Wczoraj około godziny 17:00 w sandomierskim zagłębiu sadowniczym w wielu miejscowościach spadł grad. Kulminacja żywiołu miała miejsce w gminie Obrazów. Niestety, są sady, gdzie straty są całkowite.
Niszczycielskie gradobicie przeszło wczoraj przez część sandomierskiego zagłębia sadowniczego. Mówimy jednak o części z najbardziej intensywną produkcją. Na radarach meteorologicznych widzimy, że doszło do połączenia się dwóch komórek burzowych, w efekcie czego gradobicie zniszczyło całkowicie plony wielu sadowników.
Chmura gradowa, o której mówimy przemieszczała się od strony Opatowa. Opady gradu notowali sadownicy między innymi w Kurowie, Zdanowie czy Świątnikach. Niestety, do kulminacji opadu doszło w miejscowościach na wschód od Sandomierza. Chodzi o Obrazów, Milczany i Żurawice. Tam straty są największe.
Jak widzimy na zdjęciach, gradziny nie były duże. Ich średnica nie przekraczała średnicy 1 cm. Niemniej opad był bardzo intensywny i w kilkanaście minut całkowicie zniszczył tegoroczne plony. Gradziny przecinały również liście, a w sadach zrobiło się „biało” i zimno.
Kolejny sadownicy relacjonują, że w Lenarczycach, Andruszkowicach, Złotej czy Koćmierzowie opady gradu nie były już tak niszczycielskie. Zatem spoglądając na mapę możemy wyobrazić sobie przybliżoną geografię kataklizmu. Chodzi o charakterystyczny dla chmur gradowych wąski pas. W tym wypadku miał on około 2,0 - 2,5 km.




