosłownie „ostatni zbiór”. Na ten cel trafi około 150 ton owoców, które zostały na drzewach po zbiorach. Znów powiecie, że to niedużo? Pamiętajmy o znacznie mniejszej skali produkcji oraz efekcie społecznym i charytatywnym.
Sadownicy w różnych częściach kraju udostępniają swoje sady. Zbierają owoce razem z pracownikami banków i wolontariuszami. Trafią one do najbardziej potrzebujących. Dla sadownika to zero kosztów i korzyść z oberwania owoców. Banki żywności mają natomiast konkretny wolumen krajowych jabłek i gruszek do dystrybucji.
Źródła: dutchchallenge.com/agf.nl
