Francuzi po raz kolejny pokazują, że potrafią protestować stanowczo – nie tylko na ulicach, lecz także za pomocą przepisów. Od ubiegłego tygodnia do kraju nie mogą wjechać płody rolne, które były chronione pięcioma zakazanymi substancjami czynnymi.
Umowa Mercosur i strajki
Umowa z krajami Mercosur została przyjęta przez unijnych ambasadorów w piątek, 9 stycznia. Chociaż są jeszcze politycy, którzy przekonują, że da się ją odwrócić, to raczej bardzo nieliczni naprawdę w to wierzą. Zwłaszcza że unijne władze pominęły w tej kwestii Parlament Europejski. Koniec ubiegłego tygodnia minął w Polsce pod znakiem strajków i gnojowicy wylanej pod domem ministra rolnictwa. Protestowali Francuzi i protestowano w Brukseli. Umowa i tak została przyjęta.
Francja pokazuje, że „można”
Z kolei francuski rząd już teraz próbuje zminimalizować wpływ umowy na krajowe rolnictwo. Oczywiście jest naciskany przez lobby rolnicze, które jest tam silne i wpływowe. Co ciekawe, we francuskich mediach czytamy równocześnie, że przepisy obowiązują od środy oraz że decyzja musi być jeszcze zatwierdzona przez Komisję Europejską. Tak czy inaczej, rolnicy w Polsce już teraz komentują, że skoro tam „można”, to u nas również.
O co dokładnie chodzi? Od środy (7 stycznia) do Francji nie mogą wjechać płody rolne, które były chronione przy użyciu pięciu wybranych substancji czynnych, a jeśli służby wykryją choćby śladowe ich pozostałości w sprowadzanych produktach. Chodzi o:
• mankozeb,
• tiofanat metylu,
• karbendazym,
• benomyl,
• glufosynat.
Francuskie ministerstwo rolnictwa podkreśla, że zakaz nie uderza celowo w Amerykę Południową, lecz we wszystkie kraje stosujące te pestycydy. W praktyce przepisy najbardziej dotkną właśnie kraje Mercosuru. Czy rządzących w Polsce stać na takie same, zdecydowane kroki?
źródło: www.lemonde.fr

