10 grudnia 2025 r. w Warce odbyła się pierwsza z cyklu konferencji „Wiedza Plonuje” organizowanych przez firmę Agrosimex. Eksperci przedstawili praktyczne zalecenia dotyczące nowoczesnej uprawy jabłoni oraz zaprezentowali nowości w ochronie, nawożeniu i sprzęcie.
Opłacalność zaczyna się od plonu
Doradca sadowniczy Agrosimex, Robert Binkiewicz, swoje wystąpienie rozpoczął od pytania, które wielu sadowników zadaje sobie od kilku sezonów: czy na jabłkach wciąż da się zarobić? Zwrócił uwagę, że ostatnio w centrum uwagi były przede wszystkim grusze, borówki i czereśnie, ale jeśli chłodno policzyć wyniki ekonomiczne, jabłka nadal mogą dawać bardzo dobre dochody. Warunek jest jeden – wysoki, stabilny plon i technologia dopasowana do konkretnej odmiany.
– Gala, Golden Delicious, Red Jonaprince, Ligol – do każdej z tych odmian trzeba podejść inaczej. Inna jest ich wrażliwość na choroby, inne wymagania względem gleby, wody i cięcia – podkreślał doradca. A idąc dalej, musimy ze wszystkimi zabiegami zdążyć na czas.
Nie sposób zrelacjonować wszystkich zagadnień, które poruszył w swoim wykładzie R. Binkiewicz – zamieszczamy kilka najważniejszych tez.
Zdrowotność Gali
Podstawowe kryteria w przypadku odmiany Gala to zdrowotność drzew, odpowiednio dobrane klony (najlepiej paskowane), wysoka jędrność owoców i brak opóźnień w zbiorze.
W tym przypadku na pierwszy plan wysuwają się jednak choroby kory i drewna. Kluczowe są pierwsze lata wzrostu drzew (3–4 lata) – wówczas trzeba włożyć dużo pracy zarówno w zabiegi ochrony, jak i w mechaniczne czyszczenie ran. To absolutna podstawa. Z doświadczeń R. Binkiewicza wynika, że przy regularnym czyszczeniu 90% takich ran goi się trwale, o ile drzewa mają dobry wigor. Jest to pracochłonne, ale – jak mówił wprost – lepiej wyczyścić ranę niż wymienić drzewko.
W programie ochrony Gali ważne miejsce zajmuje mieszanina BNA z miedzią (należy unikać formulacji płynnej miedzi), stosowana zimą i wczesną wiosną. Taki zabieg pozytywnie wpływa na ograniczenie chorób drewna, a efekt zabezpieczenia utrzymuje się przez kilka miesięcy. Zdaniem R. Binkiewicza warto go wykonać jeszcze w grudniu.
Drugim kluczowym elementem w produkcji Gali jest wczesne, dobrze zaplanowane przerzedzanie. Doradca zauważył, że zna sady, w których drzewa mają bardzo dobry wigor, są odpowiednio nawożone i cięte, a przerzedzanie nie jest konieczne, ale większość kwater to jednak drzewa słabsze, o kiepskim wzroście i problemach z kalibrem owoców. Tam, gdzie trudno o odpowiedni rozmiar owoców, R. Binkiewicz zdecydowanie odradza czekanie z decyzją o zabiegu do fazy zawiązków 12–14 mm. Poleca taki program: pierwszy zabieg – w pełni kwitnienia lub w jego drugiej połowie, gdy sytuacja z przymrozkami wydaje się w miarę bezpieczna (albo gdy sad ma zraszacze), w tym momencie można wykorzystać ATS. Drugi zabieg korygujący wykonujemy wtedy, gdy zawiązki osiągną 6–8 mm, maksymalnie około 10 mm – tutaj rekomendowany jest Globaryll.
W Gali szczególnie ważne jest również ręczne, selektywne cięcie. Zdaniem doradcy żadne rozwiązanie mechaniczne nie zastąpi oka sadownika, który wyselekcjonuje mocne, dwu–trzyletnie krótkopędy z grubymi pąkami dającymi największe i najbardziej wyrównane owoce.
Golden Delicious i inne odmiany
W przypadku odmiany Golden Delicious głównym problemem pozostają ordzawienia skórki i coraz częstsza gorzka plamistość podskórna. Golden reaguje na stres wodny właśnie ordzawieniem zawiązków. Gdy dopuszczamy do kilku dni przesuszenia, a potem gwałtownie „odkręcamy krany”, powstaje szok termiczny i wodny, który często kończy się ordzawieniem. Dlatego tak ważne jest regularne, stabilne nawadnianie – bez skrajności.
Doradca ostrzegał także przed agresywnymi zabiegami wieczornymi na rosę, szczególnie mieszaninami nawozów siarczanowych z fungicydami triazolowymi. W jego ocenie Golden powinien być opryskiwany w dzień: rano po wyschnięciu rosy lub po południu, tak aby ciecz robocza nie zalegała długo na skórce. W przypadku Goldena duże znaczenie ma wczesne przerzedzanie (np. kombinacje Nadia/Amitin/Monex + mocznik na końcówce kwitnienia), ale równolegle trzeba dbać o systematyczne dokarmianie wapniem i właściwe, ręczne cięcie, które zapewni wyrównany kaliber 70–75 mm.
Red Jonaprince, Ligol i Red Delicious
Red Jonaprince jest przykładem odmiany o ogromnym potencjale plonowania. Przy plonach rzędu 80–100 t/ha, osiąganych w wielu sadach, kluczowe stają się: równomierne wybarwienie (wybór właściwego klonu), systematyczne przerzedzanie, by uniknąć przemienności owocowania, oraz dobre przechowanie, bo Prince najlepiej sprzedaje się wiosną.
Wigor i podkładki
W swoim wykładzie doradca odniósł się również do wyboru podkładek. R. Binkiewicz wskazywał, że w przypadku Gali i Goldena, szczególnie na słabszych glebach i w sytuacji, kiedy mamy „sad po sadzie”, warto wracać do podkładek półkarłowych M.26 oraz sięgać po nowe podkładki z grupy Geneva – G.11 i G.41.
Bakterie i nowe preparaty
Doradca odniósł się także do bakterii Pseudomonas i Erwinia, które w rejonie Warki stanowią dziś jedno z głównych zagrożeń dla młodych sadów jabłoniowych i gruszowych. Zwrócił uwagę, że po ubiegłorocznym gradobiciu w tym rejonie infekcji jest znacznie więcej, a późne sadzenie drzewek dodatkowo podnosi ryzyko. Pseudomonas i Erwinia to różne bakterie, które „lubią” inne warunki i atakują w innym czasie, dlatego okres walki z nimi jest rozciągnięty.
Pseudomonas jest aktywna przede wszystkim we wczesnej wiośnie, przy chłodnej, wilgotnej pogodzie. Wtedy poraża pąki, młode pędy, rany po cięciu – stąd nacisk na zabiegi miedziowe już od ruszenia wegetacji, przez fazę pąka i początek kwitnienia. To jest pierwszy etap ochrony, który trzeba zacząć bardzo wcześnie. Konieczna jest szczelna ochrona zapobiegawcza z wykorzystaniem takich produktów jak Nordox 75 WG, VIFLO miedź bor, ASX Miedź systemiczna, PHYTOSARCAN oraz Silver Mix. Nowością w ofercie nawozowej Agrosimex jest z kolei Remedy Complex – nawóz z aktywną miedzią i aminokwasami roślinnymi.
Zaraza ogniowa wywoływana przez Erwinia „budzi się” później, gdy robi się cieplej. Największe zagrożenie pojawia się zwykle w czasie kwitnienia i w czerwcu, szczególnie przy ciepłej, wilgotnej pogodzie, po gradzie czy przy używaniu zraszaczy. Wtedy trzeba kontynuować program – już nie tylko klasyczną miedzią, ale m.in. miedzią aktywną (np. wspomniane wyżej Remedy Complex) – i wykonywać zabiegi częściej, nawet co kilka dni, jeśli ryzyko jest wysokie.
R. Binkiewicz odniósł się też do ochrony w sadach wyposażonych w zraszacze nadkoronowe. Sadownicy, którzy z nich korzystają, powinni mieć świadomość, że w takich warunkach program fungicydowy musi być bardzo mocny, aby uniknąć chorób przechowalniczych, a często także gnicia i opadania jabłek jeszcze podczas dojrzewania.
Nowym elementem w ochronie w sadach jabłoniowych może być fungicyd STAMPA na bazie fludioksonilu. Powinien być stosowany zwłaszcza tam, gdzie w czasie kwitnienia stosuje się zraszacze przeciwprzymrozkowe i ryzyko infekcji patogenów takich jak Botrytis, Alternaria, Monilia czy Nectria znacząco rośnie.
Monitoring i programy ochrony
Bez monitoringu to ochrona w ciemno – taki wniosek płynie z wykładu doradcy sadowniczego Agrosimex, Tomasza Domańskiego. Presja szkodników w sadach rośnie, a jednocześnie z rynku znikają kolejne substancje czynne. Dlatego skuteczna ochrona jabłoni coraz mniej polega na rutynie, a coraz bardziej na precyzyjnym monitoringu i dobrze ułożonym programie.
Lista szkodników, z którymi zmagali się sadownicy w minionym sezonie, jest długa: mszyce (szczególnie mszyca jabłoniowo-babkowa i bawełnica korówka), owocówka jabłkóweczka, różne gatunki zwójek, przędziorki i – coraz częściej – tarcznik niszczyciel, który z rejonów Sandomierza i Opola Lubelskiego przesunął się już w okolice Warki, Grójca i Sobień Jezior. Jak przyznał prelegent, tarcznika znalazł również w swoim sadzie w okolicach Wilgi.
Owocówka jabłkóweczka i stopniodni
Chociaż owocówka jabłkóweczka jest dobrze znanym szkodnikiem, wciąż sporo problemów sprawia wyznaczenie odpowiedniego terminu zwalczania, czyli tzw. fazy czarnej główki. Kluczowy jest tu monitoring prowadzony we własnym sadzie – najlepiej w każdej kwaterze oddzielnie, bo sytuacja potrafi się różnić nawet pomiędzy działkami oddalonymi o 50 metrów. Co więcej, w ostatnich sezonach loty owocówki rozpoczynają się bardzo wcześnie, dlatego pułapki trzeba wywieszać znacznie wcześniej niż kiedyś.
Agrosimex prowadzi monitoring m.in. w ramach InfoKarty, ale – jak zaznaczył T. Domański – dane ze stacji pokazują tylko ogólne tło; każdy sadownik powinien mieć pułapki feromonowe w swoich kwaterach i na ich podstawie podejmować decyzje. Proste liczenie dni od początku lotu nie wystarcza. Kluczowe są stopniodni, czyli suma „ciepła”, jaką owad otrzymał od momentu złożenia jaja. Dla każdej doby bierzemy temperaturę maksymalną i minimalną, sumujemy je, mnożymy przez 0,5 i odejmujemy dolny próg rozwoju owocówki, czyli 10°C. Otrzymaną wartość zapisujemy i sumujemy dzień po dniu. Od złożenia jaj do pojawienia się czarnej główki musi się uzbierać około 90 stopniodni. Wtedy wykonujemy zabieg.
Program zwalczania motyli
Na jednym ze slajdów T. Domański przedstawił kompletny program zwalczania motyli – owocówki jabłkóweczki i zwójek liściowych. Zaznaczył, że jest to propozycja, z której można wybierać rozwiązania do własnego gospodarstwa, a nie sztywny schemat do odtworzenia.
Przed kwitnieniem, do zwalczania przezimowanych gąsienic zwójek (siatkóweczki, rdzaweczki, wydłubki i innych), rekomendował zastosowanie preparatów Mimic 240 SC lub Spanner 480 SC.
Tuż po kwitnieniu, gdy trwają loty motyli i składanie jaj owocówki, w programie pojawia się Tonus 100 EC – nowy preparat w ofercie Agrosimex, działający głównie na jaja i młode larwy. – „Tutaj nie możemy się spóźnić. Tylko w momencie, kiedy loty są i kiedy one składają jaja, stosujemy Tonus” – podkreślał.
Następny etap to zabieg około 10 dni po złożeniu jaj (czyli po uzbieraniu 90 stopniodni), w fazie czarnej główki. Wówczas do walki z owocówką służą preparaty Coragen 200 SC, Shenzi 200 SC lub Laguna (nowość) – wszystkie oparte na substancji czynnej chlorantraniliprol.
Pomiędzy pokoleniami, przy słabszych, ale ciągłych lotach motyli, T. Domański poleca Grandex MAX – biologiczny preparat feromonowy, który zakłóca loty samców i ogranicza zapłodnienie samic. Zwykle stosuje się go dwukrotnie
Na koniec czerwca i początek lipca przypada czas na zwójki – tutaj głównym narzędziem jest Affirm 095 SG, który silnie uderza w gąsienice zwójek, a przy okazji wspiera zwalczanie owocówki.
Drugie pokolenie owocówki (kolejna faza czarnej główki): Coragen / Shenzi / Laguna, według modelu stopniodni. Z kolei koniec lipca i sierpień to termin zabiegów przeciw zwójkom preparatem Delfin WG – biologicznym środkiem na bazie bakterii Bacillus thuringiensis, przeznaczonym do zwalczania gąsienic. W rejonach zagrożonych tarcznikiem niszczycielem w tym okresie ważne miejsce w programie może zająć Exirel, który – odpowiednio wkomponowany – pozwala jednocześnie ograniczać zarówno motyle, jak i tarcznika.
Zwójki – liczy się wczesny termin
W sadach jabłoniowych występuje kilka gatunków zwójek: siatkóweczka, rdzaweczka, różóweczka, bukóweczka, wydłubka i inne. Największe szkody robią gąsienice, które przezimowały i wiosną zaczynają żerować na liściach i pąkach. T. Domański zwrócił uwagę, że zabiegi wykonywane zbyt późno – na „stare” larwy – są zazwyczaj mało skuteczne, a sadownicy niesłusznie obwiniają wtedy preparaty.
Mszyce i bawełnica korówka
Jeśli chodzi o mszyce, szczególnie trudna jest walka z bawełnicą jest trudna, ale można ją wspomóc dobrym zabiegiem pozbiorczym – np. z użyciem preparatu Next Pro. Bardzo ważne jest też prześwietlanie koron – w zagęszczonych, zacienionych drzewach bawełnica rozwija się znacznie lepiej.
Jeśli chodzi o mszycę jabłoniowo-babkową, T. Domański podkreślał, że nie wolno dopuszczać do silnego zwijania się liści. W takiej sytuacji nawet bardzo skuteczny flonikamid (Teppeki, Alakazam) nie zadziała, bo substancja nie ma jak dotrzeć do szkodnika – przepływ soków jest przerwany. Flonikamid należy stosować bardzo wcześnie, na pierwsze założycielki kolonii.
Proponowany schemat ochrony przed mszycami obejmuje trzy kluczowe momenty. Wczesną wiosną warto wykonać zabieg olejowy (np. Contigol 95 EC lub preparat o podobnym działaniu), który jednocześnie ogranicza jaja przędziorków i tarcznika. W fazie różowego pąka, gdy pojawiają się pierwsze kolonie mszyc, stosuje się flonikamid (Teppeki lub Alakazam). Tuż po kwitnieniu przychodzi czas na acetamipryd (Kobe, Mospilan); ze względu na ograniczenia pozostałości nie należy odwlekać tego zabiegu zbyt późno. Co istotne, w tym samym terminie często trafiamy także w pierwsze loty owocówki i zwójek, więc taki zabieg ma „podwójny” efekt.
Exirel w programie ochrony
Do zwalczania szkodników odniósł się również Marek Dąbrowski (FMC). Szczerze przyznał, że mimo postępu technologii w ochronie sadów „nic naprawdę nowego”, jeśli chodzi o klasyczne insektycydy, się nie pojawia. Proces tworzenia i rejestracji substancji czynnych jest długi i mocno ograniczony – wiele obiecujących związków odpada. Dobrym przykładem są diamidy: Coragen ma już 15 lat, a Exirel jest nowszą, ale nadal tą samą grupą chemiczną. Diamidy działają na układ mięśniowy szkodników – najpierw zatrzymują żerowanie, potem prowadzą do obumarcia – a jednocześnie muszą być bezpieczne dla roślin, wód gruntowych i nie mogą odparowywać.
Prelegent również mocno podkreślał, że o skuteczności zabiegu decyduje termin. Większość insektycydów najlepiej działa na młode larwy, więc konieczne są pułapki i częste lustracje.
Exirel
W uprawie czereśni głównym szkodnikiem pozostaje nasionnica trześniówka – jedno pokolenie, ale długi lot, pokrywający się z dojrzewaniem poszczególnych odmian. Ze względu na 7-dniową karencję Exirel zaleca się stosować „pod zbiór”, około tydzień przed planowanym zbiorem owoców. Standardowa dawka to 0,75 l/ha, lecz przy bardzo dużej ilości cieczy (1300–1500 l/ha i więcej) lepiej przeliczać ją jako 75 ml na 100 l wody, co często oznacza ponad litr na hektar. Przy pH wody powyżej 7,5 konieczne jest lekkie zakwaszenie roztworu.
W sadach jabłoniowych Exirel służy do zwalczania owocówki jabłkóweczki i zwójek w dawce 0,5 l/ha, jako element szerszego programu, łączonego z innymi grupami chemicznymi. Ważnym obszarem zastosowania jest też tarcznik niszczyciel – pierwszy zabieg wykonuje się zwykle około 20–25 czerwca, gdy zawiązki mają 15–25 mm, w dawce 0,6 l/ha; w sezonie przewidziane są dwa zabiegi. Czerwone obwódki na owocach widoczne są dużo później, kiedy interwencja nic już nie daje, dlatego trzeba „trafić” w moment masowej migracji larw.
Na zakończenie M. Dąbrowski zauważył, że liczba zabiegów przeciw szkodnikom zaczyna zbliżać się do liczby zabiegów na parcha, a lista substancji się kurczy. Jedyną rozsądną drogą jest łączenie celów zabiegów – tak, by oprysk wykonany na owocówkę przy okazji ograniczał mszyce, zwójki czy tarcznika, zamiast wjeżdżać do sadu trzy razy osobno.
Sprawna gleba
Kolejny wspólny wykład R. Binkiewicza i T. Domańskiego poświęcony był przede wszystkim glebie i nowym rozwiązaniom nawozowym. Punktem wyjścia było przypomnienie, że plony rzędu 60–70 t/ha Gali czy 80 t/ha Red Jonaprince’a są możliwe tylko wtedy, gdy gleba jest „sprawna” – ma dobrą strukturę, zatrzymuje wodę, jest zasobna w składniki i bogata w próchnicę. Doradcy zwracali uwagę, że w analizach laboratoryjnych często widzimy „substancję organiczną”, a nie czystą próchnicę; tej jest zwykle 70–80% z podanej wartości. Dlatego wynik 2,3% substancji organicznej (taką przykładową analizę pokazał T. Domański) oznacza w praktyce mniej próchnicy i konieczność jej systematycznego budowania, m.in. przez nawozy organiczne, międzyplony i ograniczanie ugniatania gleby. Ważnym elementem przygotowania stanowiska przed założeniem sadu powinno być głęboszowanie, które rozrywa podeszwę płużną i poprawia gospodarkę wodno-powietrzną.
Binkiewicz i T. Domański podkreślali, że samą strukturę czy zawartość próchnicy trudno poprawić wyłącznie nawożeniem mineralnym, dlatego potrzebne są produkty, które realnie „dokarmiają” glebę. Takim rozwiązaniem jest właśnie Algasoil – granulowany nawóz doglebowy na bazie alg morskich i substancji organicznej, przeznaczony do stosowania przed założeniem sadu oraz w istniejących nasadzeniach w pasach herbicydowych. Produkt ma wspierać odbudowę próchnicy, poprawiać strukturę i pojemność wodną gleby, pobudzać aktywność mikroorganizmów oraz lepsze wykorzystanie składników pokarmowych z nawozów NPK.
Kolejna nowość to Alga 600 – skoncentrowany preparat z alg morskich, pozycjonowany jako nawóz „na plon”, stosowany w okresie intensywnego przyrostu owoców w borówce, truskawce oraz w jabłoniach i gruszach, tam gdzie chcemy „dociągnąć” kaliber. Regularne stosowanie ma stymulować wzrost owoców, poprawiać kondycję drzew i ograniczać skutki stresu termicznego latem, co przekłada się na mniejsze ryzyko oparzeń słonecznych. Alga 600 zawiera naturalne hormony roślinne (auksyny, cytokininy, gibereliny) oraz dużo kwasu alginowego, ale ma zasadowe pH powyżej 9, więc nie należy jej mieszać z nawozami i środkami, które wymagają zakwaszenia cieczy roboczej.
Natomiast Maral ZN MN to „letnia” wersja znanego biostymulatora Maral. Bazuje na trzech gatunkach alg (Ascophyllum, Laminaria, Fucus), ale został wzbogacony o cynk i mangan. Przeznaczony jest do stosowania w środku lata, w gruszach i jabłoniach (szczególnie w Gali i Goldenie), gdy drzewa są narażone na wysoką temperaturę i stres, a jednocześnie potrzebujemy bezpiecznie podać mikroelementy.
Ostatnia w tym segmencie nowość to ASX Green – bezchlorkowy nawóz NPK 9-11-20 w formie granul. Ma uzupełniać linię bezchlorkowych nawozów startowych. Rekomendowany jest do wysiewu na początku sezonu, 5–6 tygodni przed kwitnieniem, tak aby granule zdążyły się rozpuścić, a składniki były dostępne na czas – „nie na tydzień przed kwitnieniem” ?, jak podkreślali prelegenci.
Shark Tools – nowe narzędzia
Z kolei kolejny przedstawiciel firmy Agrosimex, Krzysztof Szymański z skupił się na nowej linii sprzętu Shark Tools, która ma ułatwić codzienną pracę w sadzie. Najwięcej uwagi poświęcił sekatorowi akumulatorowemu Shark. Ma on silnik bezszczotkowy 900 W, dwa zakresy rozwarcia ostrza (25 i 32 mm) oraz dwie baterie 16,8 V / 2 Ah, co pozwala na kilka godzin pracy. Szymański tłumaczył, dlaczego warto dopłacić do markowego urządzenia: ostrze jest zrobione z japońskiej stali wysokowęglowej SK5 z powłoką teflonową (twarde, długo ostre, małe tarcie), a obudowa z poliwęglanu, który nie odkształca się przy wysokiej temperaturze pracy. Całość jest lekka (ok. 1 kg z baterią), serwisowalna i sprzedawana w zestawie z walizką, akcesoriami i dwiema bateriami.
Drugą grupą narzędzi są długie sekatory o długości 100 i 180 cm, z silnikiem 500 W i jednym rozwarciem 28 mm. Dzięki niskiej masie (ok. 1,5–1,7 kg) pozwalają ciąć nawet do 4 m bez drabiny. Uzupełnieniem jest aluminiowy wysięgnik teleskopowy, kompatybilny zarówno z sekatorem ręcznym, jak i piłą akumulatorową.
Piła Shark ma silnik bezszczotkowy 500 W, prowadnicę 6" i prędkość łańcucha 7,8 m/s, automatyczne smarowanie oraz dwie baterie 16,8 V / 2 Ah. Nadaje się do cięcia gałęzi i konarów do ok. 12 cm średnicy, można ją również zamontować na wysięgniku.
p. Szymański przedstawił też opryskiwacze akumulatorowe: plecakowe 12 i 16 l z wymienną baterią 21 V / 4 Ah i maksymalnym ciśnieniem 4 bary oraz mniejsze modele 5 i 8 l z wbudowaną pompką akumulatorową 3,7 V. Wyróżnia je regulacja ciśnienia, teleskopowe lance ze stali nierdzewnej, kilka typów dysz oraz możliwość stosowania akcesoriów, takich jak osłona herbicydowa.
Nawadnianie i ochrona przed przymrozkami
W swoim wystąpieniu Andrzej Szerszeniewski z działu nawodnień Agrosimex przypomniał, że skuteczna ochrona przed przymrozkami wodą to nie „odkręcenie zraszaczy, kiedy zimno”, ale dobrze policzona dawka i poprawnie zaprojektowana instalacja. Metody pośrednie (nawadnianie podkoronowe, podnoszenie wilgotności gleby) poprawiają bilans cieplny całej plantacji, ale prawdziwą ochronę daje dopiero zraszanie nadkoronowe, gdy woda zamarza bezpośrednio na pąkach i pędach. Przy przejściu z wody w lód uwalnia się ok. 80 kcal ciepła na litr i właśnie to ciepło utrzymuje temperaturę lodu w okolicach zera stopni. Żeby to zadziałało, opad musi wynosić co najmniej ok. 3 mm na godzinę, a na każdy kolejny stopień mrozu trzeba doliczyć około 0,5 mm. W praktyce oznacza to, że typowe pełnoobrotowe układy „pod korek” bronią zwykle do około –5°C.
Prelegent podkreślał, że najważniejszy jest opad bezpośrednio na koronę drzewa. System trzeba uruchomić odpowiednio wcześnie i – co kluczowe – nie wolno go wyłączać aż do końca przymrozku, bo nagłe zatrzymanie dopływu wody przynosi większe szkody niż brak ochrony. Przy mikrozraszaczach niezbędne są dobre filtry oraz „upust” na końcu linii, aby woda cały czas płynęła i nie zamarzała w przewodach.
Dużą część wykładu poświęcono nowościom sprzętowym. Agrosimex wprowadza do oferty pełnoobrotowe zraszacze Kofler (K 16), które przy ciśnieniu około 1,5 bara wykonują pełen obrót w mniej niż 50 sekund i dają bardzo równomierny opad. Do tego dochodzą specjalne deflektory do rzędów skrajnych oraz cała gama akcesoriów: nyple, uchwyty, filtry. W segmencie zraszania pasmowego przypomniano, że Flipper występuje także w wersjach 35 i 25 l/h, montowanych gęściej, a w uprawach takich jak borówka coraz większe znaczenie może mieć zraszacz pulsacyjny Netafim, tworzący pasmo o szerokości około 120 cm z równomiernym opadem 5 mm/h.
A.Szerszeniewski zapowiedział również nowe, tańsze pompy dozujące do fertygacji: kompaktową MSV z głowicą z PVDF (odporną na agresywne roztwory) oraz dozownik Azot Qubro V500 z trzema kanałami i pomiarem EC/pH.
InfoKarta, Link i Premium Club
W podsumowaniu konferencji Agnieszka Bober, dyrektor marketingu Agrosimex, pokazała, jak dziś wygląda „cyfrowe zaplecze” Agrosimexu: InfoKarta, aplikacja Agrosimex Link i program lojalnościowy Agrosimex Premium Club.
InfoKarta to płatna usługa doradcza oparta na danych ze stacji meteo i modelach chorobowych. Komunikaty tworzą doradcy firmy. Można ją kupić w sklepach Agrosimex, przez Call Center (pod nr tel 668 08 40) lub przez Internet, na Agrosimex.pl. Natomiast jeśli ktoś korzysta z nowej aplikacji Agrosimex Link, po zalogowaniu na swoje konto otrzyma informację statusie aktywacji Info-Karty na dany sezon. W tej samej aplikacji dostępna jest elektroniczna ewidencja zabiegów: wszystkie środki kupione w Agrosimexie można jednym kliknięciem przenieść do rejestru oprysków. Obowiązek elektronicznej dokumentacji zabiegów jeszcze nie wszedł, ale – jak podkreślała prelegentka – warto już teraz się do tego przyzwyczaić.
Aplikacja Agrosimex Link działa zarówno w telefonie, jak i na komputerze. Po rejestracji i zalogowaniu użytkownik ma w jednym miejscu: komunikaty InfoKarty, ewidencję zabiegów, podgląd swoich faktur oraz – w części „biznesowej” – stan punktów w programie lojalnościowym.
Natomiast Agrosimex Premium Klub to program lojalnościowy. Aby dołączyć, trzeba wypełnić formularz na stronie programu. Po rejestracji wszystkie zakupy wybranych produktów są przeliczane na punkty, które można wymieniać na cenne nagrody, w tym wyjazdy turystyczne.
Warto śledzić harmonogram kolejnych konferencji „Wiedza Plonuje”, bo w najbliższych tygodniach podobne, praktyczne spotkania odbędą się także w innych ważnych regionach sadowniczych.

